sowa
european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin
30 mln z Unii na internet, Wspólna Przestrzeń Kulturowa. Europa cala i zdrowa
Download this episode (7 min)
Jeszcze tak niedawno Gieremek kasował milion dolarów z amerykańskiego Senatu, nie rozliczał się i można było za to zakładać w Polsce rządy. Dzisiaj na założenie na najmniejszej wiosce w Polsce kawiarenki internetowej Unia Europejska daje 30 milionów euro subwencji, tj. jakieś 50 milionów dolarów, żeby się nam spełniło to, o czym tak niedawno jeszcze mogliśmy sobie tylko pomarzyć. O czym w osobistych rozmowach z burmistrzami i starostami: Czeladzi, Będzina, Dąbrowy Górniczej i Sosnowca długi czas przekonywałem do realizacji projektu Wspólnej Przestrzeni Kulturowej z Europą Wschodnią i Zachodnią, Północną i Południową, a mnie tu przed paru dniami jakiś dyrektor od kultury, z Krakowa obwieścił publicznie, że on się utrzymuje na swoim stanowisku od 26 lat, zakała żydokomunistyczna. Zatrzęsło mną i nie wytrzymałem na tym wernisażu, musiałem komuś zaraz powiedzieć, że nie wiem, czy czasem nie w tym właśnie domu kultury, w tamtych latach ubowcy robili sobie na mnie przy pomocy chemii doświadczenia na ludziach. Szkoda słowa.
Rzecz w tym, że jeszcze parę lat temu nawolywała za moim poruczeniem sowa do tego, żeby internet był wszędzie na świecie, a dostęp do niego wszędzie aby był jednakowo darmowy, żeby nie kosztowało nikogo nic, Czy to klepanie, czy oglądanie, onanizm polityczny Czarneckiego i Palikota. A tu taka oto wiadomość, o proszę: Jak dowiedział się Dziennik Gazeta Prawna, Polska od Unii Europejskiej otrzymała 30 milionów euro dotacji, które mogą zostać przeznaczone na budowę infrastruktury.
Nowe pieniądze mają być wykorzystane do doprowadzenia szerokopasmowego Internetu na te tereny, którymi polscy operatorzy telekomunikacyjni nie są zainteresowani. Pieniądze mają być wykorzystane nie tylko do dostarczenia Internetu do domów, ale także do tworzenia publicznych punktów dostępu oraz finansowanie abonamentu.
W czym rzecz? Wyłuszczam, że po pierwsze Unia wykańcza w ten sposób wszystkie polskie kawiarenki internetowe, źródło jako tako klepanej biedy, a nie oferuje właścicielom tych kawiarenek i sklepów ze słuchawkami na uszy nic w zamian. Czyli tysiące ludzi pozbawia pracy, a drugie tysiące przyzwyczajeń, dotychczasowych zachowań. Bo jeśli będzie ogólnodostępny i powszechny, to właściwie: komu ma służyć to inwestowanie Unii Europejskiej w ogólnodostępność? Chyba, żeby to zaraz sprywatyzować?
A po drugie i ważniejsze, to po zapowiedzianych tu masowych zwolnieniach z pracy i odwaleniu tej brudnej roboty przyznane 30 milionów szybciej się przecież rozejdzie po gościach, niż Czarnecki zdąży pomyśleć, a Palikot jak zwykle wychlapać. Po co więc ten cała dotacja, pomyślność i dobrobyt?
Znając realia na terenach wiejsjkich, objętych jeszcze w całości żydokomunistyczną pożogą, z góry należy już wiedzieć, że zainwestowany w przyszłości z przyznanej już kasy sprzęt komputerowy zestarzej się szybciej, zanim ciężko myślący koledzy zdążą go ukraść i sprzedać gdzieć na lewo. A gdzie na to znajdzie kupca, jeśli Rumunia i Bułgaria też w EU?
Bo rzecz w tempie kradzieży już nie tego sprzętu, pal licho tę kupę blachy i drutu, lecz w kradzieży cudzych pomysłów. A my jesteśmy przecież, jak powszechnie wiadomo, żyjącą jednoczśnie w dwóch światach i stanowiącą nieprzebrane pokłady pomysłów żywą kopalnię, więc gdyby wreszcie ktoś chciał uczciwie z nami porozmawiać w tym Kutnie, Łodzi, Skierniewicach, Rawie Mazowieckiej, Słupsku, Piotrkowie i Tomaszowie, Białej Rawskiej, Olkuszu, Kluczach, Krakowie, czy gdzie to nas jeszcze z tymi pomysłami nie było? Rzecz jednak w tym, żeby chcieli nie tylko pogadać i pociągnąć za język, pokołować, wyciągnąć może to i owo, a potem fałszywie oskarżyć o kradzież piłki do gry w piłkę nożną, ręczną czy pingpongową!
To może i ten Instytut by wreszcie powstał jaki i Europa byłaby cała i zdrowa. Bo, czy jest już może w Kraju jakiś inny pomysł na uczciwe i mądre zagospodarowanie tej kwoty? Nie widzę, nie słysze, odmaszerować.
Z Frankfurtu nad Menem
mówił Stefan Kosiewski
Posted by sowa at 12:02 PM | MAKE A COMMENT
Thursday, Sep 24, 2009Stefan Kosiewski: Godka trzecio do Willyego
Download this episode (3 min)
Czy rabin Jerozolimy, Sorosz, Lauder, czy kto to tam ruszył dupą? Przysłał kondolencje do Kaczora?
Bo ja sobie tak myślę na starość, Kochany Wilhelmie, a Ty mnie popraw, jeżeli się mylę, że jak nie przysłał żaden żyd kondolencji do kaczora po tym morderczym wypadku w kopalni na Sląsku, to po co ten Kaczor chodzi do synagogi zapalać świeczkę na święto Chanuka? Czy tylko po próżnicy takiej, jak jego bratowa?
Od czego te kurduple mają głowy, czy tylko od tego, żeby je pod mycki chować? Przecież to się chyba powinno powiedzieć Rosji: zainstalujcie Wy, Bracia Rosjanie u nas tę tarczę antyatomową, bo z żydami amerykańskimi to nigdy nic nie wiadomo, a Izrael się uzbroł w bomby atomowe, które przecież nie tylko na Iran mogą wysłać.
To, gdyby tak Putin chciał w ramach partnerstwa dla Europy zrobić coś mądrego, to mógłby przecież u nas i na ziemiach bezspornie należących do Narodu Niemieckiego zainstalować im nie tylko rurociąg.
