sowa
european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin
Stefan Kosiewski: Gawęda Polska. Niesiołowski postawił krzyżyk na Dolniaku i 95 innych ofiarach.
Download this episode (20 min)
Możliwość odpowiedzialności konkretnych osób za spowodowanie katastrofy w Smoleńsku zaczęła coraz bardziej upominać się o prawo do zaistnienia w przestrzeni publicznej na sprawiedliwość w Polsce i do przebicia się przez nieobyczajne zachowanie tudzież wysoce nieodpowiedzialne wypowiedzi samego Jarosława Kaczyńskiego, który od pierwszego dnia katastrofy zachowywał się tak, jak gdyby chciał tylko coś nieuniknionego ukryć przed Narodem, o czym najlepiej wiedział. Potem zaś przez Antoniego Macierewicza, który od przystąpienia do trockistowskiego KOR-u w 1976 r. niczym innym właściwie się nie zajmował, jak tylko dezinformacją i wprowadzaniem Polaków w błąd. Przypomnijmy chociażby, iż w maju 1977 r. Macierewicz miał przyjechać do Krakowa, żeby wesprzeć polską młodzież w Czarnym Marszu organizowanym w proteście na wiadomość o zabiciu Staszka Pyjasa przez Służbę Bezpieczeństwa (taka wersja żywa była jeszcze w przeddzień marszu), lecz żaden KOR-owiec nie wziął ostatecznie udziału w tym proteście, bo Macierewicz przyjechał ponoć z Warszawy koleją i milicja miała go zatrzymać na dworcu w Krakowie.
Jeszcze tego samego dnia ubowcy odebrali mi w Sosnowcu na terenie akademików czarną rękawiczkę skórkową, którą przywiozłem nieopatrznie z Krakowa i zacząłem niepotrzebnie robić nią zamieszanie, by nie powiedzieć: furorę na Balu Wydziału Filologicznego pośród niewinnych studentek Uniwersytetu Sląskiego, który przeniósł był do Sosnowca na swoją chwałę towarzysz Gierek cztery lata wcześniej, żeby tacy jak ja mieli gdzie studiować polonistykę u boku profesorów: Bujnickiego (brata poety skazanego za zdradę Ojczyzny przez podziemny Sąd RP) i Opackiego, który podobno nie był jednak TW "Irek".
Bracia Kaczyńscy nie wychylali się wtedy jeszcze, nie współpracowali z KOR-em, bo przed obroną doktoratów z roli ciał kolegialnych w kierowaniu wyższą uczelnią (Jarosław) uczyli się do egzaminów z filozofii marksistowsko-leninowskiej, którą wcześniej wykładał ich ojciec Rajmund na Politechnice Warszawskiej dla żydokomunistów-aktywistów z PZPR-u. Jarosław dopiero w 1979 roku wciągnięty został podobno przez Macierewicza na listę redakcji niezależnego miesięcznika "Głos". Lech Kaczyński obronił w 1979 r. pracę o zakresie swobody stron w zakresie kształtowania treści stosunku pracy.
Niesiołowski natomiast uchodził naówczas za zamachowca na pomnik Lenina w Poronienie. Był bohaterem narodowym, o którym pisała na drugiej stronie "Trybuna Robotnicza" po zlikwidowaniu nielegalnego "Ruchu", gdyż mało kto w Polsce wiedział o tym, że Niesiołowski nosił za młodu z jakiegoś powodu nazwisko dwulicowe: Niesiołowski-Myszkowski, natomiast wersja o tym, że był prowadzony przez ubowców jako TW "Leopold" i jako taki sypał własne narzeczone oraz kolegów, których zapisywał wcześniej w tym właśnie celu do konspiracji antykomunistycznej, nie została ostatecznie nigdy potwierdzona przez samego zainteresowanego, chociaż znalazła odbicie w dokumentach Służby Bezpieczeństwa przechowywanych przez IPN.
Niesiołowski znał osobiście posła Grzegorza Dolniaka z Będzina, który zginął w katastrofie samolotowej pod Smoleńskiem. We wrześniu 2006 r. obaj ci panowie pojawili się w Czeladzi na zaproszenie kolegi partyjnego z Platformy Obywatelskiej, Zbigniewa Szaleńca, który wysłużył sobie tymczasem emeryturę państwową robiąc za nauczyciela WF-u w Szkole Nr 4 i darabiał jeszcze za senatora RP takiego samego jak Niesiołowski. Szaleniec załatwił akurat dla swojej żony Iwony Szaleniec posadę Dyrektora Izby Tradycji Miejscowych (zarządcy pałacu "Pod Filarami"), ponieważ nie mogła już dłużej robić za przedszkolankę, bo budynek po tym przedszkolu na osiedlu Piaski sprzedał jej własny mąż z przeznaczeniem na burdel, jeszcze jako zastępca burmistrza Czeladzi Marka Mrozowskiego z tej samej Platformy, ds. komunalnych.
Niesiołowski gościł w Czeladzi jako przedstawiciel tzw. wielkiej polityki, którego obecność miała nobilitować wśród miejscowych ludzi całe to lokalne towarzystwo spod ciemnej gwiazdy, które sprywatyzowało sobie po 1989 r. w Czeladzi m.in. kopalnię (2.) "Czerwona Gwardia" (dawniej "Saturn", a jeszcze wcześniej "Wiktor" z szybami: "Kondratowicz", "Julian", itd.). Nobilitować - to znaczy: pokazać, że koledzy burmistrza i jego tzw. przeciwnicy polityczni nie wypadli sroce spod ogona i nie są jakąś zwykłą, miejscową bandą złoczyńców, lecz stoi za nimi w Warszawie ktoś taki jak Palikot i Niesiołowski. Przy czym Palikot urodzony w Biłgoraju w październiku 1964 r. w w stanie wojennym miał 17 lat i został internowany chyba po znajomości, bo w Czeladzi zrobił po Magdalence pierwszy milion, a potem sprywatyzował Polmos i "Pod Filarami" w miasteczku pokazał się kiedy indziej, niż Niesiołowski, choć w tym samym celu, tzn. nie pogardził także przy okazji wizyty prezentem kupionym przez burmistrza z kasy miejskiej za 100 złotych dla mieszkającej w Czeladzi córki Palikota, której akurat chyba się coś urodziło.
Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która winna prowadzić śledztwo w sprawie spowodowania katastrofy samolotowej i sprowadzenia śmierci na 96 obywateli RP, nie zajmuje się niestety od kilku miesięcy niczym innym, jak tylko przyjmowaniem różnych wersji przyczyn katastrofy a wszystko po to, żeby prawdziwy temat zainteresowania Polaków (Zbrodnia i Kara) ukryć za zasłoną dymną pluralizmu wersji najbardziej nawet idiotycznych, jak posądzenie Rosjan o robienie sobie nad własnym lotniskiem smrodu w postaci sztucznej mgły po to tylko, żeby później przed tą mgłą przestrzegać pilotów rosyjskich samolotów i tupolewa prezydenta RP oraz kierować ich na lotniska w innym miejscu. Prokurator Generalny RP Andrzej Seremet naraził na ośmieszenie w oczach światowej opinii sprawowanego przez siebie urzędu poprzez mataczenie, że zwrócił się oficjalnie do władz Stanów Zjednoczonych z zapytaniem o możliwość wyprodukowania takiej mgły przez Rosjan, zamiast zapytać bezpośrednio u producenta.
Bo dla wszystkich było jasne, że chodzi im tylko o to, by wygrać na czasie. Dopóki nikt nie wiedział w Polsce, czy ktoś inny, poza tajnymi służbami w Polsce, nagrał tę rozmowę braci Kaczyńskich przeprowadzoną przez telefon satelitarny i mógłby chcieć ją wykorzystać przed wyborami prezydenckimi w Polsce. Prokurator wojskowy nie śmiał więc wzywać na przesłuchanie jedynego żyjącego uczestnika tej kluczowej dla całej sprawy rozmowy, który mógł się przecież niebawem okryć immunitetem chwały prezydenckiej predystynującej nie tylko na Wawel ale przede wszystkim do wydawania rozkazów pilotom i przedwczesnego kierownia prokuratorów na zasłużoną sobie emeryturę.
Nie po to przecież prokurator Andrzej Seremet został powołany przez jednego Kaczyńskiego w marcu 2010 r. na stanowisko Prokuratora Generalnego, żeby rzucać drugiemu Kaczyńskiemu kłody pod nogi. Prokurator nie taki głupi jak wypromowany w telewizji socjolog Migalski, który chciałby pogryźć rękę, która go wpisała na listę do wykarmienia w Brukseli. Jarosław Kaczyński mógł więc bez obaw zgłosić swoją kandydaturę na prezydenta, a prokurator wojskowy pozwolił sobie wezwać Jarosława Kaczyńskiego na przesłuchanie dopiero po wyborach, żeby Polacy mogli się dowiedzieć, że Kaczyńscy mieli potrzebę skorzystania ze służbowego telefonu satelitarnego Prezydenta RP tylko po to, żeby pogadać sobie o stanie zdrowia mamy, który dla obu nie był żadną nowością, bo Pierwsza Mama Rzeczypospolitej od dłuższego czasu przebywała na chorobowym, a jak Pan Bóg pozwoli, to przeżyje obu swoich synów.
Prezydent Lech Wałęsa, który wychodował Kaczyńskich na własnej piersi w Związku Zawodowym Solidarność, w Tygodniku Solidarność i w Kancelarii Prezydenta i za to jest przed Bogiem i Historią prawdziwie odpowiedzialny, a nie za figurowanie w latach siedemdziesiątych na liście płac Służby Bezpieczeństwa, twierdzi że kluczem do sprawy odpowiedzialności za katastrofę w Smoleńsku jest nagrana przez nie wiadomo w końcu kogo, poza służbami specjalnymi Warszawy, rozmowa obu braci, którzy do filmu "O dwóch takich, co ukradli księżyc" przefarbowani byli na słomianych blondynów, a czysto polskie głosy podłożyły za nich dwie aktorki i to miało chyba już w jakiś sposób się odcisnąć jeżeli nie na obu, to przynajmniej na bezdzietnym singlu. Jarosław Kaczyński chciał kandydować i nikt mu w tym nie przeszkodził, chociaż jako prezydent mógł paść ofiarą szantażu Tajemnych Złych Sił, które nie chcą przekazać do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie ani stenogramu nagranej rozmowy, ani oryginalnego nagrania na żadnym nośniku.
W tej sytuacji prokurator Seremet rozważa publicznie możliwość wezwania na przesłuchanie konkretnych osób odpowiedzialnych za zorganizowanie zakończonej katastrofą prywatnej wycieczki Lecha Kaczyńskiego do Katynia, na którą zabrało się pełno różnych osób, którym na rękę było, żeby Lech Kaczyński wystartował w ten spektakularny sposób w kolejnych wyborach na prezydenta RP. Lech Kaczyński mógł już parę lat wcześniej udać się na groby polskich oficerów do Charkowa, był nawet z oficjalną wizytą na Ukrainie i miał te kwiatki wpisane do programu wizyty, ale nie doleciał, zaniemógł bez podania powodu, a może chodziło o oczyszczenie z "elementów nacjonalistycznych" wizyty popierającej w wyborach europejszczyka Juszczenkę.
Prokurator Generalny odchodzi więc od kwestii ewentualnej odpowiedzialności braci Kaczyńskich za wymuszone na pilotach i generałach lądowanie i spowodowanie katastrofy, a mówi o możliwości wezwania na przesłuchanie urzędników z Kancelarii Prezydenta organizujących od strony technicznej lot, odpowiedzialnych za zabranie takiej ilości paliwa, że w Smoleńsku starczało tego jeszcze na lot do Paryża i z powrotem do Warszawy, a nie starczało tam, gdzie według stenogramu chciał latać Dyrektor Kazana. Prokurator mówi, że może przesłuchać urzędników odpowiedzialnych za zakup i zabranie na pokład samolotu na potrzeby kateringu prezydenta tysięcy buteleczek alkoholu, których Palikot nie może odcierpieć, bo od paru lat nie jest już w Polmosie a tylko przechwala się publicznie, że nosił w dawnych czasach flaszki po poetach.
Prokurator dobrze wie, co robi wodząc śledztwo na manowce, a Niesiołowski w starym swoim stylu sypie kolegów bredząc w telewizji (3.), że nie można mówić o odpowiedzialności karnej, bo "odpowiedzialność karna jest wtedy, kiedy ktoś, no jakaś świadomość tego jest". Bo takie jest rozumienie odpowiedzialności karnej senatora Niesiołowskiego, że jak ktoś zabił kogoś albo okradł, czy zdradził kolegów, lub Ojczyznę, a nie ma świadomości tego, że zrobił coś złego, to nie powinien za nic odpowiadać i prokurator nie powinien szukać winnego. "Zresztą prawdopodobnie winni też już nie żyją" - mówi Niesiołowski i nie wiadomo właściwie tylko, dlaczego używa liczby mnogiej?
Bo jeśli pilot i generał byli tylko biernymi wykonawcami rozkazu najwyższego Dowódcy Sił Zbrojnych RP, to czy nie powinien za całe Zło odpowiadać tylko Hitler? Jeżeli Gierek był dla Kaczyńskiego patriotą, chociaż zwalczał KOR, a jednak Słonimskiemu ani żadnemu innemu żydowi krzywdy nie zrobił ani sam, ani w trójkę z Kiszczakiem i z Jaruzelskim, a wręcz odwrotnie. To, czy warto było Polakom słuchać za Gierka Wolnej Europy i uczyć się na pamięć nazwisk KOR-owców?
Gawędę Stefana Kosiewskiego zatytułowaną "Niesiołowski postawił krzyżyk na Dolniaku i 95 innych ofiarach" czytał z Frankfurtu nad Menem Autor.
przypisy:
1. Stefan Kosiewski: Zostać człowiekiem. Solidarność Jastrzębie, nr 29 Katowice, 24.11.1981
2. Jarosław Szczęsny: Prywatyzacja. Tygodnik Solidarność. Warszawa 7.12.1980.
3. http://wiadomosci.onet.pl/7272385,1,relacjetv.html
http://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski
Posted by sowa at 8:08 AM | MAKE A COMMENT
Wednesday, Jul 21, 2010Prokurator Generalny naprowadza Jarosława Kaczyńskiego, von Stefan Kosiewski
Download this episode (11 min)
Zadaniem Prokuratora Generalnego RP nie jest rozwiązywanie problemów rodzinnych Jarosława Kaczyńskiego.
