Thursday, Jul 30, 2009

Feliks Chazaria, abo Rysiad Czarnecki herbu Chucpa

Download this episode (4 min)  
Ryszard Czarnecki urodził się w biednej, żydowskiej dzielnicy Londynu, a potem przysłużył się żydowskiej propagandzie Izraela masakrującego ludność cywilną Gazy. Eurodeputowany z Polski, który dał się zawieźć wojskowym samochodem Izraela na tereny położone z dala od Gazy, zaświadczył później publicznie, że był w Izraelu i żadnych arabskich ofiar bombardowań nie widział.

Zuchwały wesołek odgrywający po 1989 r. rolę chucpiarskiego przygłupa w tzw. polityce uprawianej w Polsce po Magdalence, poparł ostatnio najnowszą propozycję innego kawalarza, któremu mało, że zamiast obiecanej dekomunizacji Polacy mają nadal Swięto 1 Maja, a 2 maja mają Swięto Flagi, której to flagi w w domach nie mają oraz 3 Maja mają, który masoneria miała drzewiej za swoje szczególne święto, bo połączone z Trzecim Rozbiorem Polski, i zapragnął, żeby Naród Polski udręczyć do reszty ustanowieniem dnia 1 sierpnia Dniem Klęski Narodowej Polaków w zagładzie 250 000 cywilnych ofiar Powstania Warszawskiego.

Czarnecki poparł propozycję Lecha Kaczyńskiego ze względów "merytorycznych i osobistych"; o pierwszych nic nie powiedział a pośród tych drugich wymienił swojego 8-letniego ojca, którego władze wojskowe polskiego Powstania w Warszawie wykorzystywały rzekomo jak głębia pocztowego i nieco starszą siostrę tego ojca, robiącą w wyobraźni europosła za żydowską dziewczynkę-sanitariuszkę, która musiała chyba przenosić na własnych plecach całe plutony powstańczego wojska, żeby jej bratanek po latach mógł na tej kanwie bezkarnie androny pleść.

Infantylne wygłupy chazarskich kurdupli, do których zaliczyć należy też nieprzytomne proroctwo Kasandry Kaczyńskiej na temat nocnika, w którym to niby ma się obudzić Hektor Tusk, są na poziomie Akademii Policyjnej odgrywanej w spalonym teatrze w Dupczycach pod auspicjami remizjonisty-strażaka, żyda i ludowca Pawlaka, któremu sztuka filmowa w Polsce zawdzięcza tytuł "Nocna Zmiana".

Tymczasem na Wielkim Wschodzie nic nie zapowiada żadnych zmian. Masoneria żydowska śpi na warsztatach i dlatego (Broda i Sulatacki) apelują do "gorszych żydów Tuska", żeby zechcieli odejść i zrobić miejsce dla "dobrych żydów z PiS-u", którzy wprawdzie już rządzili w Polsce, ale nic dobrego dla Polski nie zrobili, więc jest głęboki sens, żeby ich znowu dopuścić do koryta.

Stan Dawid Ligoń
http://sowa-frankfurt.ning.com/profiles/blogs/feliks-chazaria-abo-rysiad
http://unsinn.blox.pl/2009/07/Lobbista-zydowski-Czarnecki-Ryszard-chce-swieta-1.html

Posted by sowa at 2:28 PM |  MAKE A COMMENT  

Sunday, Jul 19, 2009

Stefan Kosiewski: Minister po trupach, Requiescat in Pax

Download this episode (6 min)  
Andrzej Czuma zawdzięcza swoje mianowanie na stanowisko Ministra Sprawiedliwości RP mrocznej serii trupów znalezionych w obiektach podległych temuż Ministerstwu kierowanemu wcześniej przez Zbigniewa Cwiękalskiego, a jeszcze wcześniej przez Lecha Kaczyńskiego. Przypomnijmy, że razem z ministrem Cwiękalskim odwołany został Wiceminister Sprawiedliwości odpowiedzialny za stalinowskie wciąż, bo nigdy nie oczyszczone z ubeckich metod i bandytów więziennictwo w Polsce.

