sowa
european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin
Stefan Kosiewski: Wałęsa daje bogatym, bo nie dał ubogim
(202 downloads)Download this episode (7 min)
Wałęsa nie wiedzieć za co odwdzięczył się królowi Arabii Saudyjskiej darowizną, którą musi chyba teraz opodatkować w Polsce po to, żeby mu się odechciało na przyszłość zachcianek niegodnych Wielkiego Przywódcy Robotników, którego cały świat kojarzy z uciskanymi w Arabii pracownikami z trzech kontynentów: Europy, Afryki i Azji, a nie z królami udającymi się tylko piechotą tam, gdzie w 1980 roku prosty elektryk w Gdańsku mógł sobie chodzić pod płot za potrzebą.
Wałęsa zapomniał, że prąd elektryczny kopie, a tabliczki z Czaszką i Piszczelami nie po to masoneria całego świata rozwiesza po murach i słupach, żeby Janosik zabierał biednym, a Robin Hood rozdawał bogatym.
Wałęsa przed Wigilią 2008 roku przyznał 100 tysięcy euro nagrody dla najbogatszego króla na świecie; przyznał, bo chciał i miał z czego i nic nikomu do tego, prywatna Lecha Wałęsy sprawa. Zachcianka, dziwactwo milionera, kaprys człowieka, który nie umie, lub ma nie umieć się zachować. Sto tysięcy euro, które poszło piechotą tam, gdzie złoto, kadzidło i mira niegdyś piechotą do bezrobotnych biedaków chodziło, którzy nie załapali się, jak to mawia Wałęsa, na prywatyzację i reformy Heroda.
Naród Polski poddawany jest herodialnej zaiste reformie od września 1939 roku; w zeszłym roku Episkopat Polski w ramach reformowania Polskiego Kościoła zniósł obowiązek przestrzegania postu w ten jeden, grudniowy, jedyny dzień w roku, w którym żaden Polak nigdy w życiu - ani w tym, ani w przyszłym tysiącleciu - nie odważy się dotknąć mięsa. Dla jakich więc potrzeb, dla czyich podniebień i żołądków, jakichże to przechrztów Pasterze Nasi dokonali tej destruktywnej, godzącej w polską tożsamość narodową, nieopatrznej reformy Wieczerzy Wigilijnej? Bo przecież nie na swoją własną zgubę...
Bóg dobrze wie, że Biskupi nie dokonali nieoczekiwanej zmiany li tylko dla przyjemności swoich brzuchów. Nie po to też Wałęsa obdarował hojnie arabskiego króla, żeby się żydom przypodobać, czy też aby go w państwach Unii Europejskiej nie brano jak w Polsce za żyda.
W Wigilię Polacy nie jedzą potraw mięsnych. W zeszłym roku 23 grudnia w Opolu zeszło się na Wieczerzę Wigilijną u jednego tylko księdza 1400 bezdomnych Polaków. Następnego dnia w Gdańsku wieczerzał z bezdomnymi premier Donald Tusk. W tysiącach kościołów, jak Ojczyzna długa i szeroka, królował w sercach Polaków w tym dniu Pan Jezus Chrystus. Chleb żywy i woda żywa, błogosławieństwo błogosławionych, nie dla wszystkich jednak ratunek i ostoja. Tak samo bowiem jak w ubiegłym roku tak i w tych dniach, poprzedzających żydowskie święta Chanuki i chrześcijańskie Boże Narodzenie, w miastach zachodniej Polski tłok na międzynarodowych dworcach autobusowych, wypełnione do ostatniego miejsca autobusy wywożą masowo do Holandii na okres tych właśnie świąt polskich gastarbeiterów sezonowych, gosposie, pomoce domowe, kobiety do gotowania, kobiety do podawania i sprzątania, polskie kobiety do usługiwania przez parę dni obcym. Kobiety biedne, zdesperowane, decydujące się na to, by być przez kilka dni służącą, zamiast matką i żoną, babką dla wnuczków, zamiast łamać się opłatkiem z bliskimi we własnym, swoim kraju.
Kaprysy możnych nie rodzą się bez przyczyny, jak desperackie czyny nie biorą się z fantazji: prosto jest komuś coś dać i łatwo na cudzej biedzie zarobić. Do wirtuozowskich zaś pociągnięć potrzeba ręki Mistrza; kaprysem w muzyce nazywany jest rodzaj lirycznej miniatury instrumentalnej. Słowem capriccio dałoby się więc nazwać np. nowe postanowienie Episkopatu w sprawie karpia na Wigilię, zamiast kiełbasy po żydowsku. A mistrzowskim przeglądem samych tylko zwolnień lekarskich wydanych na Sląsku na okres świąteczny można przecież na przyszły rok cudownie zmniejszyć ruch autobusów na drogach międzynarodowych oraz poprawić statystykę chorobową w kraju.
Narażają się nie tylko lekarzom ci, którzy wszystkim życzą zdrowia, szczęścia i pomyślności w życiu. Błogosławieni są ci, którym nie starcza tego wszystkiego. Błogosławieni jesteście Wy, albowiem nakarmieni będziecie i wysłuchani. Wasze jest Królestwo, zamieniam się cały w słuch.
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://opozycja.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?170483
http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/1889
My Profile
sowa
Frankfurt am Main, Hessen
View my complete profile