Dlaczego więc prokurator Andrzej Seremet ujawnił 20 lipca 2010 r. trzymaną dotychczas przez Wojskową Prokuraturę w największej tajemnicy państwowej informację o tym, że Służby Kontrwywiadu Wojskowego RP już kilkadziesiąt minut po katastrofie 10 kwietnia br. dezaktywowały telefon satelitarny prezydenta Lecha Kaczyńskiego, przez który to telefon prowadził on z bratem Jarosławem m.in. rozmowę telefoniczną na kilkanaście minut przed śmiercią, jeśli ujawnienia treści tej rozmowy domaga się już tymczasem w Polsce znaczące grono przytomnych osób na czele z prezydentem Lechem Wałęsą, a Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie podejrzewa z urzędu o spowodowanie katastrofy szereg wytypowanych ludzi i Jarosława Kaczyńskiego wezwała na przesłuchanie na dzień 27 lipca?
Prokurator Andrzej Seremet ujawniając tajemnicę wagi państwowej, dotyczącą faktu zniszczenia w Polsce jeszcze 10 kwietnia 2010 r. tak bardzo ważnych dowodów w sprawie spowodowania katastrofy, albowiem dezaktywowano nie tylko telefon satelitarny prezydenta Kaczyńskiego ale i wszystkie karty SIM każdej obecnej na pokładzie tupolewa osoby, dokonał niewątpliwie za kogoś innego bezprawnej i niewłaściwej oceny zniszczonego wcześniej materiału dowodowego a przy tym potwierdził nieprawdę uznając, że sprzęt ten stracił wszelkie dane i stał się bezwartościowy. To jest tylko przedmiot, przy pomocy którego odbywano rozmowy - mówi Andrzej Seremet a dziennikarz radia RMF FM przytacza bezkrytycznie tę wypowiedź, bo dziennikarz radiowy nie musi wiedzieć, co wolno wojewodzie, a czego nie wolno robić prokuratorowi Andrzejowi Seremetowi na tym etapie prowadzenia śledztwa przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie.
Dziennikarz radiowy nie musi także wiedzieć, czy Prokurator Generalny Andrzej Seremet jest zobowiązany z urzędu do zrobienia służbowego użytku z wiedzą, którą posiadł na temat zniszczenia w Polsce dowodów związanych z katastrofą samolotową nad Smoleńskiem. Bo to prokurator Seremet powinien wiedzieć, że telefon satelitarny Lecha Kaczyńskiego nie jest z pewnością bez wartości w rękach Rosjan! Takoż i każda karta SIM ocalała z tej katastrofy a zabezpieczona na miejscu, gdyż według procedur, które powinny jednak obowiązywać prokuratorów i wszystkich obywateli nie tylko w Rosji ale i w państwie skleconym przez komunistycznych złoczyńców w Magdalence, dowody w postaci zapisów elektronicznych winne być zabezpieczone w każdym państwie prawa na oryginalnym nośniku.
Telefon satelitarny Lecha Kaczyńskiego pozostaje więc do dyspozycji nie tylko rosyjskich prokuratorów i jeśli tak zwany zespół sejmowy do spraw obrony imienia Kaczyńskich, byłych współpracowników KOR-u, powołany w Polsce przez KOR-owców: Maciarewicza i Romaszewskiego nie zaprzestanie bić piany i pić do Rosjan z pomówieniami o dokonanie rzekomej "zbrodni", to byle haker w Murmańsku może przecież ściągnąć z internetu za darmo program do przywracania danych na tych kartach SIM zdezaktywowanych przez warszawskich agentów, na kartach będących poza granicami Kraju jak prawdziwe władze Rzeczypospolitej Polskiej były i prawdziwe harcerstwo, do którego należał śp. dh Kaczorowski przez wiele jeszcze lat po przegranej przez Polskę wojnie w 1945 roku, zanim wrócił z insygniami do Ojczyzny, by zginąć pośród 96 innych ofiar katastrofy tupolewa.
Jeżeli gazeta "Nasz Dziennik" jak i wszystkie inne media oraz osoby pozostające do dyspozycji paradującego jeszcze w sutannnie polityka Rydzyka nie zaprzestaną siać nienawiści do Braci Rosjan przy okazji wymyślania coraz to nowych bredni na kanwie tej katastrofy, to strona rosyjska może przecież zaprosić agentów Służb Kontrwywiadu Wojskowego z Warszawy zamaskowanych jako Toruńska Pielgrzymka Piesza Rodziny Archeologów Radia Maryja, żeby ryli sobie ziemię na miejscu wypadku w poszukiwaniu UFO, lub drugiego samolotu, który według najnowszej wersji tej gazety o. Rydzyka miał się rzekomo zderzyć z tupolewem Kaczyńskich, choć nie wiadomo, jak miałby tego dokonać, jeśli mgła była taka, że najwyższy dowódca lotnictwa wojskowego ziemi nie widział z odległości 50 metrów, a prokuratura w Warszawie zwróciła się już do władz amerykańskich z zapytaniem o to, czy istnieje w Ameryce nagranie rozmowy braci Kaczyńskich, które należałoby przecież zdezaktywować w ramach NATO jak wszystkie inne dowody, które mogły by naruszyć układ o bezkarności złoczyńców z Magdalenki. Układ o immunitecie bezmyślnych i bezwzględnych dla Polaków prokuratorów w Polsce, bezkarności niesprawiedliwych sędziów, prawie dla ludzi uważających się za wybranych i tak zwanej sprawiedliwości dla wielomilionowej reszty bydła.
Prokurator Andrzej Seremet objął funkcję Prokuratora Generalnego 31 marca 2010 r. powołany na to stanowisko przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego 6 marca, a jeśli chce pozostać na tym wpływowym i nieźle chyba popłatnym stanowisku za prezydenta Komorowskiego, to powinien raczej unikać stwarzania wrażenia, że chciałby się jakoś odwdzięczyć rodzinie zabitego prezydenta Kaczyńskiego za otrzymaną niedawno nominację.
Bo Prezydent Bronisław Komorowski może nie skorzystać z prawa łaski w stosunku do takiego Prokuratora Generalnego, który na oczach całego świata nie umie utrzymać języka za zębami i zachowuje się kosztem Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie i Służb Kontrwywiadu Wojskowego tak, jak zostało już to powiedziane, a jakby Jarosław Kaczyński miał jeszcze na tym coś skorzystać.
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://sowa.quicksnake.org/Polnisches-Kulturzentrum
Posted by sowa at 7:05 AM | MAKE A COMMENT
Saturday, Jun 05, 2010Zawiadomienie o przestępstwie spowodowania katastrofy samolotowej. Stefan Kosiewski do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie
Download this episode (14 min)
Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum e.V., Vorsitzender - Postfach 800626 - 65906 Frankfurt am Main
Frankfurt, 5.06.2010.
Sz. Pani Prokurator Ewa Krasnodębska-Dybiec
Prokurator Prokuratury Okręgowej
del. do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie
Dotyczy: Zawiadomienia o przestępstwie popełnionym w przestrzeni powietrznej nad Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r.
Wasz Znak: Ap III Ko 726/10
Szanowna Pani Prokurator,
odpowiadając na Pani pismo z dn. 2 czerwca 2010 r., nr akt: Ap III Ko 726/10, w wymaganym terminie 7 dni wyjaśniam wstępnie, że Polnisches Kulturzentrum e.V. (Polski Ośrodek Kultury) jest zarejestrowaną sądownie reprezentacją Polaków zamieszkałych we Frankfurcie nad Menem i Landzie Hesja, prowadzącą działania statutowe o zasięgu ogólnofederalnym (VR 11226 Amtsgericht Frankfurt am Main, Steuernummer 47 250 9479) i jako taki nie może przejmować obowiązków organów państwowych Rzeczypospolitej Polskiej, w szczególności: prokuratury w Warszawie, która to prokuratura winna z urzędu ustalić sprawcę, bądź sprawców przestępstwa spowodowania katastrofy samolotowej 10 kwietnia 2010 r. nad Smoleńskiem i śmierci 96 osób, uczestników lotu tupolewa RP 101.
Dziękuję za zainteresowanie się Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie działalnością prowadzonego od 1996 r. przeze mnie Polnisches Kulturzentrum, w szczególności internetowym serwisem informacyjnym Magazynu Europejskiego SOWA z 18 i 20 maja br., w którym postawione zostały publicznie pytania dotyczące braku aktywności prokuratury w Warszawie w zakresie ustalenia sprawcy, bądź sprawców przestępstwa spowodowania katastrofy samolotowej i śmierci w wyniku tego przestępstwa 96 osób, obywateli RP. Stawiam w związku z tym nast. pytania:
- Dlaczego prokuratura mająca zajmować się w Warszawie ustaleniem przyczyn wspomnianej katastrofy samolotowej nie wezwała dotychczas na przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego, który jako ostatnia w życiu osoba rozmawiał z bratem Lechem Kaczyńskim przez telefon satelitarny? Dlaczego prokuratura ta nie zapytała dotychczas Jarosława Kaczyńskiego o treść wspomnianej rozmowy a w szczególności o to, który z braci Kaczyńskich podjął zgubną w skutkach decyzję o zmuszeniu pilotów do lądowania, mimo braku warunków do lądowania, a który z braci Kaczyńskich w celu dopilnowania wykonania tegoż niewykonalnego zadania posłał do kabiny pilotów generała Błasika oraz drugiego urzędnika określanego w rozmowach słowem: dyrektor?
- Dlaczego prokuratura w Warszawie nie wystąpiła dotychczas do tajnych służb RP dysponujących zapisem satelitarnej rozmowy telefonicznej przeprowadzonej przez braci Jarosława i Lecha Kaczyńskich 10 kwietnia 2010 r. o udostępnienie oryginalnego zapisu dźwiękowego tej rozmowy, po której to rozmowie prezydent Lech Kaczyński zadecydował formalnie o podjęciu lądowania w Smoleńsku mimo posiadanych informacji o braku warunków do lądowania?
Konieczność niezwłocznego przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego przez prokuraturę, poprzedzonego pouczeniem o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, wynika z obowiązków prokuratury i nie jest konieczne dla nadania biegu sprawie składanie przez Wydawcę Magazynu Europejskiego SOWA we Frankfurcie nad Menem żadnych dodatkowych wyjaśnień.
Prokuratura nie może zasłaniać swej dotychczasowej bezczynności i zademonstrowanej bierności w tej sprawie rzekomymi brakami formalnymi załączonych wystąpień elektronicznych. Opublikowane bowiem tymczasem w internecie przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji RP częściowe stenogramy zapisów rozmów wyraźnie i jednoznacznie wskazują na czyn oraz miejsce, datę i godzinę popełnienia przestępstwa.
Zapisy głosów nagranych przez tzw. czarną skrzynkę w kabinie pilotów tupolewa jednoznacznie informują o tym, że na 20 minut przed tragedią "Prezydent jeszcze nie podjął decyzji" o odstąpieniu od podjętej poprzednio, bezmyślnej i zgubnej decyzji o lądowaniu, która spowodowała śmierć 96 ludzi zatrudnionych na najwyższych stanowiskach państwowych w RP, w tym wielu osób bardzo dobrze znanych nam osobiście, od lat połączonych z Polnisches Kulturzentrum oraz Polakami we Frankfurcie nad Menem więziami współpracy i przyjaźni.
Szanowna Pani Prokurator,
w załączeniu pozwalam sobie przesłać pismo MBII-R-051-4194/09/06 wysłane na mój adres 10 listopada 2009 r. przez Biuro Ministra Sprawiedliwości RP a informujące , że "z uwagi na niezrozumiałą treść" pozostawiono moją korespondencję z 6 i 7 listopada 2009 r. bez dalszego biegu i dołączono do moich "akt skargowych".
Także niniejszą korespondencję Minister Sprawiedliwości RP pan Krzysztof Kwiatkowski oraz podlegli mu prokuratorzy mogą "z uwagi na niezrozumiałą treść" wyrzucić do kosza na śmieci, lub dołączyć do moich "akt skargowych" bez nadawania sprawie biegu.
Bandy osobników żydowskiego pochodzenia zainstalowane po Magdalence i 4 czerwca 1989 r. nie tylko w strukturach MSWiA oraz Ministerstwa Sprawiedliwości i nie tylko w Tomaszowie Mazowieckim, Piotrkowie Trybunalskim, Łodzi i w Warszawie mogą nadal bezprawnie i bezkarnie terroryzować Naród Polski i prześladować niewinnych Polaków na tle rasistowskim, a Sądy w Tomaszowie Mazowieckim i w Piotrkowie Trybunalskim mogą sobie skazywać zaocznie, w trybie nakazowym, prezydenta Francji Sarkozego i premiera Izraela z fałszywego oskarżenia przez bezkarnych, żydowskich policjantów w Polsce o rzekomą kradzież dzieciom piłki do gry w piłkę nożną, a świat będzie milczał w obliczu ujawnionego Zła i jawnego bezprawia, jak milczy w obliczu izraelskiej zbrodni ludobójstwa w Strefie Gazy cała urzędowa Polska, kryptorasistowska i syjonistyczna, terroryzująca w mojej Ojczyźnie Naród Polski, a na świecie zaplątana w cudze wojny przez uczestników antypolskiej zmowy w Magdalencce oraz ich następców.
Wyjaśniam, że w powyższych sprawach gotów jestem w każdej chwili do złożenia ew. wyjaśnień, jednakże dopiero po postawieniu w stan oskarżenia policjantów winnych przestępstwa sprowadzenia na moją osobę latem 2008 r. bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty zdrowia a nawet życia. A także po wniesionej przez Ministra Sprawiedliwości kasacji wydanego na mnie wyroku, kasacji ze względu na bezwzględne przyczyny odwoławcze a także ze względu na rażące naruszenie prawa w związku z wyrokiem wydanym zaocznie na podstawie fałszywych oskarżeń i mającym na celu zwykłą zamianę ról, w wyniku której ofiara terroru i bandyckiego napadu dokonanego przez policjantów w Tomaszowie Mazowieckim miała zostać uznana przez miejscowy Sąd za sprawcę rzekomego, wymyślonego przez tych policjantów przestępstwa.
Wracając do tematu Pani Pisma z 2 czerwca 2010 r. pragnę jednoznacznie i w sposób zrozumiały zauważyć, że zadaniem czynników pozarządowych takich jak organizacje Polaków i Polonii na całym świecie nie jest przejmowanie na siebie zadań Ministerstwa Sprawiedliwości RP. A takim prostym zadaniem jest przecież nazwanie przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie Jarosława Kaczyńskiego po imieniu i wysłanie do niego wezwania na przesłuchanie pod właściwy adres jego stałego miejsca zameldowania w Polsce, a nie pod fałszywy adres, jak wysłała ostatnio prokuratura w Piotrkowie, pod fałszywie wskazany przez Policję w Tomaszowie adres jakieś pismo skierowane do mnie w sprawie tych band działających w polskiej policji, patrz załącznik (Zawiadomienie/ Zawiadomienie powtórne nr 1940 Urząd Pocztowy Tomaszów Maz. z 1.04.2010 r.
