sowa
european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin
Stefan Kosiewski: Ewangelia Judasza. CHWAŁA AGENTOM!
(337 downloads)Download this episode (2 min)
Czy wolno bezkarnie ironizować na temat zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu?
Czy wolno bezkarnie pochwalać zbrodne hitlerowskie i stalinowskie,
zbrodnie Służby Bezpieczeństwa popełnione na Narodzie Polskim?
Maksymilian Kolbe i Jerzy Popiełuszko są ofiarami i świadectwem tych zbrodni.
Nie wolno bezkarnie mówić: chwała oprawcom , chwała agentom!
Nie wolno - nawet ironicznie - powiedzieć: chwała agentom gestapo,
nie wolno - nawet w zaćmieniu umysłowym - powiedzieć: chwała agentom Służby Bezpieczeństwa!
Lech Wałęsa dopuścił się 27 czerwca 2008 roku w miejscu publicznym wygłoszenia pochwały agentów zbrodni popełnionych na Narodzie Polskim.
Nie ma przedawnienia dla zbrodni ludobójstwa!
Nie ma przedawnienia dla hitlerowskich i żydokomunistycznych złoczyńców!
Publiczna pochwała agentów, płatnych pomocników zbrodniarzy jest przestępstwem, które winno być osądzone.
Stefan Kosiewski
http://www.mister-wong.de/user/mysowa
http://25lat.blox.pl/2008/06/Ewangelia-Judasza-CHWALA-AGENTOM.html
http://sowamagazyn.blogspot.com
Posted by sowa at 7:34 AM | MAKE A COMMENT
Saturday, Jun 21, 2008Stefan Kosiewski: To jest fer, a tamto koszer, AXIS MUNDKA
(107 downloads)Download this episode (14 min)
http://strajk.blox.pl
Zasadniczo nie odpowiada się na anonimy także i takie, które z pozoru są uprzejme, a obwieszczają w kopiach rozsyłanych do różnych osób, że autor anonimu zmienia o nas zdanie, bo według niego nie jest fer, że składamy komuś trzeciemu życzenia imieninowe.
Składanie życzeń imieninowych jest w kulturze chrześcijańskiej dobrym obyczajem związanym z kultem osób świętych i dlatego samo w sobie jest fer.
Piewszy dekret papieski o kanonizacji pochodzi z 993 roku, imiona świętych legły u podstaw naszej cywilizacji, wiedzy o świecie i przyjęciu norm zachowań. To wokół imion chrześcijańskich kręci się nasz świat, mówimy: na świętego Grzegorza idzie zima do morza, a potem konfrontujemy wiedzę odziedziczoną po przodkach z obserwowanymi anomaliami i częstokroć ulegamy już nowym mitom o podłożu ekonomiczno-technicznym, zaczynamy np. wierzyć w to, że zakupienie przez nas nowej lodówki, albo rzekomo bardziej ekologicznego auta może wpłynąć korzystnie na skład ziemskiej atmosfery, psutej niemiłosiernie przez światowe potęgi gospodarcze, masową turystykę samolotową, manewry wojsk lotniczych Izraela nad bogatymi złożami irańskiej ropy naftowej, groźby dwustu żydowskich bomb atomowych, których Izrael nie potrzebował w czasach, kiedy do trzymania w szachu szacha Iranu wystarczała jedna niewiasta mówiąca przepięknie po niemiecku i będąca cudownej urody a nosząca imię: Soraja, którego to imienia nie znajdzie w Leksykonach świętych.
Podobnie zimą mówimy: Barbara po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie i jest to doświadczenie Narodu Polskiego równie stare i użyteczne, jak wiedza o tym, że Olkusz i Tarnowskie Góry na srebrze siedzą. Na święty Jacek z nowej pszenicy placek; jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
Katolicy nadają swoim dzieciom na chrzcie świętym imiona osób świętych, by patronowali oni naszemu życiu. Chodzimy w Krakowie do grobu św. Jacka u Dominikanów, zanosimy do Boga modły w litaniach za pośrednictwem wszystkich świętych, żeby Broń Boże nie brakło chleba naszego powszedniego i by starczało w nas poczucia winy za grzechy, potrzebnego do budzenia sumień.