Tymczasem pękło kolejne ogniwo w łańcuchu nieszczęść, znaleziono powieszonego na suchej gałęzi w lesie na Mazurach strażnika więziennego, który odkrył pierwszego z trzech trupów osób więzionych za porwanie i zamordowanie młodego Olejnika. Były Minister Sprawiedliwości Wassermann z opozycyjnej do rządu Tuska partii zauważył publicznie, że wiadomość o znalezieniu zwłok 34-letniego strażnika dotarła do Ministra Czumy dopiero po 4 dniach, a więc stanowczo za późno. Poseł Wassermann nie zauważył jednak, że Minister Czuma zmarnował kilka miesięcy, w których nie wyznaczył nikogo na swojego zastępcę ds. więziennictwa i dlatego nie miał mu po prostu kto owiedzieć, że więziennictwo samo w sobie nigdy jeszcze nie nawróciło się ze złej drogi.

Wspomnianą lukę ministerialną dostrzegł po czwartym trupie premier Tusk i zamianował wreszcie na stanowisko Wiceministra odpowiedzialnego za stan więziennictwa w Polsce sędziego z Tarnowa. Drugi zaś Wiceminister Sprawiedlowości wysłany został osobiście na miejsce tragicznego znaleziska w lesie na Mazurach, gdzie nic nie będzie mógł oczywiście stwierdzić poza tym, że wszystkie ślady zadeptała dzicz tak samo skutecznie, jak na miejscu zamordowania przez mafię szefa policji w Polsce ustanowionej w Magdalence i przy tzw. okrągłym stole, przy którym to Sekuła wyglądał jeszcze na całkiem zdrowego i wszechmocnego przedstawiciela oficjalnej Władzy przepoczwarzanej z żydokomunistycznej w demokratyczną.

Informację o śmierci strażnika więziennego połączyła rzeczniczka Centralnej Służby Więziennictwa z pogłoską, jakoby zmarły miał mieć kłopoty finansowe, a Minister Czuma podchwycił zaraz to niepoważne przecież skojarzenie zapominając o swoich niedawnych kłopotach finansowych w Ameryce, które nikogo przecież na gałąź nie sprowadziły.

Prawdziwe Kłopoty finansowe to miał w 2001 roku Minister Sportu Dębski i dlatego też dosięgła go kula, podobno z rozkazu Baraniny. Wnet w celi warszawskiego aresztu znaleziono powieszonego Saszę, którego oskarżono o tę kulę, a Baraninę znaleziono powieszonego w innym więzieniu, gdzie w ostatnim dniu przed śmiercią zdążył jeszcze napisać do żony w liście, że obawia się o swoje życie.

Genarał Papała w trumnie nic już do żony nie mógł powiedzieć, więc nie wiadomo, po co Policja wsadziła do trumny Papały podsłuch? Faktem jest, że wsadziła do trumny mikrofon z nadajnikiem i że do dzisiaj jeszcze żaden prokurator podległy kolejnym kilku Ministrom Sprawiedliwości RP nie oskarżył o tę profanację zwłok zboczeńca z Policji, który wpadł na szatański zaiste pomysł, żeby podsłuchiwać kroczącą za trumną wdowę po zamordowanym policjancie, bo mogła przecież - w jego chorym mniemaniu - przysiąc nad grobem męża zemstę nazywając mordercę męża po imieniu i nazwisku.

Po strażniku więziennym została też wdowa, której nikt nie przeprosił jeszcze za rozgłaszane publicznie przez państwowych urzędników pogłoski o rzekomych kłopotach rodzinnych zmarłego. Minister Sprawiedliwości nie złożył jeszcze wdowie kondolencji, a Policja nie założyła jeszcze w trumnie podsłuchu.

Niechaj spoczywa w pokoju (R.I.P.).

Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski

Posted by sowa at 6:54 PM |  MAKE A COMMENT  

Wednesday, Jul 15, 2009

Stefan Kosiewski: Po odrzuceniu Traktatu Lizbońskiego przez Trybunał w Karlsruhe

Download this episode (2 min)  
Praktyczne odrzucenie Traktatu Lizbońskiego przez Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe należy uznać za akt obrony suwerenności nie tylko Republiki Federalnej Niemiec ale i Rzeczypospolitej Polskiej a także wszystkich innych państw, które wcześniej wyraziły nieopatrznie zgodę na powstanie superpaństwa europejskiego i utratę własnej suwerenności.

Polski Ośrodek Kultury we Frankfurcie nad Menem od lat przestrzegał przed niebezpiecznymi skutkami integracji europejskiej realizowanej w interesie oligrachii międzynarodowej, kosztem suwerennych państw i narodów.

Orzeczenie z Karlsruhe winno być poddane w Polsce szczegółowej analizie przez znających się na rzeczy profesorów prawa a następnie poddane szerokiej konsultacji społecznej, zanim przezydent Kaczyński wypowie się ostatecznie na temat odrzucenia Traktatu Lizbońskiego przez Polskę, względnie obłożenia ewentualnej ratyfilkacji dużo większymi zabezpieczeniami suwerennego bytu państwowego Polaków, niż zrobił to dla RFN Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe.

Stefan Kosiewski, Vorsitzender
Polnisches Kulturzentrum e.V.
http://sowa-frankfurt.ning.com/video/rop-straszy-niemcami-po

Posted by sowa at 4:03 AM |  MAKE A COMMENT  

Friday, Jul 10, 2009

Po kim Paweł Graś odziedziczył dom i maniery Kaczyńskich.

Download this episode (9 min)  
Fundacja Prasowa Jarosława Kaczyńskiego używająca w swoim czasie i w swojej nazwie znaczka Solidarności na takiej samej zasadzie jak prywatna gazeta wyborcza Adama Michnika, nadużyła zaufania społecznego Polaków m.in. przez to, że oddała się całkowicie do dyspozycji osób partyjnych z Porozumienia Centrum kierowanego naówczas przez tego samego Jarosława Kaczyńskiego tak samo nieszczęśliwie, jak dzisiaj kierowana jest partia Prawo i Sprawiedliwość.
Fundacja ta nabyła bez przetargu po śmiesznej cenie bardzo duży budynek w Warszawie, który po kolejnych transakcjach handlowych przeszedł w ręce żydowskiego dewelopera z Izraela. W budynku kupionym przez Fundację Kaczyńskiego po przeliczeniu na nowe za 4 mln. złotych, czyli za sumę pozwalającą nabyć w Jerozolimie plac pod budowę kiosku Ruchu, ma dzisiaj swoją siedzibę partia Jarosława Kaczyńskiego PiS.
Miejscowa konkurencja partyjna uosobiona przez Prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz oddała geszefty swoich adwersarzy pod ocenę niezależnego sądownictwa RP formułując przy tym oskarżenie tak nieudolnie, żeby sąd mógł orzec, iż "pozew jest nieadekwatny do sytuacji i stanu faktycznego". Wcześniej ten sam warszawski sąd podzielił w karygodny sposób sprawę tegoż budynku na kilka różnych spraw, żeby mogły w nich zapadać sprzeczne ze sobą orzeczenia i żeby nikt nigdy nie doszedł już do prawdy o przeszabrowaniu przez upartyjnionych cwaniaków budynku będącego przecież społeczną własnością wszystkich mieszkańców Warszawy, a nie prywatnym domkiem jednorodzinnym odziedziczonym po Rajmundzie Kaczyńskim.