Z szacunkiem
Stefan Kosiewski Polnisches Kulturzentrum, e.V. , Vorsitzender
http://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski/Zawiadomienie-o-przestpstwie-spowodowania-katastrofy-samolotowej-10-kwietnia-2010-r-nad-Smoleskiem-i-mierci-96-osob
Posted by sowa at 2:09 PM | MAKE A COMMENT
Wednesday, May 12, 2010Kaczyński a Kambodża.
Download this episode (5 min)
Miesiąc po śmierci swojego brata w Rosji Jarosław Kaczyński złożył w Państwowej Komisji Wyborczej kilkanaście razy więcej worków z podpisami, niż to ustawa przewiduje a następnie popełnił kolejną gafę w polityce, czyli wykazał się zasadniczą nieznajomością rzeczy w dziedzinie, którą z fantastycznym uporem traktuje jak swój zawód i od kilkudziesięciu lat każe sobie jeszcze za to płacić.
Jarosław Kaczyński wystąpił z orędziem do Narodu Rosyjskiego i wprowadził tym w osłupienie cały świat. Nadsłuchują oto teraz Narody Azji oraz Europy, Pacyfiku i Oceanii, nadstawiają Amerykanie ucha. A nikt nie wie, czy wystąpi Kaczyński z kolejnym orędziem jako osoba zupełnie prywatna i złamana, bezpotomny, stary kawaler, który nie może dojść do równowagi psychicznej w miesiąc po stracie bliźniaka, czy też jako postać półprywatna, były premier i szef jednej z kilkudziesięciu partii w Polsce, szef jednej z tysięcy partii europejskich, niezliczonych odłamów i frakcji globalnego politykierstwa, jeden z milionów kandydatów na intratne stanowisko za granicą.
Dumają Wietnamczycy przy pracy na polach ryżowych i dyskutuje Kambodża: co może od nas ten wielki człowiek małego wzrostu w dalekim kraju chcieć i jak się mamy jako bratni naród zachować, kiedy zechce on do nas orędzie swe mieć?
Polacy zastanawiają się już natomiast nad tym, co to będzie, jeżeli ta kacza nowa moda przyjmie się w polityce światowej i były premier Wielkiej Brytanii Brown zacznie przemawiać do Polaków, a były premier Izraela do Czechów. Jak się należy zachować, jeśli Fidel Castro powróci do sił i wystąpi z ośmiogodzinnym przesłaniem do Polaków i Polonii, albo Kadafi zechce się może odgrywać na nas przemówieniami za kontrakty?
Czy świat opanuje pandemia politycznych partaczy w sztabach wyborczych, czy nad tą paranoją zapanuje jednak zdrowy rozum i swój będzie słuchał i rozpoznawał swego jak owce rozpoznają pasterza. Imperator przemawiał będzie do Rzymian, a Papież będzie obwieszczał Rzymowi i światu, że wszystko jest po staremu: jest Pan Bóg na świecie, a nie jakaś wieża Babel. Nie ma żadnego pomieszania języków i gatunków, strojenia się w cudze piórka, występowania w nieswojej roli.
Normą jest, że narody po to mają swoich przywódców, żeby obcy do nich przemawiał dyplomatyczną drogą. Bo gdyby wszyscy tak naraz zechcieli przemawiać jeden przez drugiego, na trzeciego, ponad granicami i głowami państw, to byłby tylko jeden wielki burdel światowy i bełkot. Mickiewicz mógł sobie a muzom pisać wierszem do przyjaciół Moskali, ale co ma Kaczyński z poezją wspólnego?
W średniowieczu osoby, które nie zdały egzaminu mistrzowskiego i nie zostały przyjęte do cechu, a utrzymywały się pokątnie z klepania biedy po swojemu, nazwano partaczami. Partacze psują wzory i łamią normy, bo inaczej nie potrafią, bo nie są ludźmi stanu, nie wnoszą do Sztuki nic nowego.
Stan Dawid Ligon
Z Frankfurtu nad Menem czytał Stefan Kosiewski
Posted by sowa at 1:10 PM | MAKE A COMMENT
Tuesday, May 11, 2010Stefan Kosiewski: nie mają prawa dyktować Polakom zachowań.
Download this episode (5 min)
Wdowy po ofiarach katastrofy w Smoleńsku mają prawo nosić na lewym ramieniu czarne opaski żałobne przez pół roku od dnia tragicznej, zbiorowej śmierci ich najbliższych; w bardziej konserwatywnych rodzinach i przywiązanych do narodowych tradycji regionach Polski to niepisane prawo obowiązuje w Narodzie Polskim przez rok od dnia pogrzebu.
Sieroty i wdowy w żałobie nie odwiedzają w Polsce lunaparów, nie biorą udziału w publiczne zabawie, nie chodzą do cyrku, nie zasiadają w honorowych lożach, zabaw hucznych nie urządzają, nie wychodzą ponownie za mąż. Osieroceni a wyznający wiarę w Jezusa i świętych obcowanie zamawiają w tym czasie u kapłana katolickiego msze św. w intencji zbawienia duszy utraconych członków rodziny, przebywają na modlitwach. Powstrzymują się od udziału w życiu publicznym, nie uczestniczą biernie i czynnie w grach i wyborach politycznych dopóki trwa ich prywatna żałoba.
Tymczasem 19 rodzin ofiar katastrofy samolotu 10 kwietnia nie wykazało się przywiązaniem do tradycji narodowych Polaków i nie popisało się katolicką cnotą powściągliwości. W okresie ogłoszonych już wyborów prezydenckich w Polsce wystąpiły bowiem te rodziny z listem otwartym a proszą w nim polityków i media nie o modlitwy w intencji zbawienia dusz ich najbliższych, którzy nie mogą już żadnym dobrym uczynkiem wpłynąć sami na korzystniejsze dla nich Wyroki Nieba, lecz żałobnicy nieszczęśni wykorzystują uprzywilejowaną tradycyjnym posłuchem w Polsce pozycję osób pogrążonych w żałobie do formułowania apeli jednoznacznie politycznych, bo skierowanych do polityków i mediów będących politykom na uslugach.
Nie należy pospiesznie osądzać i potępiać przechrzty, neokatechumena. Ludzie, którzy czerwoną opaskę kabały żydowskiej zamienili na polskie tradycje narodowe potrzebują przecież pokoleń, żeby nauczyć się być Polakami. W pierwszym, drugim i trzecim pokoleniu popełniać będą wciąż gafy na obcym im przecież etnicznie terenie, maszerować będą w śpiewanym publicznie hymnie z Ziemi Polskiej do Polski.
Agnostycy i nawróceni a pozbawieni wiary nie znają instrumentarium, które pozwala Polakowi i Katolikowi na orientowanie się w Bożym świecie. Nie wiedzą wszak, co to jest: astrolabium, nie dla nich Jacobstab na podorędziu i Stella Maris na wysokim niebie. Nie mają prawa dyktować Polakom zachowań, nie mogą zmieniać w Polsce narodowego obyczaju.
Z Panem Bogiem
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
vide:
http://wiadomosci.onet.pl/2168116,11,list_rodzin_ofiar_katastrofy_do_politykow_uszanujcie_nasza_zalobe,item.html
Posted by sowa at 1:24 PM | MAKE A COMMENT
Friday, Apr 30, 2010Czy telefon komorkowy Lecha Kaczynskiego przekazany zostanie do Skarbca na Jasnej Gorze, czy na Wawelu?
Download this episode (7 min)
Czy telefon komórkowy Lecha Kaczyńskiego przekazany zostanie do Skarbca na Jasnej Górze, czy na Wawelu?
MODLITWA UWEGO
Stefan Kosiewski: Herody (do Aktu Trzeciego)
Kiedy pewna wpływowa żydówka przywiozła z jednego z byłych
poniemieckich, nazistowskich i narodowo-socjalistycznych obozów
koncentracyjnych do Berlina znaleziony w trawie, czy w polskim piachu
ząb po po zamordowanym tam (jak się tego sama domyśliła) za okupacji
człowieku żydowskiego pochodzenia i kazała to trofeum zamurować
na wieczną rzeczy pamiątkę w stolicy Niemiec, pod jednym z betonowych
klocków, które miały przetrwać wieki jako przestroga, a już je chcą
remontować ponoć ze względu na kiepskiej jakości beton pomnika,
to można było sobie pomyśleć, że nic nas już bardziej żenującego spotkać nie może.
Tymczasem, oto jakaś rzymskokatolicka zakonnica znalazła ponoć w trawie
pod Smoleńskiem blaszkę z dziurką, a w niej śróbkę i przywiozła te kawałki
metalu nie do prokuratury we Warszawie, która zajmuje się przyjmowaniem
różnych wersji nieszczęśliwego wypadku, lecz natchniona zaiste diabelskim
podszeptem wzięła ta zakonnica - zupełnie tak samo jak jak tamta,
niemiecka żydówka ów ząb - tę znalezioną śrubkę i blaszkę i dziurkę
i przewiozła to wszystko z Rosji przez zieloną granicę do Częstochowy.
A przeor Majewski wiedziony Złym Duchem nakazuje w szaleńczym popędzie
zaszyć to wszystko szybko do sukienki Matki Bożej Częstochowskiej
niczym jakieś Polakom z głębi serca wyjęte wota.
Bo Polacy od pokoleń zawieszają na obrazach wota. Za uratowanie życia,
za cudowne uzdrowienie, za wybawienie z nałogu. Za łaski otrzymane od Boga
za pośrednictwem Najświętszej Panienki ubieramy Jej obrazy w sukienki
i obwieszamy złotem. Dziękujemy z całego serca i jak tylko możemy
obsypujemy białym, czerwonym i żółtym metalem, obijamy srebrem
i diamentami. Tak wyrażamy naszą Wiarę w Pana Boga
w Trójcy św. Jedynego, Wiarę w Bożą Mądrość, Łaskę i Miłosierdzie.
Przeor Majewski na Jasnej Górze nakazuje obszyć przywiezionym złomem
wizerunek Matki Bożej Królowej Polski. Każe zaszyć owe blaszki
jak pas cnoty władzy prezydenckiej
do sukienki Matki Bożej Częstochowskiej.
Nie wziął na chłopa prosty rozum, nie pomyślał biedak znużony,
że niby za co miało by być to woto? Boć przecie nie za udany wypadek
pod Smoleńskiem, w którym oddało Bogu Ducha winnych 96 osób
polskiego i żydowskiego pochodzenia narodowego po ojcu i po matce?
Zasmucił czynem człowieczyna Panienkę, zakłopotał głęboko.
Matko Boża, Królowo Pocieszenia,
co Cię świętej pamięci ksiądz Oset w Czeladzi,
na nowo zasadził w bocznym ołtarzu,
żebyś Narodom dawała schronienie
pod płaszczem Twej Opieki, Pani.
Miej w opiece przeora nieszczęśnika
i chroń nas przed kolejną prowokacją.
Syn Twój, Pan Jezus naucza przecież,
żeby okazane przez prowokatorów blaszki
oddawać temu, co je sobie wybił.
Niechaj przeor Majewski odda władzy to,
co do władzy należy, a my Bogu oddajmy, co Boże.
Módlmy się bracia do Matki Bożej Pocieszenia,
módlmy się siostry o rozum w Narodzie Polskim,
Narodzie Europy.
Módlmy się o zdrowie dla księży i biskupów.
Błagajmy Pana Boga, żeby jednak coś zrobił
z tą bandą złoczyńców bezbożnych,
żeby z wiary naszej nie drwili,
bo przecież gotowi jeszcze wszcząć między Polakami
namiętny a gwałtowny i srogi spór o to,
czy bohaterską nokię prezydenta wyniesioną w Gruzji
z wojennych okopów i cudownie ocalałą
po katastrofie samolotu pod Smoleńskiem,
przekazać jako relikwię władzy w Polsce obojga narodów
do Skarbca Królów i Prezydentów na Wawelu,
czy do Skarbca Matki Bożej Królowej Polski na Jasnej Górze?
Oszczędź nam tego wstydu, Pani.
Amen.
Modlitwę Uwego
z Frankfurtu nad Menem czytał
Stefan Kosiewski
przypisy:
Telefon Prezydenta RP
Jeśli chodzi o osobisty telefon komórkowy używany przez Prezydenta RP, został on zabezpieczony i będzie on przedmiotem stosownych badań.
http://wyborcza.pl/1,75478,7829434,Prokuratura_ujawnia_cztery_hipotezy_katastrofy.html
http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article597331/Zakonnica_przewiozla_czesc_skrzydla_Tu_154.html
Posted by sowa at 6:53 AM | MAKE A COMMENT
Tuesday, Apr 27, 2010Spółka Srebrnych Dzwonów Krypta Srebrna ZOO. Kryptorasizm syjonistyczny, Jarosław na prezydenta.
Download this episode (8 min)
Czy Jarosław Kaczyński spocznie jeszcze w dynastycznym grobowcu rodzinnym Mackiewiczów i Kaczyńskich na Wawelu, czy też wygra przy wsparciu postkomunistów prezydenckie wybory 2010 roku i zostanie jako primi unter pares pochowany na warszawskich Powązkach przy Bierucie, Jaruzelskim i kto tam jeszcze robił w Polsce powrześniowej za prezydenta, a nie zastrzegł sobie, że nie chwała mu po śmierci w tym miejscu?
Jarosław Kaczyński, syn Rajmunda (dla swoich: Mundka) kandyduje na urząd opróżniony po śmierci jego brata, żeby - jak to uzasadnił poblicznie: wypełnić testament tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem. W katastrofie koło Smoleńska zginął tragicznie m.in. kandydat postkomunistów na prezydenta RP, dla którego przed katastrofą koledzy uruchomili stronę internetową superszmaja.pl pod prawdziwym, żydowskim nazwiskiem, a po katastrofie sam kardynał Glemp w serwiliźmie ekstatycznym rozkodował Bramy Niebieskie bredząc w kazaniu na Pradze, że nie wiadomo, czy to przypadek tak chciał, czy też sam Pan Bóg otworzył dla zabitych nad Smoleńskiem Niebo. Obecnie strona internetowa otwarta dla Szmajdzińskiego jest zablokowana, a kardynał może sobie nadal nieodpowiedzialnie przyjmować do Nieba Stalina i żydokomunistów oraz powoływać się przy tym na sukcesję apostolską, która mocą władzy przekazanej Piotrowi przez Pana Jezusa pozwala kardynałowi Dziwiszowi na grzebanie zwykłych urzędników państwowych żydowskiego pochodzenia w kryptach dla zasłużonych Polaków kościoła św. Piotra i Pawła, nowym Panteonie Narodu Polskiego w Krakowie.