Bo przecież musi być jakiś rozsądek, rozwaga i pomyślność w tym politycznym myśleniu. No, ale ja już kończę na dzisiaj, bo muszę obierać kartofle,, a nikt za mnie tego tak dobrze nie zrobi. Do usłyszenia, Wilhelmie.
P.S.
Droga Pani,
czy żyd pisze się małą literą, czy dużą, albo wielką, to nie mnie o tym rozstrzygać, ale kiedy robię żyda, to jak Papkin, czy kto to tam był w gościnie u Fredry?
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski,
albo Stan David Ligoń
Posted by sowa at 5:46 AM | MAKE A COMMENT
Wednesday, Sep 23, 2009Stefan Kosiewski zapytan: Powiedz Czymu nie wrasasz do PLu, ???
Download this episode (4 min)
----- Original Message -----
From: SOWA
To: Wilhelm Koziol
Sent: Wednesday, September 23, 2009 2:58 PM
Subject: Re:
przeca jo cauy czas ino o tym godom/
przecież mówię Ci cały czas,
Kochany Wilhelmie,
że oni mnie znowu skazali, teraz już zaocznie; ja siedziałem sobie spokojnie we Frankfurcie nad Menem od 1982 roku na azylu politycznym jako Polak polskiej narodowości i obywatel tylko polski, a ta żydowska banda w Tomaszowie Mazowieckim w zeszłym roku oskarżyła mnie fałszywie o kradzież dzieciom piłki do gry w piłkę nożną i skazali mnie zaocznym wyrokiem sądowym, który teraz muszą odwołać, bo ja nie mogę sobie pozwolić im na likwidację w ten sposób Mojego Polskiego Narodu.
Bo za dużo się w Polsce ludzi zatrzymanych przez Policję i siedzących niewinnie we więzieniach wiesza, a z wnioskiem o unieważnienie tego wydanego znowu ze zwykłej zemsty wyroku, może wystąpić z powodów formalnych tylko Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny Andrzej Czuma, były emigrant ekonomiczny w Ameryce, przywieszony przez długie lata w USA przy jakiejś polonijnej organizacji.
Ja się do tego Ministra Czumy cały czas zwracam z różnymi pismami, po starej znajomości (bo jak ja pracowałem w Solidarności w Katowicach jako dziennikarz, to on był podwieszony przy naszej organizacji), ale on teraz chyba ma tylko w tym wszystkim taki sam interes, jak w zniszczeniu Warszawy w 1939 roku miał inny Czuma, który wolał wysłać tysiące niewinnych, cywilnych Polaków na pewną śmierć, a stolicę Narodu Polskiego skazać na zburzenie, zamiast poddać ją jak np. Francuzi poddali Paryż, i obeszło się bez niepotrzebnych strat w ludziach.
A popatrz tylko, ile dzieł sztuki się przy tym zachowało, nie tylko Luwr. Giocondzie włos nie spadł z czoła. Taka to jest ta niepolska polityka, od której głowa Polaka boli. Taka jest niestety Polaka dola, żeby się musiał tylko nieustannie tłumaczyć, dlaczego jeszcze żyje.
A ja myślę, Wilhelmie, że w tym musi być jakiś interes, żeby się Polak na eimgracji tułał prawie już trzydzieści lat, a w Polsce, żeby się panoszyła wszędzie żydowska hołota.
Z Panem Bogiem
Twój Stefan
a kto to jest dla Ciebie ten Jurek na zdjęciu, któreś mi podesłał?
----- Original Message -----
From: "Wilhelm Koziol"
To: "SOWA"
Sent: Wednesday, September 23, 2009 1:23 PM
> Powiedz Czymu nie wrasasz do PLu, ???
Posted by sowa at 3:02 PM | MAKE A COMMENT
Tuesday, Sep 22, 2009Stefan Kosiewski do dra Marszałkowskiego: bo ja chcę jeszcze trochę spokojne pożyć i popracować
Download this episode (6 min)
Najlepiej byłoby wypowiedzieć wojnę Rosji tylko jak wygrać czekam na
odpowiedż LW
----- Original Message -----
From: "Lecha Wałęsy"
Sent: Tuesday, September 22, 2009 7:37 AM
Subject: Re: 17 września I
Do dra Andrzeja Marszałkowskiego w Kartuzach
mówi Stefan Kosiewski z Frankfurtu nad Menem:
Drogi Panie Andrzeju,
czyżby nie wyczuwał Pan ironii, która jest wszechobecna nie tylko we wszystkich wypowiedziach ale wręcz i w całej osobowości Lecha Wałęsy, która to wyjaśnia tak wiele i ośmiela do zbliżenia się z TYM Człowiekiem, który ma w sobie coś, co każdy postronny a bystry człowiek na całym świecie określa mianem: CHARYZMA?
Dzisiaj, w środę 23 września ok. godz. 11,15 jakiś człowiek zbyt elegancko ubrany i wyglądający o wiele bardziej pociągająco, niż byle jaki świadek Jehowy, zadzwonił do moich drzwi, a mówiłem wczoraj w rozmowie z funkcjonariuszem der Kriminalpolizei in Frankfurt, że jestem chory, biorę lekarstwa i jestem w tej chwili pod opieką czterech, czy pięciu różnych specjalistów, bo pogarsza się mój stan zdrowia/ es verschlechtert sich mein Gesundheitszustand, aber bin immer bereit nicht nur mit der Kriminalpolizei aber auch mit der Gesundheitspolizei zu sprechen/ i jestem gotów nie tylko z Policą Kryminalną ale i z Policją Zdrowia każdego innego państwa ( niekoniecznie z Unii Europejskiej!) rozmawiać, byle tylko nie z tą bandą, która trzyma w swoich łapach Polskę!
Bo Naród Polski nie jest taki głupi, jak go szkalują i bardzo dobrze od zarania wie, że ten układ, o którym Kaczyński tak nieśmiało tylko bąknął, to żydowska MAFIA, która trzyma w swoich łapach całe państwo nazywane dla żartów, picu, czy PiS-u III, czy IV Rzeczpospolita Polska. MAFIA, która trzyma w swoich łapach nie tylko polskie państwo, ale przede wszystkim Bułgarię i Rumunię, które też nieopatrznie wchłonęła Unia Europejska, która przez to właśnie zacznie się rozpadać, że ją ta MAFIA rozsadzi od środka tak samo, jak zniszczyła już: Rzym Marka Aureliusza, osmańską Turcję, Bismarcka Prusy, Austrię i carską Rosję.
To, czy mógłbym Pana tylko zapytać, czy nie odczuł Pan dzisiaj, 23 września gdzieś tak właśnie ok. tej godz. 11,15 jakiegoś porządnego bodźca w miejscu, gdzie Panu wszyli tego chipa zamiast woreczka żółciowego? Czy ta nieodpowiedzialna, bo niezapowiedziana, poranna wizyta u chorego, to była na postrach, czy też miała to być tzw. konsultacja z doktorem?
