sowa
european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin
Stefan Kosiewski: O zabytkach kultury narodowej. Do prof. Andrzeja Tomaszewskiego
Download this episode (9 min)
Szanowny Panie Profesorze,
przed dwoma laty poinformował Pan o powstaniu prywatnej fundacji, która chce ratować zabytki na terenie Polski.
Jako przewodniczący tej "niemiecko-polskiej" z nazwy fundacji podkreślił Pan, że "obowiązujące od początków XIX wieku "narodowe" spojrzenie na zabytki zastępowane jest przez podejście "europejskie". Dawniej należały one do Polski lub Niemiec, teraz uważane są za wspólny skarb, za wspólne dziedzictwo, które należy zachować dla całej Europy".
Polakom przystoi mówić prawdę w oczy takoż i teraz należy bez niedomówień powiedzieć, kto i po co niszczy struktury myślenia obecne w naszych narodach europejskich od stuleci? Dlaczegóż to niby mamy Jasną Górę i Wawel przestać naraz uważać za zabytki narodowe Polaków? Czy synagogi na Kazimierzu w Krakowie też wkrótce przejdą na prywatną własność "niemiecko-żydowsko-polskich" fundacji, bo "należy zachować je dla całej Europy, Ameryki i Bliskiego Wschodu"?
Prywatne banki i koncerny w czasach globalnego kryzysu zabiegają oto na całym świecie o pomoc publiczną narodów, sięgają bez skrupułów po pieniądze podatnika. Fundacje w Polsce żyją jak wiadomo z tego, co zafunduje im państwo polskie i składka państwa polskiego do kasy Unii Europejskiej. Kierowana przez Pana prywatna fundacja nie ma własnych środków finansowych, a zamierza przejąć na początek na swoją prywatną własność za symboliczną złotówkę zamek na Mazurach w Sztynorcie.
W konserwatywnym myśleniu Polaka o zabytkach sytuuje się przede wszystkim ostrożność w podejściu do różnych utytułowanych nowatorów, którzy Polakom zakochanym w konserwacjach, tożsamościach i tradycjach chcieliby bez większego powodu przewracać w głowach przyjmując rolę mentorów i przejmując przy tym na swoją prywatną własność majątek, który dotychczas Polacy mieli prawo uznawać za swoją własność ogólnonarodową.
Nie wiem, czy w Azji też już zapanowała choroba konserwowania zabytków kultury narodów poprzez przejmowanie ich na prywatną własność przez różne dziwne "japońsko-chińskie" jedynie z nazwy, a w istocie: antynarodowe fundacje? Za miesiąc będzie gościł we Frankfurcie nad Menem Dalai Lama, będzie okazja postawić publicznie pytanie, czy w Tybecie prywatne spółki i fundacje wyciągają już ręce po klasztory, by przejąć je na swoją prywatną własność i zachować tym samym dla całej Azji?
W Związku Sowieckim komuniści zastępowali obowiązujące od stuleci narodowe spojrzenie na dobra zniewolonych narodów podejściem i spojrzeniem bolszewickim, sowieckim, żydokomunistycznym; dzisiaj wiemy, jak bardzo złym.
Czy wobec tego mamy dzisiaj ulec w Unii Europejskiej popagandzie antynarodowych, "europejskich" fundacji i spółek, prywatnych firm, które przede wszystkim mają interes w tym, żeby przejąć na swoją prywatną własność nasze narodowe skarby, pod hasłami ratowania wspólnego dziedzictwa europejskiego? W Europie wczoraj królowa duńska uznała wszak częściowo autonomię narodu Grenlandii, nie jest więc dla Europejczyków reprezentowane przez Pana myślenie jedynym wzorem zachowań.
Spotkał się już z krytyką w Polsce udział przedstawicieli polskich władz państwowych i samorządowych w zorganizowanych przez Pana Fundację w Sztynorcie obchodach 100-lecia urodzin jakiegoś porucznika Wehrmachtu, który niczym szczególnym nie zasłużył się dla kultury obu naszych narodów, a zginął jedynie dlatego, że zbyt łatwo uwierzył w potęgę spiskowej teorii dziejów.
Partnerem w Niemczech zarządzanej przez Pana w Polsce (założonej w Warszawie, a działającej w Görlitz) fundacji jest prywatne stowarzyszenie DenkmalAkademie e.V. występujące też pod nazwą: "DenkmalAkademie der Deutschen Stiftung Denkmalschutz", która to nazwa błędnie sugerować może państwowy charakter firmy.
Stowarzyszenie to przejęło już w Niemczech dwa zamki pod swoją opiekę. Organizacja ta realizuje tymczasem jawnie antypolską politykę historyczną, której nie może popierać żaden rząd w Niemczech, choć zgodne by to było z głoszonymi przez Pana Profesora wytycznymi zachęcającymi do odchodzenia od tego, co narodowe, niemieckie, lub polskie, na rzecz wymyślonej sztucznie przynależności "europejskiej", budowanej dla swobodnego przepływu nowych właścicieli w Unii Europejskiej.
Czemóż miało bowiem służyć wpisanie do programu działania DenkmalAkademie na 2009 rok m.in wycieczki na historyczny Sląsk "pod panowaniem Czech, Habsburgów i Prus" (s. 27), pomijające z założenia pierwotne, piastowskie ślady w tej części Polski. Dziedziczni panowie na zamkach i fundatorzy kościołów na Sląsku pochodzili wszak z polskich rodzin, byli potomkami polskiego księcia Bolesława Krzywoustego, wywodzili się z polskiego domu Piastów, który wchodził w europejskie koligacje.
Zamki prawie wszędzie przechodziły w dziejach w różne ręce, ewoluowała świadomość narodowa. DenkmalAkademie e.V. w czerwcu i we wrześniu ma w planie wycieczki do West- und Ostpreußen (s.34 i 42), w czerwcu i w październiku wyjazd seminaryjny w Hirschberger Tal, (do Doliny Jeleniogórskiej) na Sląsk, gdzie od 1 maja 2009 roku ponad 2000 zamków może przejść w ręce nabywców z Unii Europejskiej, Chin i Japonii, a nie tylko z Niemiec. Piastowski zamek może mieć na Sląsku żydowskiego właściciela na określonych przez państwo polskie warunkach. Na to Polska przystała w Unii Europejskiej i nie ma potrzeby ściemniania tego jasnego spojrzenia teoretyzowaniem o jakimś "europejskim" odchodzeniu od gatunku.
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
Polnisches Kulturzentrum e.V., Vorsitzender
http://konserwa.blox.pl/2009/06/Stefan-Kosiewski-O-zabytkach-kultury-narodowej-Do.html
http://www.flickr.com/photos/55086731@N00/sets/1577261/show
http://api.ning.com/files/l6YoZyQMPGq6o8L6Vj*Y-2sdci7ErXr2FsaWdFhlT1R4QmQtsWZDfuGtsu4ICe-aJAxtcA5kiuzbD1QqVlJ-f3jJ8ADFX8*x/Jahresprogramm_2009.pdf
http://sowa-frankfurt.ning.com/profiles/blogs/stefan-kosiewski-o-zabytkach
Posted by sowa at 7:35 PM | MAKE A COMMENT
My Profile
sowa
Frankfurt am Main, Hessen
View my complete profile