Jarosław Kaczyński osobiście zadecydował o starcie w wyborach prezydenckich śp. Lecha Kaczyńskiego przed paru laty a nie wiadomo, czy to nie ten sam Jarosław Kaczyński zadecydował też o lądowaniu samolotu w lesie opodal Smoleńska. Nazajutrz bowiem po ujawnieniu nieposkromionych ambicji Jarosława Kaczyńskiego ujawniono, iż na pokładzie samolotu była jeszcze jedna czarna skrzynka, która nie wpadła jednak w ręce rosyjskim badaczom katastrofy. To już czwarta czarna skrzynka na pokładzie samolotu, z którego Lech Kaczyński łączył się telefonicznie z bratem Jarosławem na kilkanaście minut przed śmiercią.
Nie wiadomo, ile podobnych skrzynek jeszcze się znajdzie, bo od katastrofy minęło przecież 17 dni, a żaden z wypowiadających się na ten temat poważnych ponoć ekspertów lotniczych nie wiedział tego, ile tak naprawdę tych urządzeń rejestrujących i podsłuchów tam było. Wiadomo przy tym, że oprócz specjalistów do wyjaśniania przyczyn katastrofy zatrudnionych było ze strony Warszawy m.in. Klichów dwóch, a jeszcze strona kościelna nie orzekła, czy to tylko przypadkowa zbieżność żydowskich nazwisk, czy żydowska chucpa zgodna z wolą Pana Boga.
"Nie bądź bezpieczny" - przestrzegał Czesław Miłosz, pochowany w Krakowie na Skałce poeta i bezbożnik: "Spisane będą czyny i rozmowy". Jarosław Kaczyński może nie znać treści masońskich traktatów poetyckich Miłosza, ale zna z pewnością treść wiersza kojarzącego się wszystkim w Polsce z bramą Stoczni w Gdańsku.
Jarosław Kaczyński wie, kto podsłuchuje i spisuje w Polsce rozmowy, kto zbiera lojalki podpisywane wielokrotnie przez tych samych, wytypowanych do tego przez ubowców ludzi. Jarosław Kaczyński do ostatniej chwili zwlekał ze zgłoszeniem swojej osoby na stanowisko opróżnione przez tragicznie zmarłego brata. W końcu oświadczył, że kandyduje "zgodnie z wolą rodziny".
Jarosław Kaczyński nie założył sobie jeszcze własnej rodziny, nie ma żony ani dzieci; matka Jarosława z domu Szydłowska dożywa w spokoju ostatnich swoich dni, dla spokoju też nie informowano jej o śmierci syna. Należy przyjąć, że Jarosław nie zaprzątał głowy najbliższej sobie Osoby aktualnymi działaniami politycznymi, bo takich rzeczy się przecież konającemu człowiekowi nie robi.
Jarosław Kaczyński mówiąc o uzgodnieniach z rodziną mógł więc mieć na myśli jedynie nową, drugą rodzinę jedynej córki Lecha Kaczyńskiego Marty, rodzinę Marka Dubienieckiego, syna Mariana z Kwidzyna, przewodniczącego sądu partyjnego pomorskiego SLD, który w 1999 roku przyznał się do służby w PRL-owskich organach bezpieczeństwa. Marcin jest prawnikiem i pracuje dla ojca.
Jarosław Kaczyński obiecał przed wyborami na premiera, że rozliczy postkomunizm, a nie rozliczył. Obecnie kandyduje z ramienia tej samej partii PiS, na stanowisko prezydenta RP i w związku z tym będzie musiał znowu coś przed wyborami Polakom obiecać. Można wierzyć, że postkomuniści nie tylko na Pomorzu modlą się, żeby Kaczyński nie chciał broń Boże rozliczyć spółki z układu: Krypta Srebrnych Dzwonów Srebrna z ograniczoną odpowiedzialnością.
Stan David Ligoń
Z Frankfurtu nad Menem czytał
Stefan Kosiewski
http://safari.blox.pl/2010/04/Spolka-Srebrnych-Dzwonow-Krypta-Srebrna-ZOO.html
http://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski
Posted by sowa at 9:43 AM | MAKE A COMMENT
Tuesday, Apr 20, 2010Nazwisko Mackiewicz na sarkofagu Kaczyńskich to błąd, językowy i polityczny, mgr Stefan Kosiewski (ekspertyza).
Download this episode (7 min)
Zasady pisowni języka polskiego ujęte w punkcie 102 opatrzonym tytułem: Nazwiska złożone typu Dołęga-Mostowicz, Kossak-Szczucka, wyraźnie i jednoznacznie zadecydowały o tym, że "W nazwiskach złożonych oznaczających jedną osobę każdy człon jest znaczeniowo równorzędny. Dlatego też piszemy je z łącznikiem (...) np.: Czerny-Stefańska, Skłodowska-Curie (...) Z przykładów powyższych wynika, że zasada ta obejmuje również nazwiska złożone kobiet składające się z członu będącego nazwiskiem ojca i członu będącego nazwiskiem męża" - mowa o tym w Słowniku ortograficznym na str. 113 .
Maria Kaczyńska nie używała łącznika, nie podpisywała się dwoma nazwiskami, nosiła po prostu nazwisko męża: Kaczyńska.
Dopisanie na sarkofagu umieszczonym na Wawelu nazwiska Mackiewicz naruszyło Zasady pisowni języka polskiego. Jest błędem językowym i politycznym. Brak łącznika, nazywanego w potocznej polszczyźnie myślnikiem ma niewątpliwie dawać Polakom dużo do podświadomości: sugerowana konotacja jest bowiem jednoznaczna: Józef Mackiewicz pisał powieści o tematyce radykalnie antykomunistycznej, był Polakiem z krwi i kości tak więc i Lech Kaczyński miał żonę Mackiewicz.
Niniejsza ekspertyza uruchamia społeczną akcję odczytywania poprawności politycznej faktu braku myślnika między członami: Mackiewicz, a Kaczyński na sarkofagu pospiesznie złożonym na Wawelu. Już dzisiaj można śmiało powiedzieć, że akcja ta potrwa wiele tygodni, na pewno o wiele dłużej, niż odczytywanie czarnych skrzynek z zapisem ostatnich rozmów na pokładzie samolotu rozbitego o drzewa w lesie nieopodal Smoleńska.
W analizie naukowej nie może być miejsca na manipulacje cenzorskie, przyzwyczajenie terrorystyczne wyniesione z epoki komunistycznej. Tymczasem prokurator Seremeta zadecydował już jednoosobowo w miniony czwartek, że nie zostaną ujawnione Polakom "treści intymne" rozmów i krzyków przerażenia na pokładzie, o których mówiły informacje o nagraniach dokonanych przez polski kontrwywiad wojskowy. Kontrwywiad w Warszawie jest służbą Rzeczypospolitej zajmującą się kontrowaniem i podsłuchiwaniem działalności obcych wywiadów. Jeżeli więc w Warszawie nagrywano rozmowy toczone na pokładzie samolotu prezydenta Kaczyńskiego, to należy przyjąć, że w stolicach państw, które nie przysłały na Wawel swoich delegacji, odczytano zapisy tych wszystkich rozmów o wiele szybciej, niż zrobił to kontrwywiad w Warszawie.
Należy przyjąć, że Obama i Sarkozy, Berlusconi, Merkel oraz wszyscy inni poznali jako pierwsi ostatnie słowa wypowiedziane przez Lecha Kaczyńskiego tuż przed jego śmiercią i przed ogłoszeniem pandemii pyłów i prochów wulkanicznych w Europie.
Jan Paweł II, który umarł w opinii świętości, miał ponoć wypowiedzieć przed zgonem słowa: "Pozwólcie mi odejść". Mniej pewne jest, czy Goethe rzeczywiście wypowiedział przypisywane mu po śmierci słowa: "Mehr Licht/ więcej światła". Prawda, którą poznały obce służby państwowe podsłuchujące prezydenta RP nie może być ukrywana przed Narodem Polskim z prostego powodu: Prawda wcześniej, czy później wypłynie na wierzch. Polacy poznają ostatnie słowa Lecha Kaczyńskiego bez względu na to, czy były nimi słowa z którymi Polacy idą na śmierć: Jezus, Maryja, czy też było nim np. pospolite przekleństwo, czego nie należy przypuszczać ale i żaden prokurator, czy urzędnik w Polsce nie ma też Prawa zabronić tego pomyśleć, pod fałszywym pozorem obrony czci zabitych w katastrofie osób.
Tymczasem prawo zajmuje się szukaniem osoby winnej spowodowania katastrowy samolotowej w okolicach Smoleńska i może być także i tak, iż przyczyni się do korekty innych błędów popełnionych przy tej okazji.
Stefan Kosiewski, Magister der polnischen Philologie/ Univ. Katowice
Frankfurt am Main, 20.April 2010
http://s.blox.pl/2007/05/Na-podstawie-Ustawy-o-prowadzeniu-stopni.html
Słownik ortograficzny języka polskiego. PWN, Warszawa 1975.
http://oswiata.blox.pl
http://sowa.quicksnake.de/Polnischer-Schulverein-OSWIATA
Posted by sowa at 8:21 AM | MAKE A COMMENT
Thursday, Apr 15, 2010III. Pamiętaj, abyś Dzień Swięty święcił! Nie zatrudniaj grabarzy w niedzielę na Wawelu.
Download this episode (9 min)
Stan David Ligoń: Czy Prawo Kościelne zezwala na łamanie przykazania Bożego: Pamiętaj, abyś Dzień Swięty święcił?
Szanowna Pani,
podzielam Pani uwagę na temat naszej nieznajomości i wyjaśniam: używa Pani darmowego adresu internetowego na serwerze yahoo, który jest ogólnodostępny i nie ma Pani do niego tytułu prawnego.
Nie rozumiem Pani złośliwości na temat ew. pochówku Marii i Lecha Kaczyńskich w Moskwie, gdyż można przypuszczać, że ani rodzina zmarłych, ani mieszkańcy rosyjskiej stolicy nie byliby uszczęśliwieni Pani propozycją.
Nie podnosiłiśmy tematu rozgrywek politycznych w PiS, gdyż nie wiadomo, czy grupa ta nie podzieli wkrótce losu swoich byłych koalicjantów rządowych: LPR Giertycha i Samoobrony.
Naród Polski jest jeszcze, dzięki Bogu w znakomitej większości polskiego pochodzenia narodowego i wyznania rzymskokatolickiego i dlatego mam prawo przypuszczać, że Naród Polski myśli inaczej niż Pani.
Naród Polski zastanawia się np. dzisiaj, czy kardynał Dziwisz wie, w jakim kościele rzymskokatolickim w Polsce małżeństwo Maria z domu Szydłowska i Lech Kaczyński syn Rajmunda zawarli katolicki i święty związek małżeński.
Naród Polski zastanawia się, czy Episkopat Polski wie, kto trzymał do chrztu świętego parę bliźniaków: Jarosława i Lecha Kaczyńskich, synów Rajmunda?
Bo Naród Polski świeżo ma jeszcze w pamięci chrzest Ludwika Dorna przed objęciem posady mnistra spraw wewnętrznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
Zgadzam się z Panią, że w życiu powinno się mieć priorytety i zasady moralne. Polaków i Katolików uczy tych spraw Dom Rodzinny i Kościół. Dla Polaka priorytetem jest Naród Polski i Polska, a dla Katolika Pan Bóg w Trójcy świętej Jedyny.
Dla żydów jest prawo i żyd może być w Polsce pochowany po śmierci, tak samo jak na całym świecie, dopiero po zakończeniu dnia świętego, tzn. uroczystości pogrzebowe mogą się rozpocząć np. w Warszawie w sobotę wieczorem.
Czy Pani widziała kiedykolwiek w Polsce pogrzeb w niedziele?
- Nie mogła Pani widzieć, bo jak to ostatnio ktoś przypomniał Polakom w internecie: żaden chrześcijanin, żaden ksiądz katolicki, ani biskup, czy kardynał nie odważy się podnieść ręki na uświęcony Zmartwychwstaniem Jezusa Dzień Pański.
Nie pójdzie żaden ksiądz na pogrzeb, bo by go z wiary wyklnęli. Bo każdy ksiądz musi się trzymać prawa kościelnego jak talmudyczny żyd trzyma się swojego prawa.
Biskup Krakowa ks. kardynał Stanisław Dziwisz nie może ulegać w tej sprawie podszeptom Szatana. Obama i Sarkozy muszą to sobie wziąść pod uwagę podobnie jak Grupa Windsor w Polsce, Bildenbergi, iluminaci każdego stopnia.
Twierdzi Pani, że oni chcieli wolnej Polski, a ja Pani odpowiem, że zamek w spodniach i zamek w drzwiach to nie to samo, co zamek w Będzinie, chociaż to samo słowo ma się na języku.
Pamięć o nieszczęsnych ofiarach katastrofy samolotu nad lotniskiem w Smoleńsku nie została jeszcze ujawniona. Jeszcze nie podano do publicznej wiadomości zapisów czarnych skrzynek, które odczytuje się przecież bezzwłocznie przy użyciu komputera, a nie po wielodniowych badaniach przy pomocy lupy.
Naród Polski nie życzy sobie na pewno jednego, co możemy jasno powiedzieć, żeby pamięć o Zagładzie Inteligencji Polskiej w 1940 roku łączyć i zastępować pamięcią po ofiarach wypadku, który miał miejsce nad Smoleńskiem.
Tymczasem jednak podnoszone są już takie próby glajszachtowania, po żydowsku mówiąc wielu tysięcy Polaków zamordowanych strzałem enkawudzisty z ofiarami katastrofy, która dotknęła wszystkich Polaków tak samo głąboko jak niedawny wypadek w bytomskiej kopalni i zawalenie dachu hali wystawowej w Chorzowie nad głowami niewinnych hodowców gołębi.
Pamięć o nieszczęsnych ofiarach tych dwóch katastrof nakazuje w tym miejscu zapytać, czy rząd Jarosława Kaczyńskiego i Kancelaria Prezydenta Kaczyńskiego wywiązały się ze swoich zobowiązań wobec biednych wdów i osieroconych dzieci?
Czy bezrobotny Polak ma co położyć na stole na śniadanie po dwudziestu latach od tzw. okrągłego stołu w Polsce? Czy za panowania Lecha Kaczyńskiego wprowadzono już wreszcie urzędowe zasiłki dla wszystkich głodnych i pozostających bez pracy?