Bo mnie w Niemczech, jak Pan już zapewne wie, spędza sen z oczu paranoiczna działalność społeczna doktorów takich, jak Dr. Kieyne, Dr. Kostecki, a wczoraj znowu Dr. Miłek, których diagnozy polityczne i społeczne są niczym kulki z nosa rzucane w płot.
To może przestanie Pan podskakiwać do Wałęsy, a zajmie się głupotami, które wyrzucony z jakiejś żydokatolickiej ordynacji na Ziemiach Polskich, emerytowany profesor Dmochowski wypisuje i może wtedy wywiąże się dyskusja, którą możecie sobie zapychać internetowe fora, ale od sowy WARA, bo ja chcę jeszcze trochę spokojne pożyć i popracować.
Z Panem Bogiem i ku chwale Ojczyzny
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://opozycja.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?170483
Posted by sowa at 6:18 AM | MAKE A COMMENT
Monday, Sep 21, 2009Stefan Kosiewski: Zwornik
Download this episode (10 min)
Drogi Mirku,
dlaczego nie okazujesz najmniejszej choćby odrobiny tolerancji w stosunku do Polaka, starszego kolegi po piórze, który pozwala sobie na zachowanie swojego własnego, indywidualnego sposobu określania przedmiotów i i ludzi po nazwisku?
Dlaczego nie pozwalasz Polakowi mieszkajacemu od 27 lat w Niemczech na politycznej emigracji, który z mówiacymi po polsku Niemcami i Zydami nie tylko we Frankfurcie ale i w Krakowie i w Twoim rodzinnym Olkuszu jest od wielu lat zaprzyjaźniony, przebywa w ich domach, sypia spokojnie i spotyka się z nimi w miejscach publicznych, tzn. także i w synagodze w Rzymie, czy we Frankfurcie a po spotkaniu się z byłym Ambasadorem Izraela na Twardej w Warszawie napisał wiersz i opublikowal ten wiersz w internecie, a inne jego wiersze miał na swoich półkach w prywatnym mieszkaniu przy Schumann Str. Przewodniczący Centralnej Rady Zydow w Niemczech, Ignatz Bubis (mówiacy wyśmienitą polszczyzną) na to, żeby ten Polak nazywał rzeczy po imieniu?
Jeżeli ja jestem nagradzany w taki, czy w inny sposob i przebywałem m.in. godzinami w prywatnym mieszkaniu tego żyda Bubisa, ktorego szanowałem i lubiłem za pewne cechy i sposób bycia, a do siebie na Wigilię, w moje urodziny, zapraszałem innego, samotnego żyda Szermana, ktory był moim prywatnym lekarzem dla całej mojej rodziny, to dlaczego ty mi zabraniasz tego żyda Schermana nazywac żydem?
Opowiem Ci może taką anegdotę: siedzimy sobie kiedyś w greckiej kawiarni w Niemczech, w dzielnicy Frankfurtu Nied w trójkę: Basia, ja i doktor Shermann, który nas zaprosił na włoskie lody, a dochodzi do naszego stolika turecka kelnerka i on ją pyta po niemiecku: sprechen Sie Polnisch? A ta mu odpowiada: Nein, to on jej na to: Schade (szkoda), Polnisch ist eine schöne Sprache/ język polski jest taki piękny.
Lody były wyśmienite; dr Szerman już nie żyje, ale wyobraź sobie, że w tym roku zaprosił nas do tureckiej kawiarni w dzielnicy Frankfurtu Preungesheim inny żyd z Polski, a podeszła do stolika kelnerka, w której przywitaniu po niemiecku i zapytaniu, czym może nam służyć usłyszałem czeski akcent, więc teraz ja ją zapytałem po czesku, czy ona mówi po polsku, a ona mi odpowiedziała, że żałuje, ale niestety nie umie, to ja jej na to po niemiecku: nie szkodzi, ale proszę mówić do nas po czesku, bo czeski język jest taki piękny, a my staramy się przecież wszyscy nawzajem zrozumieć.
A płacił za lody, za jednym i drugim razem ten żyd, który na te lody Polaka zapraszał. Bubis miał tak samo jak ja, całe ściany zabudowane w mieszkaniu książkami, a pośród nich wiele było książek po polsku, widziałem też albumy z Częstochową, Jasną Górą. I mam nadzieję, że tomik z moimi wierszami też nie wylądował od razu po moim wyjściu w koszu, bo zapytał mnie zaraz na samym początku, a czemu Pan usiadł tak daleko ode mnie na tej kanapie? Dodając zaraz: proszę, niech się Pan przysunie tu bliżej do mnie. I pijąc kawę w spokoju widziałem jak on odczytywał pisane po hebrajsku teksty w jidisz z podarowanej mu przeze mnie książki "Zydzi"Andrzeja Zbikowskiego, świeżo dopiero co wydanej we Wrocławiu przez Wydawnictwo Dolnośląskie i glośno mu tej umiejętności pozazdrościłem. A Pani profesor Termińska, która w Katowicach prowadzi katedrę hebraistyki, to powiedziała kiedyś, że jak mi tak smakuje ten piernik żydowski, który ona dla swojego wnuczka osobiście upiekła, to mi zapakuje, i zaniosłem swojemu synkowi, żeby spróbował, jakie to dobre.
Zaś Dyrektor Wydawnictwa Dolnośląskiego Pan Jan Stolarczyk, którego przyjaźnią mam zaszczyt cieszyć się od pierwszych moich publikacji, gdzieś tak od chyba 1974 roku nadesłał mi nowy egzemplarz tej pouczającej książki, którą ja tylko mogę Tobie polecić. A jak już nadeślesz mi do Frankurtu egzemparz recenzyjny swojej debiutanckiej powieści, to szczerze obiecuję, że przeczytam, zanim wyląduje w koszu, albo na półce obok tysięcy innych, wartościowych publikacji.
Na koniec powiem Ci jeszcze, że sprowadziło siię w ostatnim dwudziestoleciu do Niemiec bardzo dużo żydów z krajów byłego Związku Sowieckiego, więc odświeżałem sobie niedawno w rozmowie z pewnym sąsiadem moją znajomość rosyjskiego, a do drugiego sąsiada, Turka krzyczę przez ulicę: Salam Alejkum, bo przejeżdżając autem odrywa rękę od kierownicy, żeby mi pomachać na przywitanie. Do Niemców, księdza i biskupa mówię: Grüß Gott, a żydów witam słowem: Shalom.