Minister milicjantów oraz ubowców strzelających do górników kopalni Wujek, których strzegła ludowa wiara w Boga i opiekę świętej Barbary, nie kierował się sumieniem katolika przy podejmowaniu swoich decyzji, wydawaniu rozkazu popełnienia tej, czy innej zbrodni. Ksiądz Jerzy Popiełuszko ma za swojego patrona św. Jerzego, który jest patronem harcerskiej wiary w służbę Bogu i Polsce, sumienne spełnianianie z tą wiarą swoich obowiązków w stosunku do Ojczyzny.
Polak i Katolik nie będzie brał imienia: Kiszczak na daremno. Nie będzie używał tego nazwiska bez potrzeby, bo jest to nazwisko już historyczne, choć należące wciąż do naszej epoki, to posiadające jednoznaczne konotacje nie mogące służyć w żadnym wypadku do wystawiania wiarygodnych opinii o czynach i charakterach innych osób, Polaków i Katolików.
To nie jest fer, żeby świadectwo moralności uwięzionemu bezprawnie człowiekowi miał wystawiać jego oprawca. To nie jest fer, żeby strażnikiem moralności Polaków w XXI wieku miał być trockista, żydokomunistyczny teoretyk i reformator, współpracownik żydowskiego KOR-u w Gdańsku inż. Andrzej Gwiazda, po ślubie cywilnym z żydówką z domu Duda, czy też Ludwik Dorn (vel: Dornbaum) po chrzcie świętym tuż przed objęciem posady wicepremiera oraz ministra policjantów i administracji w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, współpracownika żydowskiego KOR-u w Warszawie, brata i syna żydokomunisty, z których to zależności były poseł Nowak uczynił na zasadzie post hoc, ergo propter hoc (wyciągania zbyt pochopnych wniosków ze zwykłego następstwa zjawisk w czasie) zarzut oszukania Narodu Polskiego przez innych współpracowników Michnika i Kuronia, bliźniaków Jarosława i Lecha Kaczyńskich w sprawie zatajenia przez nich swojego żydowskiego pochodzenia oraz okoliczności nabycia obywatelstwa polskiego przez ich ojca Rajmunda przed nabyciem przez Jarosława Kaczyńskiego i Spółkę szeregu nieruchomości w Warszawie.
To nie jest fer, żeby anonimowy autor pouczał pana Stefana przebywającego od 26 lat na emigracji politycznej wymuszonej na nim w stanie wojennym przez Prokuraturę w Katowicach i cały zespół różnych tajnych sił spod ciemnej gwiazdy, że nie dostrzega różnicy między swoim położeniem, a uprzywilejowaną pozycją tzw. elit w Polsce, które swoje dobre samopoczucie wywodzą z uczestnistwa w bandyckiej zmowie żydokomuny z żydokorowcami w Magdalence 1989 r. i przy tzw. okrągłym stole, którego to cyrku politycznego skład osobowy ustalił był generał Kiszczak
wyznaczając na tzw. elity dla tzw. demokratycznej Polski osoby, które nie mogły zawieść oczekiwań ubowca, bo nie wyzbyły się do dzisiaj spod tamtej zależności. Jaruzelski i Kiszczak nie zostaną tak długo osądzeni za popełnione zbrodnie i nie odpokutują po katolicku swoich win, jak długo w Polsce będzie trzymał władzę układ, którego Jarosław Kaczyński nie mógł, bo nie chciał rozwalić także ze względu na swego brata Lecha, który miał swój aktywny udział w układaniu się z ubowcami w Magdalence odnośnie swobody przejmowania na własność majątku po Narodzie Polskim (pod hasłem prywatyzacji) oraz umocnienia posiadanej przez żydokomunę władzy nad Polakami (pod hasłami demokracji i pluralizmu). Na zdjęciach z Magdalenki żaden Lech źle nie wypadł jak Sekuła; źle nie wyszedł, kumasz?