Jeżeli powiem, że odsyłam Panią do przemyśleń, to będzie znaczyło, że mam na myśli nie tylko księdza kardynała Dziwisza ale i Nuncjusza Apostolskiego w Polsce, którzy (być może i z Naczelnym Rabinem w Polsce?) dojdą do wspólnych ustaleń w sprawie tego pogrzebu. Dla zachowania spokoju społecznego w Polsce, dla dobra Narodu Polskiego i dla nienarażania Narodu Polskiego na kolejne, bolesne straty.
Zarządzone tymczasem przez p.o. Prezydenta RP Komorowskiego przedłużenie okresu urzędowej żałoby uległo by dalszej prolongacie.
Z szacunkiem
Stan David Ligoń
był to list otwarty do Pani Ava Polansky-Bak, do wiadomosci Episkopatu Polski oraz Inteligencji Polskiej w Polsce i na calym Bozym swiecie.
http://groups.google.de/group/sowamagazyn/browse_thread/thread/aa4087f47d482e6
czytał: Stefan Kosiewski
Posted by sowa at 11:10 PM | MAKE A COMMENT
Monday, Mar 22, 2010Biuro Ministra Sprawiedliwości nadało Pana sprawie bieg. Do Jerzego Kowalskiego Stefan Kosiewski (3.).
Download this episode (4 min)
Szanowny Panie Prezesie,
pismem PR-I-Ko2 1673/10 z dnia 26 lutego 2010 roku Pan Prokurator Lucjan Nowakowski pełniący obowiązki Dyrektora Biura Prokuratora Krajowego poprosił mnie o wskazanie jednostki prokuratury i numeru sprawy, której dotyczyła moja korespondencja elektroniczna, jaka nadeszła do Biura Ministra Sprawiedliwości dnia 17 lutego 2010 r. a przekazana została do Biura Prokuratora Krajowego 19 lutego br. pismem nr BM-III-R-o52-2175/2010/1. Przypomnę, że z datą 17 lutego 2010 r. zamieszczony został w internecie mój List braterski do Pana Prezesa zawierający wezwanie "Zawierzmy Matce Bożej Pocieszenia"
W Gdańsku bowiem też odwołaliście się od postanowienia Prokuratora Rejonowego, by - jak Pan pisze - zaczekać na sprawiedliwość.
Rolnik nie po to sieje ziarno jednego dnia, żeby kolejnego dnia wybierać to samo ziarno palcami z gleby.
Wniesione sprawy dojrzewają do sprawiedliwości, a ludzie wnoszący je doczekują się cierpliwie uznania swoich praw.
Polacy w Gdańsku, Czeladzi, Tomaszowie Mazowieckim i w każdym innym ciemnym zakątku Ojczyzny winni się modlić i pracować, jeżeli chcą żyć i wierzyć w odzyskanie Polski dla Polaków.
Nie ustanawia nikt bezprawia i gwałtu, a tylko do czasu Zło toleruje.
Przebiera się miarka na oczach sprawiedliwych, przelewa czara goryczy.
W tym łaska paradoksu Pocieszenia, Wiary wbrew znakom na Ziemi.
Biuro Ministra Sprawiedliwości nadało Pana sprawie bieg. Uprzejmie proszę o udzielenie wyczerpującej odpowiedzi Dyrektorowi Biura Prokuratora Krajowego, żeby Polacy w Gdańsku mogli doczekać się sprawiedliwości a Matka Boża Pocieszenia wielbiona była za łaski, których jesteśmy świadkami. Szatańska Przewrotność podnosi łeb w Ojczyźnie Polaków: Józef Oleksy (prawdziwe imię i nazwisko do wiadomości redakcji) pomstuje na Prokuraturę w strukturze państwowej ustanowionej w Magdalence i przy tzw. okrągłym stole. Czy Zło Diabelskie może zbierać owoce pracy rolnika?
Zawierzyłem Was w Gdańsku Matce Bożej Pocieszenia. Nie ustajcie w pracy i w modlitwie, bo nasza jest Radość Pocieszenia.
Z Panem Bogiem.
z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://pkn.blox.pl/2010/03/Ministerstwo-Sprawiedliwoscu-nadalo-Pana-sprawie.html
http://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski/Do-Jerzego-Kowalskiego-3-Biuro-Ministra-Sprawiedliwoci-nadao-Pana-sprawie-bieg
Posted by sowa at 10:12 PM | MAKE A COMMENT
Wednesday, Feb 17, 2010Zawierzmy Matce Bożej Pocieszenia. Stefan Kosiewski do Jerzego Kowalskiego, prezesa PIHP w Gdańsku (2).
Download this episode (3 min)
Szanowny Panie Prezesie,
w piśmie z 1 lutego 2010 r. Biura Prokuratora Krajowego zawarta jest informacja o tym, że naszą korespondencję elektroniczną pozostawiono bez nadawania biegu.
Za skutecznym rad sposobem tudzież skutecznością kultu Matki Bożej Pocieszenia w rodzinnej mej Czeladzi przemówiło postanowienie Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim z 14 grudnia 2009 r., o czym już pisałem, a które to postanowienie zaowocowało tymczasem pismem Dsa. 15/10 Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim; treść jego wkrótce także w całości przedstawię nie zamącając dziś radości z Wiary i Pocieszenia.
W Gdańsku bowiem też odwołaliście się od postanowienia Prokuratora Rejonowego, by - jak Pan pisze - zaczekać na sprawiedliwość.
Rolnik nie po to sieje ziarno jednego dnia, żeby kolejnego dnia wybierać to samo ziarno palcami z gleby.
Wniesione sprawy dojrzewają do sprawiedliwości, a ludzie wnoszący je doczekują się cierpliwie uznania swoich praw.
Polacy w Gdańsku, Czeladzi, Tomaszowie Mazowieckim i w każdym innym ciemnym zakątku Ojczyzny winni się modlić i pracować, jeżeli chcą żyć i wierzyć w odzyskanie Polski dla Polaków.
Nie ustanawia nikt bezprawia i gwałtu, a tylko do czasu Zło toleruje.
Przebiera się miarka na oczach sprawiedliwych, przelewa czara goryczy.
W tym łaska paradoksu Pocieszenia, Wiary wbrew znakom na Ziemi.
Z Panem Bogiem,
z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
Polnisches Kulturzentrum e.V.
Postfach 800626 - 65906 Frankfurt am Main
http://opozycja.blox.pl/tagi_b/35367/Matka-Boza-Pocieszenia.html
Posted by sowa at 5:38 AM | MAKE A COMMENT
Tuesday, Feb 09, 2010Wojcicki agentem Sikorskiego, który robił za partyzanta angielskiego w ruskim Afganistanie. Metamorfozy abo Złoty Osioł Apudzieszjucha
Download this episode (9 min)
W Niemczech żyd Marek Wojcicki robi od 2009 roku za Polaka (ściślej zaś mówiąc: za Mniejszość Polską, bo chce wyrwać od rządu w Berlinie kasę na tzw. działalność kulturalną) i jest partnerem Ministra Spraw Zagranicznych RP Radka Sikorskiego, który robił w Afghanistanie za Taliba, a w rzeczywistości był tajnym agentem brytyjskich służb specjalnych, który podawał się w ramach legendy za korespondenta wojskowego i nawet z części swoich raportów złożył w tym celu ambitną książkę przygodową.
Przygoda Marka Wojcickiego z przemianami tożsamości zaczęła się wtedy, kiedy to młodzian uchodzący w Polsce za Polaka dowiedział się, że jest żydem i postanowił w 1982 roku podać się za Niemca, żeby powołać się na prawo Reichu i uzyskać obywatelstwo niemieckie w Niemczech. Potem zatrudnił się jako Partner żydowskiej firmy Artur Andersen w Eschborn koło Frankfurtu nad Menem, która to firma wystawiała fałszywe świadectwa dla amerykańskiej firmy żydowskiej ENRON, która to firma spowodował kryzys na giełdzie w Nowym Jorku fałszywymi (wirtualnymi) zestawieniami liczb w rachunkach księgowych.
Bilanse wirtualne uchodzą w kreowanej powszechnie opinii za podstawę obecnego kryzysu światowego, który według teorii ewolucji przechodzi przemiany podobne jak osioł i małpa w świecie zwierząt wysublimowanych w geszeftach do postaci mitu. Dzięki temu Milton Friedman, Obama i Al Gore dostają za nic Nagrodę Nobla, żydzi rządzą ogłupionym bez reszty światem, a Pinokio dostaje po nosie jak każdy goj, który nie umie kłamać.
Tymczasem w Niemczech poziom eksportu obniżył się w 2009 roku o 18,4 procent w stosunku do roku 2008, jak podał Urząd Statystyczny we Wiesbaden. I jest to największy spadek od prawie 60 lat. Kiedy zaś podano w 1945 roku informację streszczającą się w dwóch słowach zrozumiałych dla całego globu: Hitler kaputt, nikt nie umiał sobie wyobrazić, co to tak naprawdę będzie znaczyć. Na fali tych przemian Niemcy natomiast podawali sobie wtedy z ust do ust wiadomość: będzie gorzej.
Motorem rozwoju każdego geszeftu jest jasna wizja upostaciowiona w osobie konkretnego Promotora (Cadyka, Ministra, Majstra, który kroi, a nie tego, co szyje). Kalkulacja finansowa przedstawiana udziałowcom jest rzeczą drugorzędną, zleca się ją do wykonania firmie takiej jak Artur Andersen, lub Charles Darwin, która potem ulegnie przemianom po rozwiązaniu, żeby było po kłopotach. Intrygujący pieniądz wciąga jak dobra opowieść i pozwala jak marihuana, kokaina i opium królować w świecie Ducha, w którym filmowy scenarzysta w Polsce wolą żydowskich senatorów RP nie podlega osądowi moralnemu, a w Niemczech Michael Friedman nie dostanie chyba niestety wymarzonego stanowiska po Frau Knobloch, bo tzw. opinię publiczną urobiono, że aby robić za tzw. autorytet moralny w sprawach żydowskich nie można mieć nie tyle łupieżu na marynarce, co jednego włosa na kołnierzu, z którego byle laborant może obliczyć sobie spożycie kokainy przez kandydata w burdelach odwiedzanych w ostatnim miesiącu.
Gazeta "Rzeczpospolita" podaje, iż mniejszość polska przedstawi wkrótce Niemcom sześć postulatów uzgodnionych z przedstawicielami polskiego rządu i wymienia przy tym nazwiska: Marka Wojcickiego i Radosława Sikorskiego. Chodzi podobno o to, żeby tzw. mniejszość polska w Niemczech (żydzi tacy jak Wojcicki) mieli takie same prawa, co żydzi w Polsce robiący za Niemców.
Należy w tym miejscu wyjaśnić, że jest to tzw. prawda połowiczna, gdyż jeśli w informacji żydowskiej gazety w Polsce zawarta jest informacja o jakimś grudniowym spotkaniu Radka Sikorskiego z Ministrem Spraw Zagranicznych RFN i Wicekanclerzem Niemiec Guido Westerwelle, to zabrakło w tej homofobicznej informacji słowa prawdy o seksualnej orientacji Wicekanclerza Niemiec, która jest przecież diametralnie odmienna od tej, która Radkowi Sikorskiemu przyniosła po latach spędzonych w partyzantce afgańskiej cudowne rozmnożenie polskiego przychówku w małżeńskim i katolickim związku z żydowską dziennikarką Appelbaum.
Drugą prawdą jest natomiast to, że prawdziwi Polacy w Niemczech, autentyczna Mniejszość Polska zwróciła się ostatnio z apelem do Ministra Sikorskiego, żeby nie prześladpwał swoją nierozsądną polityką prawdziwych Polaków na Białorusi, w Niemczech i w Ameryce Południowej, u prezesa Kobylańskiego.
W Niemczech Trybunał Konstytucyjny w dniu dzisiejszym ogłosił 64-stronicowe uzasadnienie do orzeczenia na temat kiepskich zasiłków dla bezrobotnych w Niemczech, które i tak są o całe niebo wyższe od tego, co Radek Sikorski może dostać po zakończonej kadencji zamiast kuroniówki dla chłopców. Uzasadnienie jest talmudyczne, pokrętne. Przyznaje, że zasiłki są w ustawowej, odpowiedniej wysokości. Jednocześnie mówi jednak, że nie wiadomo, na jakiej właściwie podstawie ustalana jest ta wysokość, na której Marek Wojcicki znajdzie się, kiedy tylko przestanie robić dla Sikorskiego za Mniejszość Polską w Niemczech.
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stan David Ligoń
http://zgoda.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?365351
Posted by sowa at 8:22 AM | MAKE A COMMENT
Sunday, Feb 07, 2010Stefan Kosiewski: Karolek i Emilia
Download this episode (5 min)
Stan David Ligoń do Mariusza Klonowskiego: Pytam o rocznik, żeby ustalić, od kiedy Pan robi w Görlitz za świra
Drogi Panie Maruszu,
nie pytam, z których Pan jest Klonowskich, bo w Klonie na Kurpiach, co drugi był Mosze, a skupywali jaja od chłopów poustawiani przy drodze na targ do Myszyńca w taki sposób, że im bliżej tym chłopom było już do targu, a żal im się robiło sprzedawać te jaja przy spadającej co krok cenie, tym bardziej ta cena spadała, bo tak nakazywała tajemnicza ręka rynku, Mosze Hantełe (Lewandowski), co te jajka potem kazał na rynku sprzedawać po z góry ustalonej przez siebie, sprawiedliwej cenie.
Pytam o rocznik, żeby ustalić, od kiedy Pan robi w Görlitz za świra, bo mnie wyrzucili w Polsce ze studiów w grudniu 1977 roku za "postawę niegodną studenta PRL", czyli zbieranie podpisów na rzecz demokracji w środowisku studenckim a w marcu 1978 skazali w tym samym Sosnowcu za to samo, czyli za rzekome pobicie milicjanta, więc jak już będę wiedział z którego Pan jest rocznika, to może łatwiej mi będzie sobie wytłumaczyć praprzyczynę chaosu, z którego Pan wyłonił opinię o sobie, przy czym proszę mnie nigdy nie mieszać do żadnych nazistów, nawet do tych, którzy cieszą się dobrą opinią NRD, bo ja mam w BRD od 27 lat azyl polityczny, a nazistą był m.in. Hans Frank, który robił za okupacji w Krakowie za Generalnego Gubernatora, zaś taka Hanna Frank w dalekiej Holandii nie miała o tym zielonego pojęcia, że mogłaby się do tej wspólnoty nazwisk odwoływać, bo była dużo od Hansa młodsza, nie z tego co on rocznika, nie mogła więc siłą rzeczy posiadać tyle samo zaparcia, co ten miał i nie mogła mieć tyle wiedzy, co on miał w pewnych delikatnych obszarach na zażydzonym Kazimierzu, w Krakowie.