Taka jest rola i dola Polaka żyjącego w XXI wieku w Niemczech na politycznej emigracji. To wyjaśniając ci niniejszym pozdrawiam serdecznie życząc pozostawania
Z Bogiem
Twój Stefan
NA ULICY TWARDEJ, W SZYNKU
pod ziemią są mury budynku
ociosana w tynku wieprzowina
cegły, których nie ima się ząb czasu
w podziemiach ściany krzyżują spojrzenia
bez imienia, bez kamienia na suficie
wymieniamy spojrzenia na życie
bo nadarza się okazja, zarządza tak ktoś
żeby pieśniarz miast wracać do ojczyzny
spotykał Żyda w stolicy i gasił pragnienie
w szklanicy soku pomarańczowego
pod sklepieniem piwnicy brunatny ślad
na dnie fabrycznej, szklanej filiżanki
nie mówi nic o losie i nie zwodzi nas
dobry na takie niespodzianki zwornik
2.04.2005
http://s.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?278501
----- Original Message -----
From: SOWA
To: Mirosław Majewski
Sent: Monday, September 21, 2009 11:07 AM
Subject: ja jestem mgr polskiego języka i językoznawstwo studiowałem , a czego Ty się jeszcze dasz nauczyć na starość?
----- Original Message -----
From: Mirosław Majewski
To: sowa-frankfurt@t-online.de
Sent: Monday, September 21, 2009 6:28 AM
Subject: GENOTYP
Stefan przestań już z tym pukaniem w czoło, to staje się NUDNE.
A genotyp to termin biologiczny, a dokładniej genetyczny.
Sprawdź sobie w necie, w encyklopedii, czy gdziekolwiek chcesz.
I skoro nie jest z Ciebie żaden antysemita, to po diabła sprzedajesz mi takie wiadomości typu, "Lem nie był żadnym kosmitą, tylko Żydem z Krakowa."
Jesteś antysemitą Stefan i tyle!
Ale chyba jeszcze nie takim całkowicie zaślepionym jak inni, dla których Papież Jan Paweł II też był Żydem.
Popraw mnie jeśli się mylę.
http://konserwa.blox.pl/2009/09/Stefan-Kosiewski-Zwornik.html
Posted by sowa at 6:09 AM | MAKE A COMMENT
Sunday, Sep 20, 2009Stefan Kosiewski: Gawęda dla Wilhelma z Góry św. Anny, który radzi mi skończyć z tą polityką
Download this episode (15 min)
Drogi Wilhelmie,
wyjaśniam Ci w paru słowach, że ojca mojego, Władyslawa, ur. w 1926 roku, który całą okupację niemiecką przepracował jako niewolnik w Prusach, UB zamknęła po tzw. wyzwoleniu w 1945 do więzienia za jakiś pistolet, a jak go wypuścili w 1948, to się szybko ożenił i uciekł z rodzinnej wioski na Mazowszu z moją matką Stefanią i urodzonym w Matki Bożej Gromnicznej 1949 roku moim bratem do Czeladzi.
I tu była dalej nasza Gehenna, jak się jeszcze długo po wojnie mówiło w Polsce po żydowsku na oznaczenie piekła.
Ja byłem wyrzucony ze studiow w 1977 roku "za postawę niegodną studenta PRL" a w 1978 roku skazali mnie w Sosnowcu za pobicie milicjanta, potem pomagałem zakładać Solidarność w paru miastach i zakładach pracy w trzech województwach: Katowickim, Bielskim i Częstochowskim,
m.in.: Katowice, Gliwice, Czeladź.
W Sosnowcu na kopalni byłem rzecznikiem prasowym strajku gazowego, w tym czasie też byłem zatrudniony jako dziennikarz w tygodniku "Solidarność Jastrzębie".
Przywrócili mnie w prawach studenta i obroniłem pracę magisterską, która trzy lata czekała na mnie w dziekanacie, a tytuł pracy, który sobie sam wybrałem był: "Henryk Elzenberg jako krytyk literacki".
13 grudnia 2001 roku kamery zagranicznych telewizji ujęły mnie w Stoczni Gdańskiej za plecami Wałęsy, który przemawiał do tych kamer i mówił, że stocznia jest odcięta od świata.
A jak Wałęsa kandydował na prezydenta, to ja pracowałem dla Wolnej Europy i pisałem też korespondencje do Tygodnika Solidarność, którym kierował Lech Kaczyński.
Dwa lata temu przyjął mnie Wałęsa w Gdańsku, coś tam porozmawialiśmy o paru sprawach, potem zrobiliśmy sobie wspólnie zdjęcia z moim synkiem i kobietą.
A potem jeszcze widziałem Wałęsę nad Renem w Oberwesel, ale do Darmstadt to tak mnie zaprosili do tego ich instytutu, żeby nie doszło do naszego spotkania.
W stanie wojennym ciągnęli mne na kopalnię Wujek, kopalnie Bobrek do Bytomia i do kopalni Sosnowiec; przyjeżdzali do mieszkania różni tacy emisariusze, że głupi by się połapał, że to prowokacja, no więc nie dałem się sprowokować, a tylko jak głupi wykupywałem różne środki opatrunkowe i lekarstwa biegając po aptekach i dostarczałem to razem ze spirytusem opatrunkowym i odezwami
przemawiającymi do rozumu, a nie do emocji, pewnemu facetowi, który miał to rzekomo dostarczać do Huty Katowice, a gdzie oni przepijali ten spirytus, to ja już nie wiem.
Nie dałem się sprowokować, żeby nie iść siedzieć jak mój ojciec siedział za niewinność, lecz wolałem powiedzieć na milicji, że zamierzam się zgodzić z Jaruzelskim, że jak już Polska podpisała w Helsinkach Prawa Człowieka i każdy Człowiek i Obywatel ma prawo wyboru kraju osiedlenia, jak mu się w PRL-u nie podoba, to ja jestem zgodny wyjechać za granicę.
A jak mi przysłali ponowne wezwanie z prokuratury w Katowicach, bo na pierwsze nie zareagowałem, gdyż wiedziałem, że to tylko zemsta za to, że oddałem w czasach legalnej Solidarności do tej samej prokuratury dokumenty przy paru świadkach na temat kilku afer związanych z ludźmi koło
Grudnia i Gierka, co mi potwierdził w rozmowie przy jeszcze żyjących świadkach mecenas
Kurcjusz, to się wtedy jakoś ten Grudzień podobno sam powiesił w areszcie domowym, czy
ośrodku odosobnienia.