Do układu żydokomuny z żydokorowcami należą dziś przybudówki takie jak IPN żydów: Kieresa i Kuleszy, dzisiaj Kurtyka i opłacany na posadzie Andrzej Gwiazda, który jeśli był kiedyś działaczem Solłidarności, to proszę mi powiedzieć, co on w Solidarności zrobił? Jaki miał zakres oficjalnych obowiązków? Czy cała jego działalność do dzisiaj, to nie było aby od pierwszego dnia tylko i wyłącznie działanie na szkodę Przewodniczącego Komisji Krajowej? Jeżeli ktoś jest innego zdania na ten temat, ma jakieś dokumenty, czy taśmy, to powinien je ujawnić podając przy tym pełną nazwę funkcji pełnionej w latach 1980-1981 przez Gwiazdę, albo i małżeństwo Gwiazdów razem z Walentynowicz, a następnie podać do publicznej wiadomości, za co Naród Polski ma być wdzięczny tym, czy innym żydokomunistom. Hanna Walentynowicz była aktywistką PZPR w Stoczni Gdańskiej, odznaczaną orderami państwowymi w PRL-u. Temu nie można zaprzeczyć, to należy ujawnić: Listy Budowniczych PRL-u, wszystkich osób odznaczonych orderami państwowymi. Bo za komuny nie trzeba było być kapusiem, żeby być Kanalią.
KOR-owiec Borusewicz, tajny współpracownik oficera Służby Bezpieczeństwa o nazwisku Hodysz według informacji jego kolegów z Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża utrzymywał kontakty z Niemcami ze Stasi, dzisiaj dysponuje ponoć taśmą, na której żydokorowcy nagrywali się nawzajem, bo nie mieli do siebie zaufania, albo im tak ktoś kazał zbierać na siebie haki. To nie jest fer, kiedy żydokomunistkę i ateistkę przedstawia się w roli Matki Narodu Polskiego. To nie jest fer, kiedy do obrony Lecha Wałęsy zabiera się żydokomunista i ateista Bogdan Lis, aktywny w PZPR do samego końca.
Lecha Wałęsy nie trzeba bronić. Lecha Kaczyńskiego też nie trzeba bronić. Obu tych uczestników bandyckiej zmowy w Magdalence broni ich naiwna może nieco wiara w siłę potęgi Boskiej Opaczności zademonstrowana przez jednego prezydenta RP w katedrze św. Jana przy wypraszaniu z katedry oklaskami biskupa- Polaka przemienionego jak u Apulejusza w ubeckiego cwela, a przez drugiego prezydenta RP okazana księdzu Jankowskiemu przy zgłaszaniu do chrztu świętego własnej córki, dla której Katolik i Polak obrał imię, pod którym zasłynęła na świecie brytyjska potęga masońska. Lechowi Wałęsie i jego córce zapewne znana jest też postać błogosławionej Wiktorii Rosoamanarivo wdowy z Madagaskaru, zmarłej w 1894 roku orędowniczki Murzynów.
Obu prezydentom zdaje się orędować w ich zabiegach o Polskie patron nieurodzaju, święty Lech Lecha, którego kurchanami obsiany jest step chazarski na terenie byłej Polski, w której to Adam Mickiewicz uciekał się do masońskich związków, pod opiekę Lelewela, kiedy układał Odę do Młodości.