Nie wiadomo po kim i w jaki sposób poseł Paweł Graś, rzecznik rządu RP Donalda Tuska odziedziczył dom, podobnie jak Rajmund Kaczyński, w którym zamieszkuje w Polsce za darmo nie wykazując tego w pozycjach osiąganych korzyści majątkowych. Paweł Graś nadzorował wcześniej służby specjalnie po to tajne w Polsce, żeby nie mógł przedostać się do nich żaden agent obcego mocarstwa dysponującego wyrzutniami atomowymi rozlokowanymi od Morza Sródziemnego do Morza Martwego. Dzisiaj minister Graś oficjalnie korzysta tylko z łaskawości tzw. niemieckiego sklepikarza o nazwisku Paul Rogler, który w 1987 r posiadał w miejscowości Selb zaledwie kserokopiarkę i prowadził stosowne usługi dla ludności w cenie 10 Fenigów za jedną stronę formatu A-4.
Selb było wtedy nadgranicznym miasteczkiem w trójkącie: CSSR, DDR, Republika Federalna Niemiec wykorzystywanym do kontaktów służbowych przez współpracujące ze sobą tajne służby specjalne: Stasi, SB, StB, Mossad i inne. Paul Rogler odbiera dzisiaj telefony i zakłopotany kieruje dzwoniącego doń dziennikarza miłym głosem do pana Grasia.

- Acha, to pan już wie, o co chodzi. A czy mógłby pan odpowiedzieć tylko na jedno pytanie: do kogo właściwie należy ta willa, w której zamieszkuje pan Graś? Czy jest to pana willa, czy jego? Zakłopotanie, krótka przerwa na oddech i ten sam miły głos: - Proszę skierować to zapytanie do pana Grasia.

Paul Rogler, którego żona jest nauczycielką yogi, robi za właściciela firmy "Agemark" zarejestrowanej w Soms, a założonej niegdyś przez Pawła Grasia w Katowicach. Graś był do 2007 roku członkiem Zarządu "Agermark". Czy osiągane z tego tytułu dochody były poddawane opodatkowaniu w Polsce, czy w Niemczech? Gdzie dzisiaj płaci podatek od dochodów osiąganych w tej niemieckiej firmie jedyny jej polski pracownik, żona ministra Grasia?
Czy celem działania firmy "Agemark" jest tylko zwykłe ukrycie majątku Grasiów nabytego tak samo jak majątek fundacji Kaczyńskich za równowartość paczki papierosów, czy też mamy tu do czynienia z pozostałością po majątku Służby Bezpieczeństwa, wojskowych służb specjalnych PRL, lub zaprzyjaźnionych mocarstw, który uległ zawłaszczeniu na mocy stosownego rozkazu, jak tysiące innych lokali służbowych po SB, KGB i Stasi na terenie byłego PRL-u?

W sprawie ustalenia prawa własności domu zamieszkiwanego przez Pawła Grasia premier Tusk wsadził głowę w nadmorski piasek. Prezydent Lech Kaczyński ogłosił natomiast, że najbardziej potrzebne jest Polsce zwołanie kolejnego "okrągłego stołu", łącząc to oficjalnie z planowaną ustawą medialną. Pierwszy okrągły stół poprzedzony był tajnymi rozmowami współudziałowców w Magdalence, w willi będącej na stanie SB. Listę uczestników porozumienia w Magdalence zatwierdzał generał Kiszczak, który do 1980 roku zarządzał kontrwywiadem wojskowym na Wybrzeżu i kontrolował działalność tzw. wolnych związków zawodowych KOR-owca Borusewicza, który po to wyleciał w 1968 roku jako prześladowany żyd ze studiów, żeby skończyć je potem jako katolik na KUL-u splamionym współpracą z SB przez biskupa-kapusia a w ostatnich dniach znowu nadawaniem politycznie umotywowanych doktoratów honoris causa osobnikom pobawionym honoru. Czy prezydent Kaczyński odwołując się do tradycji kiszczakowskich chciałby znowu zamoczyć Kościół Katolicki w szamranych rozmowach geszefciarzy zabawiających się w polityków?