A mnie zaczęli w tym stanie wojennym rewidować, jak Boga kocham, rzeczywiście
piwnicę z węglem w mieszkaniu komunalnym rodziców, u których mieszkałem, a którego to mieszkania już za demokracji obecny senator Zbigniew Szaleniec, a w swoim czasie zastępca burmistrza Czeladzi Marka Mrozowskiego nie dał wykupić dla mojej matki, bo tak fałszywie przygotował umowę, że
wskazałem notariuszowi, że my nie możemy przecież kupować mieszkania na 4 piętrze w domu opalanym węglem, jeżeli w umowie nie ma wpisanej części piwnicy na węgiel, do której mieliśmy prawo, a bez którego to węgla nie dało by się zimą ogrzać tego mieszkania.
To ten Szaleniec, wyobraź sobie, mój Drogi, odmówił wniesienia do tekstu umowy notarialnej w obecności notariusza tych poprawek, których ja się domagałem, że kupuję to mieszkanie razem z piwnicą, balkonem i murami wewnętrzymi i zewnętrzymi, bo tak sporządzana jest w całej Polsce każda umowa notarialna.
A ten Szaleniec, który za czasów Służby Bezpieczeństwa prowadzony był na fałszywych dniówkach
i pobierał pensję jako górnik dołowy, a wywodząc się z dołów społecznych kopalni na dole nigdy nie widział na oczy, bo uchodził za trenera okręgówki, czy rezerwy gdzieś podobno w Zabrzu,
Bytomiu, czy Gliwicach...
Jak to tam było z nim naprawdę, to tego Diabeł nie wie.
To może tylko jeden Niesiołowski (Nussbaum) zna się na takich rzeczach, bo się teraz już oficjalnie
kolegują, a po likwidacji SB, to się okazało, że i Marek Mrozowski i ten Szaleniec porobili gdzieś po drodze podobno po dwa kierunki studiów, bo za dwa tytuły mgr, mgr wyższa ustawowo w Polsce
każda pensja.
I zatrudnił się ten Szaleniec na podwyższonej w ten sposób pensji w szkole podstawowej nr. 4 za nauczyciela od wuefu, a potem przeszedł do zarządzania Czeladzką Spółdzielnią Mieszkaniową
i zarządził, żeby sprzedać przedszkole na osiedlu Piaski z przeznaczeniem na burdel, czyli agencję uciech erotycznych, czy jak to się tam w tej nowomowie demokratycznej nazywa, bo w tym przedszkolu robiła za przedszkolankę żona tego Szaleńca, Iwona, a oni chcieli ją zrobić Dyrektorem Domu Tradycji Narodowych w przejętym pałacyku po byłym właścicielu kopalni Saturn.
No i ona jest tą dyrektorką w tym burdelu tradycji żydokomunistycznych i już przejęła jako eksponat muzealny podobno oryginalny mundur harcerski Walczakowej, żony profesora Walczaka, autora książki o Gierku. On się z tego Gierka habilitował w Instytucie Wołczewa w Katowicach, to była za Solidarności jawnej publicznie uczelnia moskiewska w Katowicach.
A teraz ten Walczak posiada jak wielu naukowców w Polsce umiejętność teleportacji, tzn. pokazywania się jednocześnie, o jednej porze w kilku różnych miejscach; ma wykłady i zajęcia na kilku różnych
uczelniach, i wszędzie jest mile widziany i tak dobrze opłacany, żeby kasa grała.
Jak mnie ten Mrozowski podstępem przywiózł kiedyś swoim autem na spotkanie publiczne mówiąc tylko, że jedziemy do Walczaka, to ja im publicznie, w obecności może dwustu osób w tej Spółdzielni Mieszkaniowej powiedziałem, co myśle, tzn. m.in. powiedziałem temu Walczakowi, żeby on już nie pisał
takich głupot jak wcześniej, bo Polska wchodzi do Unii Europejskiej, czekają Polskę trudne chwile, trzeba będzie dobrze myśleć, że wiem o tym m.in. dlatego, że na zorganizowane przeze mnie publiczne
spotkanie przyjechała do Frankfurtu sama Wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego w przeddzień podejmowania przez Polskę rokowań.
A ja z funduszy Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego Oświata, z naszych składek, zapłaciłem za
wynajęcie sali i kupiłem szampana na to spotkanie, bo ambasada RP się nie poczuwała do poparcia tych moich społecznych i patriotycznych działań.
Aż go w końcu ten Marek, z którym razem czy to na obozy harcerskie, czy na Sylwestra do Będzina jeździliśmy razem tramwajem z magnetofonem, zrobił mi taką uprzejmość, że nie pytając o zgodę i nie płacąc za to wydrukował w swoich (byłego żydokomunisty) materiałach przedwyborczych mój antykomunistyczny poemat o Czeladzi, a nie podziękował publicznie i nie zapłacił za to, a zrobił swoim zastępcą od spraw mieszkaniowych tego Szaleńca, a ten mojej matce zrobił to, że umarła w komunalnym, a nie swoim własnym, wykupionym przez jej syna mieszkaniu.
Zaś mnie, to już chyba wiesz: w stanie wojennym Ambasada Niemiecka dała promesę, czyli przyrzeczenie wizy, to znaczy przysłali mi telegram po pierwszym spotkaniu, że mnie przejmą na teren RFN za zgodą władz PRL.
I ja z tym telegramem pojechałem autobusem na milicję do Katowic i tam szybko wydali mi paszport a po paru dniach wyleciałem już z jedną walizką z tamtego PRL-u najbliższym samolotem Lufthansy 15 grudnia 1982, a 24 grudnia miałem już Geburtstag w Lagrze dla azylantów w Schwalbach koło Frankfurtu nad Menem, bo w odróżnieniu od mojego Brata Władka, który urodził się w Matki Bożej Gromnicznej, i zgasł szybko jak świeca, szkoda słowa, to ja urodziłem się w Wigilię w jednym z miast województwa Stalinogrodzkiego, żeby po latach m.in o tym napisać poemat "Pomidor", który jak wyraził się krytycznie pewien Znawca, był sztandarowym poematem mojego pokolenia.
Dwa lata temu znowu widziałem się w Gdańsku z Wałęsą coś tam porozmawialiśmy o paru sprawach, ale zaczynam się już chyba powtarzać, więc kończę, żeby Cie nie zamęczać i serdecznie pozdrawiam
Z Bogiem i ku chwale Ojczyzny.
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
P.S.
w zeszłym roku żydowskie bandy w Tomaszowie Mazowieckim, zorganizowane grupy przestępców działających w strukturach Policji i Ministerstwa Sprawiedliwości skazały mnie zaocznym wyrokiem za rzekomą kradzież piłki do gry w piłkę nożną, a Wałęsa na to zapytał tylko ze śmiechem: to, nie miał Pan czego lepszego kraść?