Stefan Kosiewski
Odpowiedź na anonim opatrzony kryptonimem wallyize, wysłany z adresu wallyize@tpg.com.au June 21, 2008 9:31 AM:
http://pkn.blox.pl/2008/06/Stefan-Kosiewski-To-jest-fer-a-tamto-koszer-AXIS.html
Posted by sowa at 1:11 PM | MAKE A COMMENT
Saturday, Jun 14, 2008Stanisław D. Ligoń: Olimpijski remis. Globalizacja - Detabuizacja, Bildenberg - Windsor (PZPR - PZPN) 0:0 Polska-Turcja
(47 downloads)Download this episode (10 min)
To Polacy zadecydowali o tym, że Irlandczycy odrzucili Traktat Lizboński w powszechnym referendum
Polacy, których skutki zmowy żydokomunistów z żydokorowcami, w 1989 roku w Magdalence i przy tzw. okrągłym stole, wypędziły do Irlandii za chlebem zapowiadali jeszcze niedawno na blogach: Sytuacja, kiedy irlandzcy pracodawcy zatrudniają głównie podatnych na wyzysk Polaków czy innych obcokrajowców, a nie Irlandczyków może wzbudzić negatywne nastroje w stosunku do emigrantów wśród społeczeństwa irlandzkiego.
Dla polityków, ktorzy za cudze pieniądze latają sobie po świecie globalizacja kojarzyć może się z turystyką. Globalizacja to nie jest jednak radosna, masowa turystyka zapłacona przez podatnika dla nielicznych, to są wędrówki ludzi oraz całych ludów, monstrualne przemiany społeczne, konflikty narodowościowe, nędza i głód, które globaliści wywołali już na całym świecie podnosząc ceny na wszystko, co tylko chcieli, zabierając własność narodów na rzecz wąskich grup bardzo dobrze zorganizowanych tajnie globalistów.
W Polsce symbolami tego tajnego, masońskiego zorganizowania się są: Aleksander Kwaśniewski, Andrzej Olechowski, Radek Sikorski i Leszek Miller, Lech Wałęsa, Adam Michnik , Leszekerowicz, Władysław Bartoszewski, B. Geremek, K. Kozlowski, K. Skubiszewski, J. Turowicz, A. Zakrzewski, J. Ziolkowski, A. Ananicz, K. Dziewanowski, T. Mazowiecki. A. Milczanowski, W. Chrzanowski, J. Onyszkiewicz, H. Suchocka, J. Ziolkowski, M. Kozakiewicz, J. Eysymontt, J. Holzer. T. Nalecz, Jerzy-Marek Nowakowski, Janusz Reiter, Edward Wende, Jan Krzysztof Bielecki, Grażyna Staniszewska, Andrzej Zawislak , J. Ziolkowski, J. M. Rokita, J. Lewandowski, J. Osiatynski, Czeslaw Bielecki, Pawlowski Krzysztof, Cezary Stypulkowski i Hanna Gronkiewicz-Waltz, Henryka Bochniarz, , Andrzej Michalski, Kazimierz Pazgan, Paweł Piskorski i Andrzej Blikle , Janusz Beksiak, Marek Dabrowski, Krzysztof Dzierzawski, Mariusz Dzierzawski, Waclaw Wilczynski, Jan Winiecki, Marek Belka, Jan Kulakowski, Piotr Nowina-Konopka (Grupa Bildenbergu)
oraz (Grupa Windsor), m.in.: Lech Kaczynski , Kazimierz Michal Ujazdowski, Marian Lemke , Stefan Niesiolowski , Maciej Letowski , Tadeusz Syryjczyk , Stanislaw Michalkiewicz , Wieslaw Chrzanowski , Stanisiaw Kurowski , Michal Kulesza, Rafal Ziemkiewicz , Marek Jurek , Marian Pilka, Andrzej Wielowiejski, Ryszard Legutko, Ludwik Dorn, Maria Gintowt-Jankowicz, Jerzy Buzek, Piotr Naimski, Ryszard Bender, ks. H. Jankowski , Lech Mazewski, Aleksander Hall, Wieslaw Walendziak, Tadeusz Syryjczyk, Czarnecki Ryszard ... to tylko niektorzy.
Globalizacja to przemieszczenia ludzi i narodów na ogromną skalę, jak chociażby po rozbiciu Jugosławii, gdzie Unia Europeska i NATO brutalnie interweniowały finansowo i militarnie ale i akceptacja przez Zachód bandyckiej zmowy w Magdalence jako podstawy Nowego Porządku Swiata w Polsce.