Przy "okrągłym stole" Kaczyńskiego odnajdą być może wreszcie wspólny język i wspólny swój interes obie partie, które jeszcze nie tak dawno Radio Maryja nawoływało do zawiązania koalicji biorącej w Polsce: Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość, odpowiedzialne m.in. za sprzedaż nie jednej willi Pawłowi Grasiowi, lecz wielu budynków i terenów budowlanych na terenach polskich stoczni w ręce jawnie żydowskich biznesmenów wywodzących się z tajnej służby Izraela MOSSAD.

Najpilniejszą tymczasem dla Narodu Polskiego sprawą jest ujawnić, po kim Paweł Graś odziedziczyl dom i maniery Kaczyńskich.

Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://pkn.blox.pl/2009/07/Ujawnic-po-kim-Pawel-Gras-odziedziczyl-dom-i.html

Posted by sowa at 6:00 AM |  MAKE A COMMENT  

Sunday, Jul 05, 2009

Apel o uznanie prawa do obywatelstwa RP dla Polaków poza granicami Ojczyzny, a nie dla żydowskich dezerterów z Wojska Polskiego

Download this episode (5 min)  
Polnisches Kulturzentrum e.V. Stefan Kosiewski, Vorsitzender
Frankfurt nad Menem, 5 lipca 2009 r.

Prezydent RP Lech Kaczyński
Prezes Partii Prawo i Sprawiedliwość Jarosław Kaczyński
Panowie,
Polska nie ma żadnych zobowiązań prawnych ani moralnych wobec żydowskich zdrajców Ojczyzny, którzy zdezerterowali z Wojska Polskiego w chwili, kiedy utworzona z Polaków i Zydów wywiezionych przez bolszewików na Sybir a wyprowadzona z Nieludzkiej Ziemi przez gen. Andersa polska armia znalazła się w Palestynie pozostającej naówczas pod protektoratem brytyjskim. Dezerterzy ci kierowali się rozkazami swoich żydowskich przełożonych z zakonspirowanych syjonistycznych organizacji, a nie miłością do polskiej Ojczyzny. Uciekli z bronią z Wojska Polskiego jeszcze przed Monte Cassino i przed Powstaniem Warszawskim, w którym walczył Panów Ojciec, przed innymi ciężkimi walkami z udziałem Polaków w II. wojnie światowej. Ci dezerterzy żydowscy uciekli z frontu II. wojny światowej do cywila, a PRL i Rzeczpospolita Polska pozostawiły tę zbrodnię bez osądzenia.
Teraz się dowiadujemy, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji RP kierowane przez ministra o żydowskim nazwisku Schetyna "przygotowało projekt nowelizacji ustawy o obywatelstwie. Zaproponowane zmiany idą w kierunku objęcia prawem do polskiego obywatelstwa tych żołnierzy, którzy służyli w innych wojskach jak na przykład żołnierze Armii Andersa, którzy zostali w Palestynie po dotarciu z Azji do Afryki" (1.).
Przestępstwem jest pochwalanie zbrodni zdrady Ojczyzny, a nagradzanie za popełnioną zbrodnię dezercji z Wojska Polskiego nie może mieć miejsca w państwie prawa, jakim mieni się być Rzeczpospolita Polska. Minister Schetyna i premier Donat Tusk, którego żydowski dziadek Dawidowski walczył przeciwko Polakom w szeregach niemieckiego Wehrmachtu, naigrywają się z bezsilności politycznej Polaków na chwilę obecną pragnąc nagrodzić za zdradę polskiej Ojczyzny żydowskich dezerterów przywilejami obywatelskimi i kombatanckimi w RP.
Tymczasem na terenach byłego Związku Sowieckiego żyją jeszcze Polacy, Polscy Patrioci ocalali z bolszewickiej, niemieckiej i ukraińskiej zagłady Narodu Polskiego, których prawa do obywatelstwa RP żaden rząd w Polsce po Magdalence i tzw. okrągłym stole nie uszanował. Nieszczęsny Pomysł Karty Polaka; ustanowienie dla tych Polaków możliwości ubiegania się o wybrane przywileje było wielkim błędem politycznym i grzechem, mówiliśmy o tym przed laty (2.).
Demokratycznym przywilejem sił pozostających w opozycji do rządu w Polsce jest bezlitosne wskazywanie rządzącym na ich błędy. Apeluję do Panów o skorzystanie z tego przywileju w interesie całego Narodu Polskiego.

Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
prezes Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem
http://sowa-frankfurt.ning.com/photo/swiatowy-kongres-kresowian-i
http://pkn.blox.pl/2009/07/Apel-o-uznanie-prawa-do-obywatelstwa-RP-dla.html
http://pkn.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?336577

Posted by sowa at 12:10 PM |  MAKE A COMMENT  

Friday, Jul 03, 2009

Stefan Kosiewski: O zabytkach kultury narodowej. Do prof. Andrzeja Tomaszewskiego

Download this episode (9 min)  
Szanowny Panie Profesorze,

przed dwoma laty poinformował Pan o powstaniu prywatnej fundacji, która chce ratować zabytki na terenie Polski.
Jako przewodniczący tej "niemiecko-polskiej" z nazwy fundacji podkreślił Pan, że "obowiązujące od początków XIX wieku "narodowe" spojrzenie na zabytki zastępowane jest przez podejście "europejskie". Dawniej należały one do Polski lub Niemiec, teraz uważane są za wspólny skarb, za wspólne dziedzictwo, które należy zachować dla całej Europy".

Polakom przystoi mówić prawdę w oczy takoż i teraz należy bez niedomówień powiedzieć, kto i po co niszczy struktury myślenia obecne w naszych narodach europejskich od stuleci? Dlaczegóż to niby mamy Jasną Górę i Wawel przestać naraz uważać za zabytki narodowe Polaków? Czy synagogi na Kazimierzu w Krakowie też wkrótce przejdą na prywatną własność "niemiecko-żydowsko-polskich" fundacji, bo "należy zachować je dla całej Europy, Ameryki i Bliskiego Wschodu"?

Prywatne banki i koncerny w czasach globalnego kryzysu zabiegają oto na całym świecie o pomoc publiczną narodów, sięgają bez skrupułów po pieniądze podatnika. Fundacje w Polsce żyją jak wiadomo z tego, co zafunduje im państwo polskie i składka państwa polskiego do kasy Unii Europejskiej. Kierowana przez Pana prywatna fundacja nie ma własnych środków finansowych, a zamierza przejąć na początek na swoją prywatną własność za symboliczną złotówkę zamek na Mazurach w Sztynorcie.

W konserwatywnym myśleniu Polaka o zabytkach sytuuje się przede wszystkim ostrożność w podejściu do różnych utytułowanych nowatorów, którzy Polakom zakochanym w konserwacjach, tożsamościach i tradycjach chcieliby bez większego powodu przewracać w głowach przyjmując rolę mentorów i przejmując przy tym na swoją prywatną własność majątek, który dotychczas Polacy mieli prawo uznawać za swoją własność ogólnonarodową.

Nie wiem, czy w Azji też już zapanowała choroba konserwowania zabytków kultury narodów poprzez przejmowanie ich na prywatną własność przez różne dziwne "japońsko-chińskie" jedynie z nazwy, a w istocie: antynarodowe fundacje? Za miesiąc będzie gościł we Frankfurcie nad Menem Dalai Lama, będzie okazja postawić publicznie pytanie, czy w Tybecie prywatne spółki i fundacje wyciągają już ręce po klasztory, by przejąć je na swoją prywatną własność i zachować tym samym dla całej Azji?

W Związku Sowieckim komuniści zastępowali obowiązujące od stuleci narodowe spojrzenie na dobra zniewolonych narodów podejściem i spojrzeniem bolszewickim, sowieckim, żydokomunistycznym; dzisiaj wiemy, jak bardzo złym.
Czy wobec tego mamy dzisiaj ulec w Unii Europejskiej popagandzie antynarodowych, "europejskich" fundacji i spółek, prywatnych firm, które przede wszystkim mają interes w tym, żeby przejąć na swoją prywatną własność nasze narodowe skarby, pod hasłami ratowania wspólnego dziedzictwa europejskiego? W Europie wczoraj królowa duńska uznała wszak częściowo autonomię narodu Grenlandii, nie jest więc dla Europejczyków reprezentowane przez Pana myślenie jedynym wzorem zachowań.