Z bezgranicznym pozdrowieniem
Stan David Ligoń, Pracownia Prognoz Politycznych
Frankfurt am Main, den 6.Februar 2010
P.S. Czy Pan chce dostać azyl polityczny w RP jak jaki Czeczeniec? Czy jako mniejszość polityczna Polska w Polsce zyska Pan więcej dla Narodu Polskiego, niż jako Większość Polska w Polsce? Czy nie należy się liczyć z tym, że wkrótce to samo się jakoś ułoży i Polacy dostaną w Polsce przynajmniej taką samą autonomię jak Palestyńczycy w Palestynie? Wszystko w rękach Boga. Jan Paweł II zatykał przecież jakieś karteczki z życzeniami w żydowską ścianę płaczu, a czy to kto wie, co on tak płakał i zatykał przy tej okazji do Boga Matki swojej, Emilii z Wadowic, z domu Kaczorowska?
----- Original Message -----
From: Mariusz Klonowski
To: sowa-frankfurt@freenet.de
Sent: Saturday, February 06, 2010 6:19 PM
Subject: pozdrowienia z granicy pl-de. Zgorzelec - Goerlitz.
http://de.groups.yahoo.com/group/sowa/message/945
Znam Panska tworczosc od kilku lat, uwazam, ze jest pan po trosze swirem, jak zreszta ja ( omnie w Goerlitz tez krazy opinia, ze jestem polskim wichrzycielem, bialo-czerwonym nazista i wrogiem prawdy historycznej wg. BND) a w wiekszosci czlekiem przenikliwym o duzej wiedzy i odwadze. Niestety jest Pan tez pelen chaosu. Z Panska opinia o herr Wojcickim zgadzam sie w pelni,, zreszta nie tylko z opinia o nim. Pan Wojcicki jest jakims pieprzonym konunkturalista, a juz napewno nie Polakiem. I jako kundel ma reprezentowac polska Polonie w Niemczech? to smieszne i tragiczne zarazem.
Mimo tego, uwazam, ze robi Pan sporo obledow w pracy redakcyjnej i spolecznej. Tak czy siak, pozdrawiam z duza doza sympatii, zazdroszczac samozapaprcia i wiedzy w pewnych delikatnych obszarach.
z granicznymi pozdrowieniami, Mariusz Klonowski (reszte znajdzie Pan w googlach).
http://jung.blox.pl/2010/02/Stan-David-Ligon-do-Mariusza-Klonowskiego-Pytam-o.html
Posted by sowa at 2:40 AM | MAKE A COMMENT
Wednesday, Jan 20, 2010Stefan Kosiewski: Do Jerzego Kowalskiego, Prezesa Pomorskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Gdańsku
Download this episode (9 min)
Do Jerzego Kowalskiego, Prezesa Pomorskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Gdańsku
Frankfurt nad Menem, 20 stycznia 2010 r.
Szanowny Panie Prezesie,
pismem z 30.12.2009 r. Sygn. akt II Kp. 598/08 Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim II Wydział Karny zawiadomił mnie , że "postanowieniem Sądu z dnia 14 grudnia 2009 r. w sprawie II Kp 598/08 uwzględniono zażalenie i zaskarżone postanowienie Asesora Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim z dnia 18 sierpnia 2008 r. o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie 1 Ds 872/08 Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie uchylono.
Postanowienie jest prawomocne i zażalenie nie przysługuje".
Wyjaśniam, że chodzi o moje zażalenie na postanowienie Prokuratury w Tomaszowie, która to Prokuratura postanowiła ukręcić łeb sprawie, którą to sprawę chciałem i chcę wytoczyć miejscowej bandzie żydowskich osobników działających w mundurach Policji Polskiej, bowiem ta banda odmówiła udzielenia pomocy Polakowi napadniętemu przez innego żyda w prywatnym mieszkaniu, a następnie przybyła na miejsce zdarzenia w celu odwrócenia kota ogonem i zrobienia z ofiary bandyckiej napaści, 56 letniego inwalidy, polskiego emigranta politycznego, dziennikarza i poety przebywającego od 27 lat na stałe w Niemczech, złoczyńcę kradnącego - zdaniem policji - stare piłki do grania w piłkę nożną.
Oczywiście, że Policja w Polsce nie jest od tego, żeby dwukrotnie w jednym dniu przyjeżdżać autem w patrolu trzyosobowym na telefoniczne wezwanie żydówki skarżącej się na sąsiada, który rzekomo zabrał jej dziecku patyk, czy procę, jakikolwiek inny przedmiot nie przedstawiający żadnej wartości, zniszczoną piłkę do gry w piłkę nożną, którą to piłkę wkopało to dorosłe dziecko sąsiadowi na balkon. Bo od takich, absurdalnych oskarżeń i spraw jest w Tomaszowie Mazowieckim psychiatra, lub Straż Miejska i oficer policji o nazwisku Wódzki, który zarządził przestępczą akcję zacierania śladów, winien odpowiedzieć przed sądem za to przestępstwo tak samo jak policjaci: Marcin Najder, Sylwester Woźniak i dowodzący patrolem Paweł Tataradziński a także wszyscy inni policjanci, w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Łodzi i w Komendzie Głównej Policji w Warszawie, stronniczo występujący później w obronie swoich kolegów.
Wymieniam z imienia i nazwiska sprawców antypolskiego pogromu w Tomaszowie Mazowieckim 5 lipca 2008 roku, bo nie toczy się w tej sprawie żadne postępowanie, a osoby te doprowadziły do utraty mojego zdrowia, a mogły także doprowadzić do pozbawienia mnie życia. Zawiadomienie Sądu Rejonowego z 30.12.2009 r. nie zawiera zaś żadnego pouczenia odnośnie praw przysługujących wnoszącemu skargę obywatelowi i jest tak niegramatycznie skonstruowane, że nie wiadomo, o co właściwie w tym zawiadomieniu chodzi.
Jakie prawa ma obywatel skarżący się na postanowienie Prokuratury w sytuacji, kiedy Sąd uchylił to postanowienie Prokuratury? Czy obywatel, którego nie stać na jeżdżenie do sądu z Niemiec do Polski, tam i z powrotem, nie wiadomo ile razy po 1000 km, ma prawo do skorzystania z bezpłatnej pomocy jakiegoś adwokata, który mógłby przed Sądem w Polsce bronić jego praw do życia w spokoju na azylu politycznym w demokratycznej Unii Europejskiej?
Czy zna Pan może jakiegoś mądrego adwokata w Polsce, który mógłby mi pomóc także w odzyskaniu przy okazji od Sląskiego Urzędu Wojewódzkiego wynagrodzenia za pozostawanie przez rok w stanie wojennym do dyspozycji Wojskowego Komisarza zawieszonego pisma Zarządu Regionu, tygodnika "Solidarność Jastrzębie"?
Wojewoda Sląski w Katowicach odpowiedział negatywnie na mój wniosek o polubowne załatwienie tej sprawy i poradził mi wniesienie do sądu oskarżenia. Długo opierałem się myśli przekazywania do sądu sprawy przeciwko przedstawicielowi rządu państwa, którego jestem obywatelem. Ostatnio dowiedziałem się jednak o tym, że Jan Maria Rokita, student w czasach Solidarności, wysądził 25 tys. złotych odszkodowania za przebywanie w ośrodku internowania, na którym to internowaniu nikt w Polsce nie stracił chociażby dlatego, że małżonowie i rodziny osób internowanych otrzymywały w tym czasie od pracodawców ich pensje miesięczne, a oni dostawali naówczas od państwa polskiego za darmo jeść, zaś od takich jak ja, Polaków na emigracji politycznej, otrzymywali jeszcze w tym samym czasie paczki żywnościowe i wsparcie finansowe.
Uprzejmie prosząc o pomoc w znalezieniu mądrego i dobrego adwokata wyjaśniam, że może być on żydowskiego pochodzenia narodowego, jak żydowskim adwokatem w Petersburgu był Ojciec mojego świętej pamięci Przyjaciela, dziennikarza i poety, Włodka Sznarbachowskiego z Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, którego Mussolini uratował we wrześniu 1939 z ogarniętej hitlerowską pożogą Polski.
Ponieważ Sąd Rejonowy w Tomaszowie wydał wyrok nakazowy po wprowadzeniu go w błąd przez wspomnianą bandę żydowskich osobników, działającą w strukturach miejscowej Policji i Prokuratury, może być obecnie i tak, że zostałem tymczasem umieszczony na liście osób poszukiwanych w Polsce przez Policję za niezapłacenie niesprawiedliwych wyroków, a w aresztach i we więzieniach w Polsce umieralność podniesiona została przez nieznanych sprawców dramatycznie i w nadzwyczajny sposób, nie mogłem więc pojechać w ubiegłym roku na żadną pielgrzymkę do Ojczyzny.
Kult Matki Bożej Pocieszenia w mojej rodzinnej Czeladzi przywrócił śp. ks. Mieczysław Oset także przy moim skromnym a udokumentowanym udziale. Piszę do Pana Prezesa także i o tej sprawie, bo Polacy w Gdańsku, Czeladzi, Tomaszowie Mazowieckim i w każdym innym ciemnym zakątku Ojczyzny winni się modlić i pracować, jeżeli chcą żyć i wierzyć w odzyskanie Polski dla Polaków. Zaś dla bandziorów wszelkiej maści nie może być miejsca w Policji Polskiej, jeżeli Polacy mają być utrzymywani w pocieszeniu, że Polska jest państwem prawa w XXI wieku.
Z szacunkiem, pozdrowieniami
Stefan Kosiewski
Polnisches Kulturzentrum e.V.
http://pkn.blox.pl/2010/01/Stefan-Kosiewski-Do-Jerzego-Kowalskiego-Prezesa.html
Posted by sowa at 4:57 PM | MAKE A COMMENT
Thursday, Dec 10, 2009Stefan Kosiewski do Przewodniczącego Rady Miasta Tomaszowa Mazowieckiego
Download this episode (11 min)
Frankfurt nad Menem, 10.12.2009
Sz.Pan Zenon Adam Łaski
przewodniczacy.rm@tomaszow-maz.pl
ul. P.O.W. 10/16
97-200 Tomaszów Mazowiecki
dotyczy: Mój Wniosek z 26.08.2009 o zmianę nazwy ulicy z Oskara Lange na ul. Benedykta XVI.
tu: odpowiedź na Pana Pismo z 4.12.2009, Znak. BRM. 0717- 128-2/09
Szanowny Panie Przewodniczący,
dziękując za Pana Pismo chciałbym przypomnieć, iż autorzy obowiązującej Konstytucji RP "pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem" (...) zapisali w Art. 13 Ustawy Zasadniczej zakaz istnienia w Polsce organizacji i partii odwołujących się do ideologii komunistycznej, lub których działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową lub narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa. http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm
Oskar Lange był żydem, który w 1938 r. wyemigrował z Polski do Chicago, gdzie w 1943 r. uzyskał obywatelstwo USA, a następnie - po umowie sojuszniczej Franklina D. Roosevelta ze Stalinem - odwiedził Związek Sowiecki i powrócił w 1945 r. do Polski, by oddać się na służbę komunizmowi, który był bolszewickim kryptorasizmem syjonistycznym prowadzącym antypolską politykę wyniszczania i eksploatacji Narodu Polskiego opartą na nieukrywanej nienawiści rasowej i antynarodowej do wszystkiego, co tylko Polskie.
Oskar Lange był Zastępcą Przewodniczącego Rady Państwa PRL w latach 1961-64, kiedy premierem PRL był żyd Cyrankiewicz, który po październiku 1956 r. obiecał publicznie, że władza ludowa (kryptorasistowsko-syjonistyczna żydokomuna) obcinać będzie Polakom ręce.
Lange był marksistą, teoretykiem tzw. ekonomii politycznej socjalizmu, mętnej pseudonauki, którą propaganda żydokomunistyczna mąciła tylko młodym ludziom w głowach. W praktyce Lange był figurantem wykorzystywanym do podpisywania planów eksploatacji ekonomicznej Narodu Polskiego przez zbrodniczy system żydokomunistycznej RWPG sterowanej nakazowo z Moskwy.
W moim piśmie wystąpiłem także o zdjęcie z domu przy ul. Farbiarskiej 7 w Tomaszowie tablicy zawieszonej tam ku czci Oskara Lange w czasach komunistycznej pogardy do Człowieka.
W odpowiedzi na ten wniosek poinformował mnie Pan o wystąpieniu przez Pana do IPN z prośbą o ustosunkowanie się do zarzutów skierowanych przeciwko osobie Oskara Lange, a zawartych w uzasadnieniu mojego wniosku.
Moim zdaniem IPN nie jest instytucją zdolną do dokonania obiektywnej oceny zarzutów stawianych przez Polaka żydowi Lange.
IPN nie sprawdził się jako Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu; przez wszystkie lata swojej działalności nie umiał nawet doprowadzić do opublikowania listy oficerów tajnych służb komunistycznych, którzy wykorzystali tzw. przemiany demokratyczne w Polsce do osobistego wzbogacenia się kosztem ograbionego Narodu Polskiego, wykorzystywanego i eksploatowanego dzisiaj przez mianowanych kapitalistów w dużo większym stopniu, niż wyniszczała Polskę dawna żydokomuna.
IPN nie posiada zdolności obiektywnego rozpoznania zbrodniczego charakteru
czynów żyda Oskara Lange także i dlatego, że udział procentowy pracowników IPN będących pochodzenia żydowskiego jest niewątpliwie wyższy od procentowego udziału żydowskich osobników w strukturach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, UB i SB.
19.08.2008 r. wystąpiłem do Prezesa IPN-u Pana Prof. Janusza Kurtyki o zajęcie się sprawą związków Anny Walentynowicz ze Służbą Bezpieczeństwa (z wniosku Pana Prezydenta Lecha Wałęsy) i nie otrzymałem jeszcze w tej sprawie odpowiedzi.
W odpowiedzi na pismo Dyrektora Oddziału IPN w Katowicach, Pana Andrzeja Drogonia z 20.02.2008 wysłałem listem poleconym nr 135445199 nadanym w Tomaszowie Mazowieckim dn. 28.03.2008 r. moją zgodę na umieszczenie mojego nazwiska w katalogu osób zawierającym "dane osobowe osób, o których organy bezpieczeństwa państwa zbierały o nich informacje na podstawie celowo gromadzonych danych, w tym w sposób tajny, a wobec tych osób nie stwierdzono istnienia dokumentów świadczących, że byli pracownikami, funkcjonariuszami, żołnierzami organów bezpieczeństwa państwa lub współpracowali z organami bezpieczeństwa państwa".