No i powiedz mi teraz, kogo tu poprzeć w najbliższych wyborach, na kogo ja mam głosować?
A jak chcesz sobie ze mną pogadac, to zadzwoń ale wiedz, że wytną i przytną potem wszystkie słowa,
tak samo jak na roznych komputerach kopiują naszą korespondencję, bo na tym polega ich robota.
Wałęsa korzysta ze skype; ja jestem na myspace jako: mysowa
pisze sie: mysowa, jednym słowem: Cześć!
http://pkn.blox.pl/2009/09/Stefan-Kosiewski-Gaweda-dla-Wilhelma-z-Gory-sw.html
----- Original Message -----
From: "Wilhelm Koziol"
To: "SOWA"
Sent: Sunday, September 20, 2009 7:54 AM
> Moin Moin !
> Tak Tak Bytom - Beuten rozumie ale czymu Czeldz ? Polskiem alt Reichym
> byl Sosnowiec :. pomylyles Historie 1937 r,
> Milej niedzieli ci zycze i daj spokoj z ta Polityka,.
> 73
Posted by sowa at 3:14 PM | MAKE A COMMENT
Friday, Sep 18, 2009Stefan Kosiewski: żydolak, żydobiskup i żydokracja
Download this episode (5 min)
Polnisches Kulturzentrum e.V.
Frankfurt nad Menem, 18.09.2009 r.
Pan inż. Edward Makowiecki
był podpułkownikiem Ludowego Wojska Polskiego, członkiem PZPR, który niewątpliwie z pobudek patriotycznych zaprotestował, w jawnym wystąpieniu na zebraniu partyjnych oficerów LWP, przeciwko wprowadzeniu przez Jaruzelskiego i Kiszczaka stanu wojennego w PRL, za co został karnie wydalony ze zbrodniczej partii żydokomunistecznej oraz odesłany na wcześniejszą emeryturę oficerską i żyje od wielu lat w przekonaniu, że wyrządzono mu krzywdę relegacją z bandyckiego ugrupowania, które jeszcze nie zostało nazwane po imieniu przez Trybunał Międzynarodowy taki jak Norymberga, zaś przyznaną mu po kilkunastu latach wiernej służby w sterowanym przez żydokomunistów z Moskwy tzw. Ludowym Wojsku Polskim emeryturę wojskową (około 1.400 zł/ 500 dolarów miesięcznie) uważa za zbyt niską.
Przy czym należy wyjaśnić, że zasiłek socjalny w bogatych Niemczech wynosi obecnie miesięcznie ok . 350 euro na głowę rodziny plus dodatek mieszkaniowy, zaś stawka zasiłku dla partnera pozostającego w gospodarstwie rodzinnym i dla dziecka jest mniejsza o ok. 100 euro.
Z tych samych pobudek i powodów Pan Makowiecki wszystkich złoczyńców żydokomunistycznych nazywa żydołakami, przy czym utworzony przezeń neologizm posiada jawną konotację pejoratywną ze słowem: wilkołak i może być podstawą do analizy językowej przez grono specjalistów, naukowców zajmujących się etymologią i poprawnością polszczyzny, utrudnia jednak chwilowo komunikację językową oraz intelektualną z Panem Edwardem Makowieckim udzielającym się szeroko w emocjonalnych sporach na różnych forach internetowych.
Ma to z jednej strony niewątpliwie szansę na szersze rozprowadzenie i wprowadzenie do języka polskiego słowa: żydołak - obu innych neologizmów takich jak np. niemiłe słowo dupokracja kojarzące się wielu Polakom z żydoliberałem i kapusiem Służby Bezpieczeństwa Kurwinem-Mike.
Podobnie utworzone przeze mnie słowo: żydokracja (na określenie systemu władzy, który zapanował na ziemiach polskich po 1989 roku tak samo jak w innych europejskich krajach.
Z drugiej jednak strony przyczynia się do rozprzestrzenienia głównie przez internet także i innnych neologizmówi ukutych przez antykomunistów na oznaczenie fałszywych Polaków i konwertytów, nieuczciwych przechrztów. Mowa tu o terminach takich jak: katolewica, żydobiskup i żydokatolik.
Rację w używania tych słów mieć będzie jak zawsze przyszłość, korektorka wieczna, która rozstrzyga o potrzebie używania takich czy innych słów, kształtuje język, odsiewa ziarna od tego, co niepotrzebne, utrudniające komunikację językową i intelektualną.
Niniejszym zgłaszany jest postulat zajęcia się tym tematem przez Polonistów.
Z poważaniem, z Frankfurtu nad Menem mówił
mgr Stefan Kosiewski, Magister der polnischen Philologie
http://konserwa.blox.pl/2009/09/Arcybiskup-Jozef-Michalik-Metropolita-Przemyski.html
Posted by sowa at 5:45 AM | MAKE A COMMENT
Monday, Sep 14, 2009Stan David Ligoń: Mon Chéri, Makowiecki
Download this episode (2 min)
Produkowane we Frankfurcie praliny sprzedawane są sezonowo, jak sezonowa była w PRL-u władza wojskowych pułkowników.
Mon Chéri są znowu do nabycia w handlu. Tym samym firma Ferrero kończy oficjalnie letnią przerwę w sprzedaży najczęściej kupowanych pralinek w Niemczech. Przy czym nie chodzi tu o żaden gag marketingowy, lecz jest to przerwa zarządzona przez producenta na okres letni ze względu na dbałość o zachowanie wysokiej jakości produktu.
Jest to praktyka stosowana od wielu lat podobnie jak saturatory z wodą gazowaną, które w PRL-u wystawiano na ulicach jedynie w okresach letnich, a w okresach zimowych ustawiano na ulicach piecyki, przy których Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego Jaruzelskiego i Kiszczaka zagrzewała do boju z Solidarnością aktyw partyjny Ludowego Wojska Polskiego, a pułkownik Edward Makowiecki powiedział temu dość i wywalili go tylko za to z partii żydokomunistycznej na niewyparzony pysk.
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stan David Ligoń
http://eu.blox.pl/2009/09/Produkowane-we-Frankfurcie-praliny-sprzedawane-sa.html
Posted by sowa at 4:23 PM | MAKE A COMMENT
Tuesday, Sep 08, 2009Stefan Kosiewski: Najciemniej pod latarnią
Download this episode (1 min)
Paulskirche 1848-2009
Niemcy przerabiają ten sam temat, co niedawno Polska:
własne wojsko zabija obcych cywilów, żeby naród miał doświadczenie traumatyczne;
przeżycie wstrząsającej, bardzo przykrej sytuacji,
która często wywiera negatywny wpływ na psychikę i jej rozwój.