Spotkał się już z krytyką w Polsce udział przedstawicieli polskich władz państwowych i samorządowych w zorganizowanych przez Pana Fundację w Sztynorcie obchodach 100-lecia urodzin jakiegoś porucznika Wehrmachtu, który niczym szczególnym nie zasłużył się dla kultury obu naszych narodów, a zginął jedynie dlatego, że zbyt łatwo uwierzył w potęgę spiskowej teorii dziejów.

Partnerem w Niemczech zarządzanej przez Pana w Polsce (założonej w Warszawie, a działającej w Görlitz) fundacji jest prywatne stowarzyszenie DenkmalAkademie e.V. występujące też pod nazwą: "DenkmalAkademie der Deutschen Stiftung Denkmalschutz", która to nazwa błędnie sugerować może państwowy charakter firmy.

Stowarzyszenie to przejęło już w Niemczech dwa zamki pod swoją opiekę. Organizacja ta realizuje tymczasem jawnie antypolską politykę historyczną, której nie może popierać żaden rząd w Niemczech, choć zgodne by to było z głoszonymi przez Pana Profesora wytycznymi zachęcającymi do odchodzenia od tego, co narodowe, niemieckie, lub polskie, na rzecz wymyślonej sztucznie przynależności "europejskiej", budowanej dla swobodnego przepływu nowych właścicieli w Unii Europejskiej.

Czemóż miało bowiem służyć wpisanie do programu działania DenkmalAkademie na 2009 rok m.in wycieczki na historyczny Sląsk "pod panowaniem Czech, Habsburgów i Prus" (s. 27), pomijające z założenia pierwotne, piastowskie ślady w tej części Polski. Dziedziczni panowie na zamkach i fundatorzy kościołów na Sląsku pochodzili wszak z polskich rodzin, byli potomkami polskiego księcia Bolesława Krzywoustego, wywodzili się z polskiego domu Piastów, który wchodził w europejskie koligacje.

Zamki prawie wszędzie przechodziły w dziejach w różne ręce, ewoluowała świadomość narodowa. DenkmalAkademie e.V. w czerwcu i we wrześniu ma w planie wycieczki do West- und Ostpreußen (s.34 i 42), w czerwcu i w październiku wyjazd seminaryjny w Hirschberger Tal, (do Doliny Jeleniogórskiej) na Sląsk, gdzie od 1 maja 2009 roku ponad 2000 zamków może przejść w ręce nabywców z Unii Europejskiej, Chin i Japonii, a nie tylko z Niemiec. Piastowski zamek może mieć na Sląsku żydowskiego właściciela na określonych przez państwo polskie warunkach. Na to Polska przystała w Unii Europejskiej i nie ma potrzeby ściemniania tego jasnego spojrzenia teoretyzowaniem o jakimś "europejskim" odchodzeniu od gatunku.

Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
Polnisches Kulturzentrum e.V., Vorsitzender
http://konserwa.blox.pl/2009/06/Stefan-Kosiewski-O-zabytkach-kultury-narodowej-Do.html
http://www.flickr.com/photos/55086731@N00/sets/1577261/show

http://api.ning.com/files/l6YoZyQMPGq6o8L6Vj*Y-2sdci7ErXr2FsaWdFhlT1R4QmQtsWZDfuGtsu4ICe-aJAxtcA5kiuzbD1QqVlJ-f3jJ8ADFX8*x/Jahresprogramm_2009.pdf
http://sowa-frankfurt.ning.com/profiles/blogs/stefan-kosiewski-o-zabytkach

Posted by sowa at 7:35 PM |  MAKE A COMMENT  


"