Od 20 miesięcy ze smutkiem obserwuję lekceważenie służbowych obowiązków przez pracowników IPN-u. http://sowa.beeplog.de/17379_492737.htm
Z wielkim trudem wyegzekwowałem od IPN-u po latach zaświadczenie o tym, że byłem osobą prześladowaną w PRL-u. Po oporach ujawniono mi przed laty wyselekcjonowane akta i nazwiska kapusiów SB.
Bandycki układ zawarty z Kiszczakiem i Jaruzelskim w Magdalence przez wybranych sobie przez tychże osobników partnerów do rozmów i bandyckich spółek poplamił też niestety dłonie niektórych kapłanów i biskupów Kościoła Katolickiego w Polsce.
Z przykrością obserwujemy brak autorytetów w kraju, nie możemy za takowe uznać także bezimiennych członków Komisji Rady Miejskiej, do których zwrócił się Pan ze swoimi wątpliwościami.
W świecie wartości nie ma miejsca dla ul. Oskara Lange w Tomaszowie Mazowieckim, a w Pana postępowaniu w tej sprawie musi być miejsce na wartości.
Komisje Miejskie nie są ciałami uprawnionymi do rozpatrywania (poprzez głosowanie) zgłoszonego przeze mnie wniosku skierowanego do Pana jako Przewodniczącego Rady Miasta.
Pana obowiązkiem jest wpisanie mojego wniosku do porządku obrad Rady Miasta oraz zawiadomienie mnie na czas o terminie rozpatrywania przez Radę zgłoszonego przeze mnie wniosku, abym mógł przybyć na to posiedzenie w celu skorzystania z mojego prawa obywatelskiego nie tyle przecież do dokonywania rewolucyjnych przemian ustrojowych w Polsce, co raczej drobiazgowych korekt kosmetycznych.
Wnoszę ponownie, jak w piśmie z 26.08.2009 r., o zmianę nazwy ulicy z Oskara Lange na ul. Benedykta XVI. oraz o przekazanie tablicy z ul. Farbiarskiej na złom, jeżeli IPN odmówi przyjęcia jej jako dowodu na zbrodniczą indoktrynację komunistyczną Narodu Polskiego.
Z Szacunkiem
Stefan Kosiewski
Postfach 800626
65906 Frankfurt
Polnisches Kulturzentrum e.V.
http://polonia.blox.pl
http://mysowa.blog.de/2009/08
http://sowa-frankfurt.ning.com/photo/w-nawiazaniu-do-porozumienia-o
Posted by sowa at 10:42 AM | MAKE A COMMENT
Tuesday, Oct 20, 2009Stefan Kosiewski: Orderem Orła Białego odznaczyć pośmiertnie króla Jagiełłę
Download this episode (4 min)
Szarganie świętości: żydomasońska kiełbasa przedwyborcza na grobie ks. Jerzego Popiełuszki.
W 25 lat po porwaniu ks. Jerzego Popiełuszki Prezydent RP Lech Kaczyński przyznał pośmiertnie Order Orła Białego zamordowanemu kapłanowi Narodu Polskiego. Na płocie kościoła św. Stanisława Kostki urządzono przy tym wystawę fotografii przedstawiających czołowe postacie rządzącej w Polsce żydowskiej masonerii, byłych tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa, którzy kwiatkami i pojawianiem się przez lata u grobu śp. Księdza Jerzego oszukiwali i oszukują Naród Polski w przedmiocie prawdziwych intencji swojego działania publicznego.
http://usopal.blox.pl/resource/popieluszko.jpg
Przedmiotowe wykorzystywanie męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki przez braci:. Lecha i Jarosława Kaczyńskiego, Lecha Wałęsę, Jerzego Buzka, Jana Olszewskiego i innych zdrajców Ojczyzny zmusza Naród Polski do postawienia pytania: Czy mamy spodziewać się przyznania w dalszej kolejności Orderów Orła Białego dla zamordowanego w KL Auschwitz ks. Maxymiliana Marii Kolbe i poległego w Bitwie pod Warszawą 14.8.1920 roku ks. Ignacego Skorupki?
Czy Jarosław i Lech Kaczyński będą chcieli pójść do kolejnego stołka w RP po trupach i Orderach Orła Białego dla Piłsudskiego, Mickiewicza i Chopina?
W 2010 roku przypada nie tylko 200 rocznica urodzin Chopina ale i nadarza się okazja do pośmiertnego udekorowania Orderem Virtuti Militari i Złotym Krzyżem Zasługi Wielkiego Księcia Witolda w 600 rocznicę zwycięskiej Bitwy pod Grunwaldem. Orderem Orła Białego pośmiertnie mogą jeszcze żydzi odznaczyć króla Jagiełłę, a św. Wojciechowi może jeszcze i sam ks. Jankowski przyznać Order św. Brygidy Szwedzkiej, żeby nie być gorszy w pośmiertnym docenianiu zasług przez urządzającą sobie KPINY Z POGRZEBU żydokomunistyczną bandę, która swoje panowanie nad Narodem Polskim ugruntowała w Magdalence i przy tzw. okrągłym stole.
http://ma.blox.pl
http://usopal.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?79132
http://sowa-frankfurt.ning.com/video/szarganie-swietosci
Posted by sowa at 6:56 PM | MAKE A COMMENT
Thursday, Oct 15, 2009Stefan Kosiewski do Ministra Sprawiedliwości RP Krzysztofa Kwiatkowskiego
Download this episode (18 min)
----- Original Message -----
From: SOWA
To: bm@ms.gov.pl; sm.sekretariat@msz.gov.pl
Cc: listy@prezydent.pl; skargi.kgp@policja.gov.pl; minister@mswia.gov.pl;
Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum e.V. Postfach 800626 – 65906 Frankfurt
Frankfurt am Main, 15.10.2009
Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny
Pan Krzysztof Kwiatkowski
Al. Ujazdowskie 11
00-950 Warszawa
Szanowny Panie Ministrze,
bardzo mi przykro, że do gratulacji z powodu objęcia przez Pana stanowiska Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego zmuszony jestem dołączyć niniejsze
Zawiadomienie o istnieniu zorganizowanej, żydowskiej bandy zamelinowanej w strukturach MS oraz MSWiA i Policji na przykładzie Tomaszowa Mazowieckiego, Województwa Łódzkiego i Stolicy.
W zał. przesyłam kuriozalne pismo podpisane przez Wiceprezesa Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim, Jolantę Jaros-Skwarczyńską 30 września 2009 r., którym to pismem oznaczonym sygnaturą: Sk. 26/09 Wiceprezes Sądu Rejonowego w Tomaszowie dopuściła się mataczenia i krętactwa, za które winien ją Pan Minister pociągnąć do odpowiedzialności.
Pani Jolanta Jaros-Skwarczyńska poświadczyła bowiem nieprawdę, iż jakobym posiadał w Tomaszowie teściową, której to rzekomo Sąd Rejonowy w Tomaszowie Maz. dostarczył w dniu 21.08.2008 r. Wyrok Nakazowy z 01/o8/2008 r.
Pani Wiceprezes Sądu w Tomaszowie nie jest od ustalania moich stosunków rodzinnych, a ja oświadczam, powołując się przy tym na Autorytet Mojego Biskupa Rzymskokatolickiego w Limburgu, księdza doktora Franza-Petera Ebartza van Elst, że jestem Polakiem i Katolikiem przebywającym na emigracji politycznej w Niemczech, zamieszkałym w Diecezji Limburg od czasu antypolskiej wojny jaruzelskiej, tj. od 1982 r. i nie mam w Tomaszowie żadnej teściowej.
Nie upoważniałem też nikogo w Tomaszowie do odbierania kierowanej do mnie poczty i nie życzę sobie, żeby banda żydowska usytuowana w strukturze MS w Tomaszowie Maz. dopisywała mi kogolwiek do rodziny. Nie życzę sobie żadnych teściowych i szwagrów nadanych z woli pani sędziny dwojga nazwisk: Jaros-Skwarczyńskiej czy kogokolwiek innego.
Informuję Pana Ministra, że ta banda w przeciągu ostatniego roku wysyłała kilkanaście różnych pism na adres: Tomaszów, ul. Graniczna 57, który to adres policjant o żydowskim nazwisku Mela, osadzony w strukturze miejscowej Policji, złośliwie i fałszywie określił w protokole przesłuchania z dnia 14.07.2008 r. jako miejsce mojego zamieszkania, chociaż doskonale wiedział, że mieszkam od 27 lat w Niemczech, gdyż okazałem mu i wziął do rąk dwa moje dokumenty: Paszport oraz Legitymację Związku Zawodowego Dziennikarzy Niemieckich, którą obejrzał sobie z obu stron, a dowodu osobistego w ogóle nie mam.
Tenże policjant nachodził mnie wcześniej w mieszkaniu, w którym przebywałem czasowo w Polsce bez obowiązku zameldowania, dręczył mnie wespół z innymi policjantami, którzy narazili mnie na utratę zdrowia a nawet życia.
Zawiadomiłem o tym przestępstwie w zeszłym roku Prokuraturę Okręgową w Piotrkowie Trybunalskim i Prokuraturę Rejonową w Tomaszowie, w osobistej rozmowie przy świadkach wyjaśniłem Szefowi Prokuratury w Tomaszowie o żydowskim nazwisku Wizner, że jestem prześladowany w mojej własnej Ojczyźnie przez bandę żydowską ukrytą w strukturach miejscowej Policji.
Tej samej treści zawiadomienie o istnieniu przestępczości zorganizowanej w Policji w Tomaszowie Mazowiweckim wysyłałem kilkakrotnie pocztą do wskazanych powyżej urzędów oraz do Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego Andrzeja Czumy, którego poznałem jeszcze wtedy, gdy byłem w Polsce redaktorem Tygodnika "Solidarność Jastrzębie", a informowany byłem przez członków KPN-u, że to jest osobnik pochodzenia żydowskiego zainstalowany w Zarządzie Wojewódzkim Solidarności przez Służbę Bezpieczeństwa, czy KOR, co w Magdalence na jedno wyszło. Wtedy nie miałem możliwości i czasu, żeby zająć się sprawą Czumy, nie objąłem także proponowanej mi funkcji Redaktora Naczelnego czasopisma o tytule "Wolność" wydawanego przez KPN w Katowicach. W zeszłym roku atakowany byłem jednak mailami z Ameryki ze środowiska żydowskiego (Dusza i Kruszyńska), które obwiniając fałszywie Czumę o jakieś rzekome kłopoty finansowe, odsuwały od niego bardziej istotne podejrzenie o sprzyjanie patologicznym i kryminogennym faktom, ludziom i związkom osobowym w administracji państwowej RP.
Piszę o tym wszystkim dlatego, że to parasol ochronny Andrzeja Czumy i drugiego ministra o żydowskim nazwisku Schetyna pozwalał żydowskiej bandzie w Tomaszowie na kryminalne działania, opisane przeze mnie szczegółowo we wielu pismach. Ta banda pozwala sobie nadal na nieustanne dręczenie niewinnej staruszki różnymi pismami i wezwaniami (kilkanaście już) wysyłanymi do zamieszkującej pod wskazanym złośliwie przez policjanta Melę adresem półślepej, schorowanej nie tylko na cukrzycę rencistki, biednej Polki.
Tak nie może być, żeby jakiś policjant w Polsce fałszywie wyznaczał mi miejsce zamieszkania , a jakaś sędzina fałszywie ustalała, kto dla mnie jest brat, a kto swat. Tak nie może być, żeby Policjant z Komendy Wojewódzkiej w Łodzi potwierdzał mi w piśmie, że dobrze rozpoznałem obecnego szefa Policji w Tomaszowie, jako tego Łysakowskiego z Rawy Mazowieckiej, którego spotkałem wcześniej na zamkniętym spotkaniu z udziałem szefa Najwyższej Izby Kontroli w Polsce i żeby ten Policjant, który ma kontrolować tego Łysakowskiego i jego podwładnych w Komendzie Powiatowej w Tomaszowie, nie zapytał mnie o szczegóły tamtego spotkania, z udziałem jeszcze jakiegoś ministra, czy wicepremiera. Wszystko w swoim czasie i w szczegółach jeszcze opowiem i upowszechnię w internecie, na razie chcę tylko powiedzieć, że Polską nie może rządzić żadna żydowska banda, jeżeli Polska ma być państwem prawa, a Polacy mają być obywatelami równymi wobec prawa we własnej Ojczyźnie.
Nie może być dostrzeżonego przeze mnie bezprawia w Policji, Prokuraturze i Sądach, dlatego też uprzejmie wnoszę o przywołanie do porządku wymienionych w niniejszym piśmie osób, gdyż przedwczoraj Wydział Karny Sądu w Tomaszowie znowu przysłał gońca na ul. Graniczną z jakimś pismem dla mnie, a przecież już Sąd ustami pani Wiceprezes Jaros przyznał we wspomnianym piśmie z 30 września br., że wie, gdzie ma mnie szukać.
Jestem Prezesem Polonijnej Organizacji i wyraźnie powiedziałem podczas przesłuchania 14.07.2008 r., że pocztę do mnie należy wysyłać poprzez Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego, taka jest droga dyplomatyczna i zwyczaje w kontaktach z Polonią.
Praktyka bandy żydowskiej ukrytej w strukturach Policji, Prokuratury i Sądu Rejonowego w Tomaszowie jest natomiast taka, że zadręcza się i zasądza zaocznie niewinnych Polaków, do których czuje się niechęć na tle etnicznym, rasowym czy politycznym w rocznicę wybuchu Powstania w Warszawie, 1 sierpnia 2008 (w dwa tygodnie po rzekomym przestępstwie), a następnie dopiero trzy tygodnie później, tj. 21.08.2008 r. rzekomo doręcza się pod fałszywy adres wyrok, od którego Polak nie może się już odwołać, chociażby i dlatego, że jest już po ustawowym terminie, żeby móc się odwołać od zaocznego wyroku i prawdziwym sprawcom przestępstw, w policyjnych mundurach móc powiedzieć na prawdziwej rozprawie całą prawdę prosto w oczy: Przestępcami jesteście wy, żydowska banda w mundurach polskiej policji.
Ta sama żydowska banda, która w 1977 roku oskarżyła mnie już raz fałszywie o pobicie milicjanta, a w 1978 r. w marcu skazała za to wyrokiem Sądu w Sosnowcu na karę grzywny.
Zabiegam niniejszym o unieważnienie ze wskazanych względów meryorycznych i uchybień formalnych wyroku wydanego z rażącym naruszeniem prawa przez Sąd Rejonowy w Tomaszowie 1 sierpnia 2008 r., w postępowaniu nakazowym.