Praktykujący żydzi muszą żyć z piętnem Kaina,
a chrześcijanie mają grzech pierworodny.
Media niemieckie nie kryją, ze zabija się afgańskich cywilów,
boć w Polsce jeszcze głupkowato usiłuje się bronić wojskowych.
Zaś chodzi m.in. o to, żeby lobbysta żydowski i europoseł
Czarnecki Ryszard mógł zaświadczyć na blogu,
że mannę zrzucają z nieba
nie tylko na Arabów w Gazie.
http://s.blox.pl/2009/09/Stefan-Kosiewski-Najciemniej-pod-latarnia.html
http://sowa-frankfurt.ning.com/photo/stefan-kosiewski-najciemniej
Posted by sowa at 8:01 AM | MAKE A COMMENT
Monday, Sep 07, 2009Stefan Kosiewski: Czas na normalność. Detabuizacja.
Download this episode (11 min)
Drogi Panie Andrzeju,
dziękując Panu za miłe słowa pozwalam sobie ukryć Pańską tożsamość, albowiem wiele wskazuje na to, że wciąż żyjemy w systemie kryptorasizmu syjonistycznego, którego głównym zajęciem jest wyszukiwanie wrogów, to znaczy: polskich patriotów, których - zdaniem możnych - dla utrzymania się w Polsce i w Europie tegoż systemu segregacji rasowej należy wyłapać z przeznaczeniem do zniszczenia.
W książce "Ojczyznie skradziona tozsamość", którą otrzyma Pan jako pdf za darmo klikając tu Eugeniusz Kościesza powołując się na znane skądinąd fakty nazywa po imieniu apartheid panujący w Polsce od 17 września 1939 roku, dlatego warto sięgnąć po to dzieło, jeżeli chce się mieć coś do powiedzenia na lekcjach Wiedzy o Społeczeństwie, które to "społeczeństwo" wyparło programowo z podręczników w Polsce pojęcie Narodu Polskiego, a tzw. Nowy Człowiek zastąpił w Europie: Polaka, Niemca, Słowaka, Bułgara, Rumuna, Węgra, Czecha, Francuza, Austriaka, zaś w Rosji zrodził tzw. Nowych Ruskich, którzy po 1989 r. w milionowych transzach wyemigrowali do Niemiec, Monaco, Wielkiej Brytanii, USA oraz Izraela, bądź też żyją w najlepsze w Moskwie na najwyższych stanowiskach.
Konferencja Episkopatu Polski podaje na swojej stronie internetowej jedynie nazwiska biskupów, a nie ujawnia fotografii twarzy tych mianowanych w większości przez Jana Pawła II. pasterzy, nie podaje też nazwisk matek tych księży. Urodzony w Będzinie kardynał Paryża Lustiger nie krył żydowskiego pochodzenia. Także kardynał Lehman w Niemczech, podobnie ks. biskup Kamiński w Ełku i drugi ks. Kamiński, arcybiskup Szczecina i Kamienia nie kryją żydowskiego nazwiska.
Natomiast brat kardynała Glempa krył się przez długie lata na placówce dyplomatycznej w Moskwie pod nazwiskiem w którym "em" zamieniono na "ę". Od wieści o ukrywanym skrzętnie związku rodzinym żydówki Suchockiej (była premier, a aktualne m.p.: Watykan) z biskupem Łowicza trzęsą się ze śmiechu rokrocznie wielkanocne palmy.
Kryptorasim syjonistyczny w Kościele Katolickim jest rzeczą powszechnie znaną. Wiadomo, że żydowskie Służby Bezpieczeństwa wielu krajów miały swoich agentów w Watykanie i używały trucizny oraz pistoletów do wywierania nacisków i osiągania swoich celów, m.in. do osadzania odpowiednich ludzi na odpowiedzialnych stanowiskach, nie tylko kościelnych. W Polsce kardynał Wyszyński tolerował za zgodą Watykanu mianowanych przez Urząd Bezpieczeństwa tzw. księży patriotów, a Szatański zaiste pakt w Magdalence zawarła Służba Bezpieczeństwa żyda Kiszczaka ze swoimi agentami, z których część była w biskupich sutannach, a druga część robiła za tzw. Solidarność Wałęsy i Kaczyńskiego oraz tzw. Komitet Obrony Robotników Michnika i Kuronia.
Obecnie każda partia w syjonistycznej Polsce to żydowska klika na usługach Szatana. Nie chcą na nich Polacy głosować także i dlatego, iż komisje wyborcze po tzw. okrągłym stole złożone zostały bez udziału Narodu Polskiego, z nie gorszych wcale agentów SB.
Co w tej sytuacji mają Polacy robić? Odpowiedź jest jedna, ta sama od tysiąca lat: modlić się i pracować. Modlić za Episkopat, żeby zechciał wreszcie ujawnić Polakom w jednym zestawieniu fotografie twarzy wszystkich biskupów, a przy każdym biskupie nazwisko jego matki i religia i narodowość wyznawana przez jego mać.
Pracować winni Polacy na rzecz życia w Prawdzie, a prawda nas wyzwoli. Przy tym należy pamiętać, iż dla wyzwolenia z nas prawdy wymyślony został przez żydów amerykańskich internet, a potem grupy społecznościowe takie jak "nasza klasa". Zajrzałem po trzydziestu latach do swojej klasy w Technikum, a tam połowa kolegów na zasłużonych w Służbie Bezpieczeństwa emeryturach, kilku chłopaków zmieniło już nazwiska, żeby ich nie dotknęła żadna lustracja. Kilka lat temu odbył się zjazd szkolny, ale nikt nie powiadomił ani mnie, ani mojej matki, chociaż adres każdy z dziennika znał, a Wiesiek zjawił się nawet osobiście, żeby prosić moją matkę o poparcie, kiedy chciał do pensji oficera dołożyć sobie jeszcze dietę radnego. Trochę to głupio, bo lubiłem i darzę go nadal sympatią za wysoką kulturę osobistą i ujmującą powierzchowność, podobnie jak Andrzeja i Jurka, którzy pozmieniali nazwiska, chociaż żaden z nich nie wyjechał do Izraela. To średnia szkoła, natomiast podstawówka to tylko cztery dziewczyny, które lubiłem, lubię i będę hołubił, choćby jeszcze po trzy razy pozmieniały nazwiska, a to m.in. dlatego, że matka jednej z nich dała mi na szczęście w dzieciństwie odczuć swoją inność, odmienność nie tyle rasową, co społeczną, która została ze mną na długie lata, na długie lata do myślenia. Miałem wtedy sześć, czy siedem lat, bo nauki rozpocząłem nie mając lat siedmiu.