Globalizacja tworzy dla narodów Nowy Porządek Swiata i wymyśla Nowego Wroga. Nowym Wrogiem dla Niemców jest Gastarbeiter (już w 2. i 3. pokoleniu), dla Irlandczyka Nowym Wrogiem jest ekonomiczna emigracja z Polski, a dla Polaka Nowym Wrogiem jest robotnik z Nepalu zatrudniony w firmie pod Słupskiem oraz Wietnamczyk w drugiej firmie pod Wrocławiem, a nie właściciel tej firmy, który sprowadza ludzi do wykonywania niewolniczej pracy samolotami z drugiego końca świata, nie zaś z Rumunii, czy Bułgarii, bo Rumun i Bułgar mieliby zbyt blisko do domu i mogliby łatwo wrócić,
a Napalczyk i Wietnamczyk pozostanie w Polsce, i nawet jako człowiek bezrobotny nadal będzie w Polsce robił, już nie w fabryce montażowej i nie na czarno u żyda, ale za mniejszość żydowską będzie robił, która udaje Greka i mówi, że już jej w Polsce jak Hazarów od dawna nie ma.
Tymczasem do paru milionów islamskich Turków osiadłych i urodzonych w Niemczech dołączyła już w Unii Europejskiej wcale nie mała mniejszość turecka w Bułgarii a niepostrzeżenie i bez jakichkolwiek pertraktacji, spełniania tzw. warunków wstępnych dołączą wkrótce też Turcy z południowej części Cypru.
Włączeniem do Unii Europejskiej różnych, pozaeuropejskich nacji zainteresowany jest prezydent Francji Sarkozy, którego 21 syn Juan Sarkozy (długowłosy, jasny blondyn) ma już narzeczoną i chce ją jeszcze w tym roku poślubić, dlatego prasa światowa stawia odważnie pytanie, czy dowcipy na temat tej narzeczonej będą uznawane za antysemickie?
Dowcipy o chazarskich Turkach zaczęły kursować szeroko po stepie ukraińskim dopiero w X wieku, po rozbiciu przez Kijów potęgi Chazarów ukształtowanej na Mojżesza modłę. W języku tureckim na Morze Kaspijskie mówi się do dzisiaj : "Hazar-Denizi".
Kiedy więc historia potoczy się już wszechmyślnie i zgodnie z tym, co nieudolnie tabuizuje jeszcze przed Narodem Francuskim przywódca demokratyczny, a Unia będzie już od Morza Bałtyckiego do Morza Chazarskiego, to odwrócą się wtedy wszyscy Europejczycy na Wielki Wschód, gdzie Czuwasze (Çuvaslar) mają jeszcze w użyciu zwroty z tureckich języków Chazarów i Bułgarów, którzy ulegli słowianizacji. Czuwasze nie muszą wchodzić do Europy, bo nigdy z niej nie wychodzili: żyjący nad środkową Wołgą naród przechował w swojej mowie protobułgarskie elementy o kilka wieków przecież starsze, od początków niemieckiej kolonizacji tych stron.
Czuwaszy jest tam blisko dwa miliony, a Turków w samej tylko stolicy Turcji ponad 15 milionów.
Sarkozy nie jest może aż tak i na tyle subtelny, jak jego piękna jak nowa żona, która wyznała niedawno publicznie, że nie liczyła swoich kochanków, ale potrafi on policzyć korzyści polityczne wynikające z zestawienia kilku milionów Izraelczyków z siedemdziesięciomilionową potęgą turecką rozsianą po Azerbejdżan, Irak oraz Iran.
Irlandczycy odczuwają bowiem o wiele większe opory przed integracją z tymi, innymi Europejczykami, których jest wielokrotnie więcej, a nie powinno być, niż przed tymi, którzy tak, czy siak, od dawna już są, a wszędzie są tylko mniejszością.
