sowa
european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin
Stefan Kosiewski: Nauczyciel, a premier. Gawęda o czasach nie tak bardzo przecież odległych
Download this episode (13 min)
24 sierpnia 1989 roku namaszczony przez Kiszczaka w Magdalence Tadeusz Mazowiecki został pierwszym żydokomunistycznym premierem w Polsce, który oficjalnie wyznawał katolicyzm. Zasłynął z tego, że zasłabł z wrażenia, zanim jeszcze w ogóle zaczął. Wcześniej aktywny w żydokomunistycznej dywersji w Kościele Katolickim uczeń Bolesława Piaseckiego, agenta Smierszu i KGB.
Telewizja Polska wspomina powołanie rządu Mazowieckiego jako jedno z najważniejszych wydarzeń w najnowszej historii Polski. Spotyka się to z ripostą w niezależnych grupach dyskusyjnych: "20 lat ruiny, likwidacji i rozpierd(...) państwa polskiego i instalowania w miejsce pozostawionych przez złodzieji pogorzelisk blaszanych łagrów pracy i stacji benzynowych.
Warto przypomnieć, że w przeciągu innych 20 lat, w latach 1961-1981 w Polsce powstawały całe miasta, dzielnice, aglomeracje i sieci dróg krajowych i o wiele słabszą jak dziś technologią ...".
Odpowiedź jest natychmiast rekapitulowana przez kogoś innego po swojemu, w tym urok dyskusji w grupach internetowych: "Innymi slowy, pod rzadami Zydow (Bieruta, Gomulki, Gierka) bylo lepiej niz pod rzadami Zydow (Walesy, Mazowieckiego, Kwasniewskiego, Kaczynskich, Olszewskiego, Suchockiej...).
Wydaje się, że przypomnieć należy raczej o innym dwudziestoleciu, międzywojennym. Dwudziestoleciu, w którym Polacy budowali Polskę, a nie drogi ustrojowe zbrodniczego systemu światowego komunizmu w rytm planów pięcioletnich układanych przez zbrodniarza, którego imię nosi do dzisiaj ulica zapewne nie tylko w Tomaszowie Mazowieckim, przy której postawiona została w ostatnich latach Komenda Powiatowa Policji oraz pomnik Ofiar Katnia a nikogo bynajmniej nie dziwi haniebny patron ulicy. Zbrodniarzem tym był żydokomunista Oskar Lange, wiceprzewodniczący Rady Państwa, najwyższego organu władzy państwowej w PRL-u wtedy, gdy nie obradował Sejm. Oskar Lange, który podpisywał plany eksploatacji Polski i wyniszczania Narodu Polskiego, a nie akty łaski Rady Państwa.
O dwudziestoleciu Polski międzywojennej przypomniał w tym roku ks. Witold Józef Kowalów wydaniem 64 tomu Biblioteki "Wołanie z Wołynia", który jest wznowieniem 3 Zeszytu "Biesiady Krzemienieckiej" wydanej w Londynie w 1998 roku. Zeszyt ten zajmuje się właśnie latami przedwojennymi, w których odradzało się Liceum Krzemienieckie po odzyskaniu niepodległości. Bóg zapłać za to wznowienie.
W zestawieniu przedstawiającyn Zespół pedagogiczny szkół kuratorium Liceum Krzemienieckiego w latach 1920-1939 , na str. 104 pod pozycją 7 wpisany został Czernecki Roman (1904-1986), nauczyciel języka Polskiego w gimnazjum im. Tadeusza Czackiego w roku szkolnym 1926/1927. Zaś wspomina się tutaj o tym dlatego, iż w wydanych tymczasem przez PAX w 1998 roku wspomnieniach tegoż pedagoga zatytułowanych "Z Krzemieńca, Borysławia" (ISBN 83-211-1207-2) znajdujemy zapis opatrzony tytułem: "Akty normatywne i majątek liceum". Czytamy w nim: "Starania o reaktywowanie Liceum Krzemienieckiego rozpoczęto w roku 1919, w dwóch środowiskach, w Krzemieńcu i w Warszawie, podjęło je wiele osób skupionych w Macierzy Szkolnej. Starania zostały uwieńczone sukcesem 27 maja 1920 roku, aktem podpisanym przez Józefa Piłsudskiego. Dalsze akty normatywne zapewniły liceum autonomię i określiły jego stan posiadania. Złożyły się na nie sześć gospodarstw rolnych i 15 leśnictw o powierzchni 1600 ha ziemi ornej i 35 000 ha lasów, a także zespół zabudowań licealnych.
Te ostatnie w chwili reaktywowania uczelni znajdowały się w zupełnej ruinie. Przegniłe stropy groziły zawaleniem, sale były bez drzwi i okien. Wizytator Piekarski zaczął od opracowania planu rentownego gospodarowania przydzielonymi dobrami. Postanowił je przede wszystkim uprzemysłowić. Zbudował więc i uruchomił 3 tartaki, fabrykę mebli, 2 cegielnie, 2 wapniarki, 4 młyny, 3 parniki. Ponadto założył stolarnię, szwalnię, warsztaty szewskie. Następnie odnowił wszystkie budynki, skanalizował je, wybudował elektrownię, stację wodociągową, cztery wielkie kuchnie, łaźnię, pralnię, boiska sportowe, place tenisowe. Ponadto wyasfaltował drogi i położył chodniki wewnątrz zabudowań licealnych. Dopiero wówczas, tj. w połowie 1922 roku, dokonano otwarcia liceum" (s. 56-57).