Zrozumiałem, że Hanna to nie to samo, co Anna i zacząłem już wtedy przyglądać się innym. Bo w domu rodzinnym panował u mnie blady strach po wyroku, na który ojciec skazany został w 1945 roku i nie mówiło się nigdy o żydokomunie, ani o żydach. A kiedy w 1968 roku do klasy przyszedł Witek, to zrobiłem mu w ławce miejsce obok siebie i zaczęliśmy wspólnie spacerować po Czeladzi, zaczął mi się też zwierzać. Opowiedział, jak to jego ojciec musiał sprzedać w Grodźcu dom, bo w miasteczku sąsiadującym z Czeladzią, które wkrótce wchłonął Będzin a pamięć pochłonęła wieczysta niewiedza, postrzegani byli jako żydzi.
Czas na normalność, kochani: Witku, Haniu, drogi księże Biskupie. Detabuizacja to pojęcie, którego pora zacząć się uczyć. Czas powiedzieć otwarcie prawdę, że żydzi to nie tylko żydokomuna, która mordowała, terroryzowała i gnębiła Polaków, eksploatowała ekonomicznie przez dziesiątki lat, okrada i nadal wykorzystuje. Pośród żydów mamy przecież wielu prawdziwych Przyjaciół, bez których nie możemy się obyć. Bez których nie moglibyśmy żyć, bo zaufali nam jak Witek i okazują od wielu lat serce. O Tobie mówię, Małgosiu, Marku, Darku, Mietku. Czas na normalność, na odkrycie kart.
Z przyjaźnią, z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://konserwa.blox.pl/2009/09/Dziekuje-serdecznie-i-Bogu-Was-polecam-za.html
Posted by sowa at 9:11 AM | MAKE A COMMENT
Thursday, Sep 03, 2009Stefan Kosiewski do Przewodniczącego Rady Miasta Czeladź: Wniosek o zburzenie komunistycznych pomników
Download this episode (4 min)
Polskie Stowarzyszenie Szkolne OSWIATA we Frankfurcie nad Menem
Polnisches Kulturzentrum e.V.
Frankfurt nad Menem, 3 września 2009 r.
Pan Sławomir Święch - przewodniczący Rady Miejskiej
ul. Katowicka 45
41-250 Czeladź
Wniosek o zburzenie komunistycznych pomników w Czeladzi
Szanowny Panie Przewodniczący,
1 września na Westerplatte Prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński nazwał wreszcie po imieniu zbrodnię bolszewicką sprzed siedemdziesięciu lat; 17 września 1939 roku Polsce bronionej przed narodowosocjalistycznymi Niemcami komunistyczny Związek Sowiecki zadał zdradziecki cios w plecy. W toku dalszych działań wojennych Armia Czerwona najpierw wycofała się w 1941 roku z terenów Polski a w 1944 i 1945 roku zajęła cały obszar Rzeczypospolitej. W tym samym tonie prawdy historycznej wypowiedzieli się tego samego dnia premierzy: Tusk i Putin.
W 1945 roku nie miało miejsca żadne wyzwolenie Polski; z rąk jednego okupanta Polacy dostali się w łapy drugiego, jeszcze gorszego, który ukradł Polsce suwerenność i tożsamość, a Polaków uczynił niewolnikami we własnej Ojczyźnie.
Zbrodnią przeciwko ludzkości było wymordowanie inteligencji polskiej, wycięcie Kwiatu Narodu Polskiego w Katyniu, Charkowie i gdzie indziej. Miejsce mądrych i dobrych Polaków zajęła żydokomunistyczna hołota, jak nazwał ją w swoim czasie po imieniu były premier Jarosław Kaczyński. Zbrodniczymi organizacjami, współpracującymi z okupantem były zarówno granatowa policja jak i żydowska policja w gettach. Judenrat, PZPR i Rada Państwa PRL zasługują na takie samo potępienie jak NSDAP w Norymberdze. Nie stawia się pomników zbrodniarzom przeciwko ludzkości, bo dla nich ponad ludzkim jest jeszcze Boży Sąd.
Wzywam Radę Miasta Czeladź do podjęcia na najbliższym posiedzeniu Uchwały o zburzeniu obu komunistycznych pomników w Czeladzi; żydokomunistyczna Rada Miejska w Czeladzi 1926 roku została utworzona perfidnym podstępem i jako taka została wnet rozwiązana decyzją Wojewody Sląskiego. Polska 2009 roku musi być wierna tradycji niepodległej Rzeczypospolitej, a nie tradycji żydokomuny, która żyła i utrzymuje się kosztem Polski i Narodu Polskiego.
Jeszcze Polska nie zginęła, póki żyją myślący po polsku Polacy.
Z szacunkiem
Stefan Kosiewski, prezes
Stowarzyszenia Europejskie PONS GAULI
http://pons.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?283989
http://ro.weblog.ro
Polnisches Kulturzentrum
Postfach 800 626
65906 Frankfurt am Main
czwartek, 03 września 2009, kulturzentrum
http://exclusiv.blox.pl/2009/09/Stefan-Kosiewski-do-Przewodniczacego-Rady.html
Posted by sowa at 7:23 AM | MAKE A COMMENT
My Profile
sowa
Frankfurt am Main, Hessen
View my complete profile
Links
Recent Posts
Stefan Kosiewski do Ministerstwa Sprawiedliwości:...ażebym mógł zapoznać się z całym ogromem bezprawia... Stefan Kosiewski: Do Przewodniczącego Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego Stefan Kosiewski: Nauczyciel, a premier. Gawęda o czasach nie tak bardzo przecież odległych Uchroń nas, Jezu przed zmutowaną chorobą ptaka i świni. Modlitwa do Jana Pawła II. o zachowanie od świńskiej grypy. Stefan Kosiewski: Do Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Pana Janusza Kurtyki Stefan Kosiewski: Do Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach w odpowiedzi na Pismo z 18 sierpnia 2009 roku Za pośrednictwem Komendanta Głównego Policji zabiegam niniejszym o kasację ww. wyrokuArchives
Oct 2009Sep 2009
Aug 2009 Jul 2009 Jun 2009 May 2009 Apr 2009 Mar 2009 Feb 2009 Jan 2009 Dec 2008 Nov 2008 Oct 2008 Sep 2008 Aug 2008 May 2008 Nov 2007 Oct 2007 Sep 2007 Aug 2007 Jul 2007 Jun 2007 May 2007 Apr 2007 Mar 2007 Jan 2007 Jul 2006 Jun 2006 Apr 2006 Mar 2006 Nov 2005 Oct 2005 Jan 2005