Czuwasz?
Stanisław D. Ligoń
----- Original Message -----
From: wiesscar@poczta.onet.pl
To: kulturzentrum-owner@yahoogroups.de
Sent: Wednesday, August 06, 2008 9:10 AM
Interesuje mnie jak w grupie Windsor moze byc L.Kaczynski razem z S.Niesiolowskim, gdyz S.Niesiolowski "szaleje politycznie"- prosze o blizsze wyjasnienie.
Dokladniejsze informacje o tych grupach bylyby potrzebne: charakter, struktura organizacyjna, cele, powiazania. Finansowanie oraz zainicjowanie tych grup.
wiesscar
==================================================
(...) zaczynałem zbierać materiały do napisania szerszego opracowania o Chazarach,
dotarłem do anglojęzycznych publikacji powołujących się na szalenie specjalistyczne źródła polskojęzyczne autorstwa profesora Zajączkowskiego.
Wyjaśnię tu że, Chazarowie byli oryginalnie nomadycznym ludem tureckim który, gdzieś około połowy VIII wieku n.e. przyjął judaizm jako obowiązującą religię państwową. Około 250 lat później, zjudeizowane państwo Chazarów zostało podbite przez wschodnioeuropejskich Słowian nazwanych w literaturze
historycznej Rusią Kijowską. Oczywiście, Chazarowie nie nazywali siebie "Narodem Wybranym" w tamtym czasie. Rozpowszechnili to dopiero ich potomkowie; Aszkenazyjczycy i Syjoniści. Dziwne "zniknięcie" chazarskich konwertów z kart historii Średniowiecza, jest konsekwencją inwazji Mongołów i, jest równoznaczne z "pojawieniem" się dużej liczby Żydów na ogromnych połaciach wschodniej części Europy a następnie - nieco później - w środkowej. Współcześni Żydzi lubią cofać się pamięcią tylko do drugiej połowy XIX wieku czyli do narodzin syjonizmu i od razu "skaczą" do czasów starożytnych. Dość sporadycznie i bardzo selektywnie wspominają co się działo wśród nich, w okresie niemalże dwóch tysięcy lat i, koncentrują się zazwyczaj na biadoleniu o czasach inkwizycji, pogromach i innych niepowodzeniach (...).
http://ligon.blox.pl/2008/06/Stan-David-Ligon-To-Polacy-zadecydowali-o-tym-ze.html
Posted by sowa at 1:18 PM | MAKE A COMMENT
Monday, Jun 09, 2008Stefan Kosiewski: Obywatelstwo a narodowość (Kochanowski, Orzechowski, Podolski, Klose i inni).
(94 downloads)Download this episode (10 min)
Lukas Podolski wbił Polsce gola a potem spuścił ciężką głowę i ze smutą twarzą uderzył się pięścią trzy razy w serce. Takim gestem wyrażają Polacy swój głęboki i prawdziwy żal: mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.
Po meczu zamienił się z Lewandowskim na koszulki i pobiegł do sektoru, w którym pośród Polaków kibicował jego ojciec, uściskał się z nim, a widząc wokół szczery podziw dla wyczynu sportowca, szlachetność duszy i prawość charakteru tysięcy Polaków obecnych na stadionie w Klagenfurcie, nie widząc i nie słysząc skarg (die Klage - to skarga po polsku) na strzelenie przez siebie drużynie Polski dwóch bramek, wrócił na murawę z czystym sumieniem, żeby fetować w czerwonej koszulce zwycięstwo pośród sportowców w białych koszulkach z czarnym orłem.
Obywatelstwo Łukasza Podolskiego jest prywatną sprawą jego sumienia. Każdy, kto widział na początku meczu Mirosława Klozego w sytuacji sam na sam z bramkarzem Polski, kiedy to chyba dla każdego było jasne, że z jakiegoś powodu Klose sam nie chciał strzelać, więc podał do Gomeza, każdy ma tyle samo do powiedzenia: obywatelstwo Mirosława Klozego jest prywatną sprawą jego sumienia. Zaś to, kim są w głębi serca obaj ci wspaniali piłkarze, każdy wie, a kto nie wiedział, ten widział.