Imponujące zaiste! Przypomnijmy, że mowa powyżej o czynach, których dokonał zaledwie w ciągu dwóch lat wizytator szkolny Marek Piekarski po otrzymaniu od państwa polskiego kilku gospodarstw rolnych.
A co należy zapisać po stronie zasług rządów Tadeusza Mazowieckiego? Oprócz wypomnianej mu w emocjonalnej formie w szczerym internecie: ruiny, likwidacji i rozwalania PRL-u? Co zostało Polsce z Państwowych Gospodarstw Rolnych? Co Tadeusz Mazowiecki uczynił ze wszystkich PGR-ów?
Pozostając w konwencji dostrzeżonej szczerości należy powiedzieć: nie tylko Państwowe Gospodarstwa Rolne zostały rozkradzione, rozdane po Magdalence za psie grosze pomiędzy kolesiów przez wszystkie kolejne rządy: Mazowieckiego, Bieleckiego, Lewandowskiego, Olszewskiego, Suchockiej, Kaczyńskiego, Tuska i Buzka; acha, jeszcze robił za premiera Marcinkiewicz, który udał w końcu głupa i stracił rzekomo po wszystkim głowę dla jakiejś kobiety. Czy jeszcze ktoś został pominięty w tym smutnym orszaku żydokomunistycznych złoczyńców? Przypomnijmy, że duet braci Kaczyńskich był reprezentowany w Magdalence i tak samo namaszczony przez generała ubowców Czesława Kiszczaka jak i Mazowiecki na tzw. osobistość polityczną w tzw. demokratycznej Polsce, czyli oficerów dowodzenia w nowym PRL-u.
Wspomnienia Romana Czerneckiego są nieocenionym źródłem wiedzy z okresu kształtowania się polskiej państwowści i jeszcze nie raz będziemy do nich wracać, ponieważ jak pisze we wstępie do książki Pani prof. Marta Wyka: "Czernecki przytacza mnóstwo szczegółów, faktów, nazwisk, sytuacji, które składają się w sumie na na obraz mentalności określonej warstwy, w dwudziestoleciu wysoko cenionej, posiadającej prestiż społeczny, dzisiaj zaś pozbawionej takiego przywileju. Konfrontacja, jakiej automatycznie dokonujemy, a dotycząca wczoraj i dziś nauczycielskiego stanu - mówi Pani prof. Wyka - wydaje się wyjątkowo pouczająca"(s. 5).
Bądziemy wracać do wspomnień Czerneckiego, który jak zauważył to Krzysztof Lisowski: "Z mistrzostwem kreśli portrety znanych ludzi, często sławnych i oryginalnych. Potrafi dostrzec wyjątkowość zdarzeń, w których przyszło mu uczestniczyć. Nie zapomina także o wspomnieniu przodków i napomknieniu o własnych dzieciach, jakby pragnął - niezwykle skromnie i z czułą admiracją dla świata - zaznaczyć, że nasze miejsce w łańcuchu pokoleń to tylko ogniwo łączące przeszłość z przyszłością" (Zycie, 29 czerwca 1998).
Córką Romana Czerneckiego jest żyjąca od wielu lat we Frankfurcie nad Menem Pani mgr Teresa Irena Czernecka-Giełdzik współwłaścicielka firmy posiadającej wysoką pozycję w branży światowych wytwórców sprzętu laboratoryjnego. Osoba czynna w Towarzystwach Polskich, kulturalnych i oświatowych w Niemczech oraz Niemiecko-Polskich. To pani Teresa wspólnie z bratem Andrzejem Arturem Czerneckim zadbali o przekazanie przyszłym pokoleniom Polaków bogatego obrazu etosu przedwojennego nauczyciela. Rzeczy normalnej dla ludzi epoki Polski niepodległej, a niestety dla nas tak jak i recenzentki "Przeglądu Katolickiego" (Alicja Wysocka, nr 10, 8 marca 1998) już czegoś niezwykłego.
Gawędząc tak odkrywamy oto piękno rzeczy w normalnych czasach zwykłej. Błogosławieni, którzy żyją w niezwykłych czasach, albowiem ich jest Królestwo Niebieskie. Amen.
Z Frankfurtu nad Menem gawędził
Stefan Kosiewski
http://kulturalny.blox.pl/2009/08/Stefan-Kosiewski-Nauczyciel-a-premier-Gaweda-o-1.html
http://kulturalny.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?581863
Posted by sowa at 6:37 AM | MAKE A COMMENT
My Profile
sowa
Frankfurt am Main, Hessen
View my complete profile