Nie wiadomo, gdzie miał w tym czasie oczy Orzechowski, były wiceminister szkolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, bo zażądał nazajutrz po przegranej 0:2 od prezydenta Lecha Kaczyńskiego, by ten pozbawił obywatelstwa tych piłkarzy, którzy grali dobrze, a nie zażądał odebrania obywatelstwa Rogerowi Guerro. Nawet orderu nie zażądał z powrotem, który trener Leo Beenhakker (Lew Benjamin Hacker?) otrzymał od prezydenta á conto.
Obywatelstwo człowieka jest sprawą sumienia, indywidualną, subiektywną, należy do kategorii praw. Z definicji taki na przykład emigrant polityczny nie może nigdy przyjąć obcego obywatelstwa bez obawy narażenia się na utratę autorytetu politycznego człowieka mającego niezbywalne prawo powrotu do Ojczyzny, żeby usunąć z niej nierząd.
Prawo zaś to paragrafy i prawnicy, hermetyczny język, bardziej zamknięta w Polsce kasta, niż MSZ, korporacja Gieremka, jak to określił kiedyś prezydent Lech Kaczyński. Obiektywnie istniejąca rzeczywistość, nieznośna dla Polaków w najwyższym stopniu, uciążliwa jak strupy z tyłu na spodniach, zagnojona, śmierdliwa jak francuska choroba. Taki mówiąc szczerze: wrzód na dupie, który każdy Judym, nie będący nawet chirurgiem na emigracji politycznej, chciałby zaraz przeciąć, żeby oczyścić organizm Narodu Polskiego z zepsutej, starej krwi, braci Michnika w społecznej służbie bezpieczeństwa.
Dlatego Polaków nie dziwi, że Janusz Kochanowski nie chce, żeby w Polsce weszło w życie prawo, które będzie umożliwialo obywatelom polskim poznanie narodowości drugich obywateli, podających się za ich obrońców, występujących w togach. Janusz Kochanowski występuje w Polsce za Rzecznika Praw Obywatelskich i dobrze wie, w odróżnieniu od Orzechowskiego, co to jest Solidarność Narodowa Polaków, zademonstrowana na stadionie w Klagenfurcie przez Łukasza Podolskiego w obliczu Ojczyzny, w stosunku do ojca i wujka, obecnej na stadionie rodziny, okazana przez Polski Sektor solidaryzujący się z radością i miłością Łukasza do Ojca.
Janusz Kochanowski dobrze także wie, co to jest antypolska solidarność narodowa brata Michnika i Wolińskiej, antypolska solidarność narodowa przeróżnych korporacji w Polsce, w togch i nie w togach, którą należy wreszcie kiedyś przeciąć ustawowo, jeżeli nie chce się w Polsce rewolucyjnych przemian.
Janus to rzymski bóg, który ma dwa oblicza, taki jest też źródłosłów imienia Janusz, które nosi Kochanowski, doktor nauk. Jan Kochanowski zaś to był Polak, poeta na dworze Króla, pisał wiersze i fraszki, był bratem Piotra, który przetłumaczył "Jeruzalem wyzwoloną" Torquatto Tasso i "Grę w szachy" Vidy. Obie lektury należy przeczytać, a nie tylko znać, jeżeli chce się mieć w Polsce władzę nad umysłami Polaków.
Czy zapomniał wół, jak żydokomunistyczna władza utrzymywała w Polsce do lat siedemdziesiątych w przeróżnych formularzach pozycję: Narodowość? Czy nie było to w celach asymilacyjnych, by skłaniać ku polskiemu ludzi, którzy nie wyjawiali, czemuż to latem, w największy gorąc spacerują po ulicach w filcowych kapeluszach i przesiadują w nakryciach głowy w kawiarniach?
Narodowość jest sprawą obiektywną, której nie mógłby nawet zafałszować Urban, rzecznik wojskowej junty Jaruzelskiego. W żadnym innym kraju świata nie ukrywa żaden rzecznik spraw oczywistych, bo by go za to pozbyto się na zbity bruk. Nawet w ojczyźnie żydokomuny każdy obywatel miał
jeszcze w latach osiemdziesiątych w paszporcie narodowość; wpisywano w tej rubryce po prostu to, kim człowiek był: Jewrej, albo Polak.
Janusz Kochanowski uważa, że "Pytanie o narodowość przekracza jednak standard niezbędności, wynikający z zasad demokratycznego państwa prawnego". Absolutnie nie ma on racji i nie miejsce tu, żeby polemizować z Kochanowskim o imieniu mającym źródłosłów w imieniu pogańskiego boga o dwóch obliczach. W demokratycznym państwie prawa rzeczywistość ma jedną twarz: demokratycznie wybrani obywatele decydują o literze prawa, oni to prawo stanowią. Nie może obywatelom narzucać prawa i standardów niezbędności, czy obiektywności subiektywizm rzecznika, który jest nikim innym , jak tylko zwykłym urzędnikiem państwowym.
Wracając natomiast do Orzechowskiego, który przedstawia się jako Przewodniczący Kongresu Ligi Polskich Rodzin i zakładając, że w tej Lidze Orzechowskiego idzie nie tylko o dyskusje dla sportu, lecz także o Rodziny Narodowości Polskiej, nie zaś o rodziny wyłącznie obywatelstwa polskiego, którym to obywatelstwem Orzechowski zaprzątnął głowie państwa polskiego głowę, to chyba lepiej by było dla Polaków i przyszłości politycznej Orzechowskiego, Masina i paru ich Kolegów, żeby sprawy obywatelstwa pozostawili Mazowieckiemu i Frasyniukowi a sami zajęli się służbą dla Narodu Polskiego.
Dla każdego bowiem Polaka było i jest tak samo jasne jak i bezsporne to, że Irena Kirszensztajn, Kubica, Małysz, Szurkowski i Robert Guerro dawali i dają z siebie wszystko, co tylko mogą dla Polski, czy to w sprawach podatkowych, czy w barwach narodowych, czy BMW Sauber F1. Sauber to to polsku: czysty.
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://pkn.blox.pl
Posted by sowa at 4:11 PM | MAKE A COMMENT
My Profile
sowa
Frankfurt am Main
View my complete profile
Links
Recent Posts
Tekla Stańczyk: Polityka Narodowa Miesięcznik społeczno-polityczny poświęcony sprawom narodu Nr 1 Stefan Kosiewski: Tratwa Meduzy, czy statek szaleńców w drodze do posady w Brukseli? Petycja fałszywych obrońców Wałęsy. Stefan KOSIEWSKI: Czy Rząd w Warszawie chce zachowania dla Kultury Polskiej Muzeum w Rapperswilu? Stefan Kosiewski: O przekazywaniu polskich szpitali w zagraniczne ręce. Stefan Kosiewski do Krzysztofa Pytla: ONI mają FAJNY KRAJ Magda Hanß do Stanisława Tymińskiego: O, Termosie! Donat LUSK: Pogadanka dydaktyczno-religijna nie tylko dla burmistrzaArchives
Nov 2008 Oct 2008 Sep 2008 Aug 2008 Jul 2008Jun 2008
May 2008 Apr 2008 Mar 2008 Feb 2008 Jan 2008 Dec 2007 Nov 2007 Oct 2007 Sep 2007 Aug 2007 Jul 2007 Jun 2007 May 2007 Apr 2007 Mar 2007 Feb 2007 Jan 2007 Nov 2006 Sep 2006 Aug 2006 Jul 2006 Jun 2006 May 2006 Apr 2006 Mar 2006 Feb 2006 Jan 2006 Dec 2005 Nov 2005 Oct 2005 Jan 2005www.flickr.com
|