Przypominam jednocześnie o tym, że w poprzednich pismach kierowanych na adres Ministra Czumy wyjaśniałem, że urzędniczka Sądu w Tomaszowie uniemożliwiła mi osobiste zapoznanie się z aktami mojej sprawy, odmówiła także przyjęcia ode mnie dowodu rzeczowego w sprawie, w postaci starej, zniszczonej piłki do gry w piłkę nożną, którą zaniosłem do Sądu jako dowód nieustannego nękania mojej osoby przez chuliganów miejscowych. Wreszcie: oddałem tę piłkę 14 lipca 2008 r. na Policji za radą prokuratora Wiznera, który też nie chciał przyjąć ode mnie tegoż dowodu, a którą to piłkę przyjął ode mnie za pokwitowaniem wspomniany policjant o nazwisku Andrzej Mela.
Wyjaśniam, że jestem w posiadaniu filmu zabezpieczonego przeze mnie na oryginalnym nośniku, na którym wyraźnie zapowiadam chuliganerii, że piłkę oddam na Policji. Nigdy nie miałem zamiaru zabrać jej z zamiarem przywłaszczenia. Nie miałem zamiaru kdokonania kradzieży tej starej, zniszczonej piłki, chociażby dlatego, że mam 56 lat, jestem inwalidą i nie gram w piłkę nożną, a wspomniana piłka nie przedstawiała sobą żadnej wartości. Nie była też piłką firmy Korona o wartości 200 zł, o której kradzież banda żydowska mnie posądziła. Prosiłem wielokrotnie policjantów, prokuraturę i sąd o przyjęcie ode mnie tego filmu, jako dowodu zdejmującego ze mnie absurdalne i niemoralne pomówienie o niepopełniony czyn. Nikt nie chciał wywiązać się ze swojego obowiązku. Zostałem fałszywie oskarżony i niewinnie skazany z woli lokalnej bandy w Tomaszowie. Ministerstwo Sprawiedliwości kierowane przez Andrzeja Czumę odmówiło mi złożenia wniosku unieważniającego wyrok, a Minister Schetyna nie był zainteresowany prześledzeniem kryminalnych układów w Policji w Tomaszowie, w którym wcześniej wiceminister Sobotka utrzymywał kontakty z mafią. Policja Wojewódzka w Łodzi i Komenda Główna zadbały o obronę przestępców w swoich szeregach.
14 lipca 2008 r. złożyłem zeznania na KPP w Tomaszowie w sprawie napadu na mieszkanie przy ul. Granicznej przez osobnika o żydowskim nazwisku Bogusławski. Odwoływałem się w szeregu pism w związku z ukrywaniem tego przestępstwa przez policję i urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości RP.
Uprzejmie proszę o zajęcie się tą sprawą, którą upowszechniam w internecie, ponieważ idzie nam O naprawę Rzeczypospolitej, a nie o prywatny interes jednej bandy, czy drugiej.
W sprawie osądzenia prawdziwych winowajców tymczasem nic się nie dzieje i nie mam komu jako Katolik odpuszczać. Boli mnie patologiczny stan administracji państwowej w Polsce i życzę sobie oraz wszystkim Polakom sprawiedliwości we własnej Ojczyźnie.
Z poważaniem
Stefan Kosiewski
Polnisches Kulturzentrum e.V.
Postfach 800626
65906 Frankfurt am Main
do wiadomości: MSWiA, Kancelaria Prezydenta RP
http://groups.google.de/group/sowa-frankfurt/browse_thread/thread/bb8baa67bbaafc7b?hl=pl
Posted by sowa at 9:28 AM | MAKE A COMMENT
Friday, Oct 09, 2009Stefan Kosiewski: Tomaszewska, vell Powęska, vell Migalska, Ministerstwo Sprawiedliwości, w sprawie anulowania bezprawia w Polsce
Download this episode (14 min)
Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum e.V.
Frankfurt nad Menem, 9 października 2009 r.
Ponowne Zawiadomienie Prokuratora Generalnego w RP o działaniu lokalnej, żydowskiej bandy w Tomaszowie Mazowieckim, popieranej i chronionej przez urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i KG Policji.
Tomaszewska vell Powęska, Marta/ vell Migalska
Ministerstwo Sprawiedliwości RP
mailto:Tomaszewska@ms.gov.pl
do wiadomości:
Kancelaria Prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego
Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski
Szanowna Pani,
niniejszym ponownie zawiadamiam o działaniach miejscowej bandy żydowskiej ukrytej m.in. w strukturze Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim a kierowanej przez osobnika o żydowskim nazwisku Wizner.
Proszę nie mataczyć i nie udawać, że moje wcześniejsze zawiadomienia Pani przeczytała, bo Pani tak samo jak każdy inny przestępca na urzędzie potwierdza jedynie to, że moje pisma wpłynęły i udzielono mi pokrętnych wyjaśnień w związku z moimi pismami, lecz nikt dotąd, a także Pani, nie ustosunkował się do Zawiadomień o konkretnych przestępstwach, faktach naruszenia prawa przez kryptosyjonistycznych bandziorów występujących w roli Sprawiedliwych Polaków.
W załączeniu moje zawiadomienie z 16 lipca 2008 roku, które wpłynęło w tym samym dniu do Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim, co zaświadcza przybita na nim pieczęć, w którym jest mowa o konkretnym nękaniu mojej osoby przez bandę żydowską ukrytą w miejscowej policji, podane są fakty i nazwiska osób, które naruszyły prawo w związku z działaniami o charakterze terrorystycznym.
Obowiązkiem Prokuratora Generalnego RP jest zająć się tą sprawą.
Pani mataczy, opisuje przebieg korespondencji, zamiast przyjąć do wiadomości dokonane przeze mnie Zawiadomienie Prokuratora Generalnego RP Andrzeja Czumy jasno wyrażone w moich wszystkich wcześniejszych pismach, o działaniu w strukturach Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych RP zorganizowanej grupy przestępczej, czyli tzw. żydowskiej bandy, albo po włosku mówiąc mafii.
Współpraca z grupą przestępczą zmierzająca do ukrycia przestępstwa także jest przestępstwem i może Pani zostać oskarżona o to i zwolniona z pracy, jak zwolniony został Andrzej Czuma za mijanie się z Prawdą.
W załączeniu pismo, które publikuję ujawniając nazwiska sprawców, bo bandy żydowskie w Tomaszowie Mazowieckim, są kryte przez kolegów tej samej maści siedzących w Łodzi i w Warszawie, a muszą być wreszcie kiedyś ujawnione i potraktowane zgodnie z Prawem, jeżeli Polska ma być europejskim państwem prawa.
Berlusconi we Włoszech będzie sądzony i w Polsce odbędzie się parę pokazowych procesów, bo tego chce tzw. Konieczność! A mówi do Pani o tym ten, któremu nie można zarzucić, że mówi od Rzeczy: dziennikarz, magister, studiujący w Polsce siedem lat nauczyciel i poeta z dorobkiem książkowym, który przed studiami chodził do innych szkół 13 lat i posługuje się biegle kilkoma językami, bo tak chciał Bóg.
Musi być ukarana dla Przykładu jedna żydowska banda, jak żydowski Polański złożony będzie na Ołtarzu Prawa, jak Czuma oraz inne żydowskie baranki, jak chce tego Pismo Swięte, Ludzkość, Sprawiedliwość i Pan Bóg. Musi być ujawnione Bezprawie i złoczyńcy żydokomunistyczni skazani, odbędzie się Proces Międzynarodowy Norymberga II.
Prezydent Iranu ujawniony został jako żyd i w Polsce, jeżeli Lech Wałęsa ma żydowskie pochodzenie po matce, to Polska musi się o tym dowiedzieć, a korona nikomu z głowy przy tym nie spadnie, ale ludzie przestaną po prostu o tym głośno szeptać. Odbędzie się po prostu detabuizacja.
Piszę do Pani o tych wszystkich sprawach nie dlatego, żem głupi, ale dlatego, że dziennikarz ma obowiązek mówienia Prawdy i ujawniania faktów, a Poeta Prawdziwy oszustwem się nie skala, jak nie splami Nauczyciel Prawdziwy swoją spermą wargi dziecka.
Ujawniam w internecie ten list http://konserwa.blox.pl/2009/10/Stefan-Kosiewski-W-sprawie-anulowania-bezprawia-w.html
i kilka nazwisk i numerów legitymacji służbowych żydowskich przestępców z Tomaszowa, bo przebiera się miarka, rozbijany jest wazon, podnosi ciśnienie w żyłach krew.
Nie może być tak, żeby Polską rządziła Jedna Wielka żydowska Mafia na wszystkich szczeblach władzy. Od Ministra poczynając o żydowskim nazwisku Czuma po policjanta, który nosi w Tomaszowie żydowskie nazwisko Mela, a oskarżył mnie fałszywie o kradzież dzieciom piłki, starej, zniszczonej piłki do gry w piłkę nożną. Nie zgadzam się na taki absurd czy nonsens.
Ostrzegam, że mam nagranie filmowe, na którym pada nazwisko jednego przestępcy i ten oszczerca przyznaje się do tego nazwiska, że je nosi, a ja zapowiadam na tym nagraniu jasno i wyraźnie, że piłkę oddam na Policji.
To dlaczego ta Policja w Tomaszowie oskarżyła mnie fałszywie o kradzież piłki, którą dobrowolnie, zgodnie z nagraną na filmie zapowiedzią, zaniosłem IM na tę żydowską w Tomaszowie Mazowieckim policję polską?
Prokurator Wizner, zawiadomiony przeze mnie osobiście i przy świadkach oraz załączonym pismem, nie stanął po stronie Prawa, a Sędzia Niewinnego zaocznie skazał.
Prokurator Wizner zapytał mnie tylko, czy dokonuję nagrania prowadzonej z nim rozmowy? A przecież ja zawiadomiłem go tylko o terrorystycznych działaniach tej ich bandy, a on nie zanotował i nie uprzedzał mnie, że muszę mówić prawdę o wszystkich komórkach, mikrofonach, itp. To usłyszał, co chciał, a ja mam zdjęcia i filmy, które prosiłem na pismach, żeby je wzięli ode mnie, zabezpieczyli do sprawy na oryginalnych nośnikach, a oni nie chcieli dokonać tego, do czego byli zobowiązani z mocy Rozsądku. Ja nadal mam te dowody i będę wszystko ujawniał w internecie z korzyścią dla Sprawy.
Bo teraz jestem na liście przestępców ściganych w Polsce przez policję, którzy nie zapłacili wyroku i byle pederasta może ich gwałcić w areszcie albo i powiesić, a ja nie życzę nikomu, co mi nie miłe, ani nogi od stołka w dupie, ani wieszania za szyję, ani żadnych innych tzw. przyjemności.
Ja chcę tylko Prawa w mojej Ojczyźnie, prawa do życia spokojnego dla mojego, Polskiego Narodu. Bo naród ma prawo, żeby sam o sobie stanowił, a nie może moim, Polskim Narodem zarządzać żydowska banda. Nikt nie ma prawa terroryzować Polaka w jego Ojczyźnie.
Nie zgadzam się i wzywam dlatego do ponownego przejrzenia moich zawiadomień. Wzywam do anulowania bezprawnego wyroku, a oszczercy mają odszczekać haniebne pomówienia i symbolicznie należy ich skazać wszystkich, łącznie z Wałęsą, który dopuścił się w zeszłym roku pochwały agentów, a w tym roku wziął Judaszowe srebrniki od współpracownika KGB Ganleya i publicznie wyraził się, że trzeba puścić bezkarnie pedofila Polańskiego. Nie może takiego bezprawia robić i głosić Lech Wałęsa, laureat Nagrody Nobla, który chce być prezydentem Europejskiego Państwa, a my promujemy go na każdy etat, żeby się tylko wreszcie opamiętał na starość i sam głupot już nie gadał i nie otaczał się żydowskimi doradcami i nie słuchał tego, co mówi do niego wszczepiony mu w Ameryce przez żydów do serca czip.
To ten Wałęsa może być jeszcze użyty przez Budowniczych, ale niech siedzi cicho, a Pani ma się zabrać porządnie do roboty, jak nie chce Pani polecieć ze stanowiska jak, czy ten czy drugi Minister o żydowskim w Polsce nazwisku.
Z Panem Bogiem i Prawdą
z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://konserwa.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?101116
Posted by sowa at 3:54 AM | MAKE A COMMENT
Friday, Sep 25, 200930 mln z Unii na internet, Wspólna Przestrzeń Kulturowa. Europa cala i zdrowa
Download this episode (7 min)
Jeszcze tak niedawno Gieremek kasował milion dolarów z amerykańskiego Senatu, nie rozliczał się i można było za to zakładać w Polsce rządy. Dzisiaj na założenie na najmniejszej wiosce w Polsce kawiarenki internetowej Unia Europejska daje 30 milionów euro subwencji, tj. jakieś 50 milionów dolarów, żeby się nam spełniło to, o czym tak niedawno jeszcze mogliśmy sobie tylko pomarzyć. O czym w osobistych rozmowach z burmistrzami i starostami: Czeladzi, Będzina, Dąbrowy Górniczej i Sosnowca długi czas przekonywałem do realizacji projektu Wspólnej Przestrzeni Kulturowej z Europą Wschodnią i Zachodnią, Północną i Południową, a mnie tu przed paru dniami jakiś dyrektor od kultury, z Krakowa obwieścił publicznie, że on się utrzymuje na swoim stanowisku od 26 lat, zakała żydokomunistyczna. Zatrzęsło mną i nie wytrzymałem na tym wernisażu, musiałem komuś zaraz powiedzieć, że nie wiem, czy czasem nie w tym właśnie domu kultury, w tamtych latach ubowcy robili sobie na mnie przy pomocy chemii doświadczenia na ludziach. Szkoda słowa.
Rzecz w tym, że jeszcze parę lat temu nawolywała za moim poruczeniem sowa do tego, żeby internet był wszędzie na świecie, a dostęp do niego wszędzie aby był jednakowo darmowy, żeby nie kosztowało nikogo nic, Czy to klepanie, czy oglądanie, onanizm polityczny Czarneckiego i Palikota. A tu taka oto wiadomość, o proszę: Jak dowiedział się Dziennik Gazeta Prawna, Polska od Unii Europejskiej otrzymała 30 milionów euro dotacji, które mogą zostać przeznaczone na budowę infrastruktury.
Nowe pieniądze mają być wykorzystane do doprowadzenia szerokopasmowego Internetu na te tereny, którymi polscy operatorzy telekomunikacyjni nie są zainteresowani. Pieniądze mają być wykorzystane nie tylko do dostarczenia Internetu do domów, ale także do tworzenia publicznych punktów dostępu oraz finansowanie abonamentu.
W czym rzecz? Wyłuszczam, że po pierwsze Unia wykańcza w ten sposób wszystkie polskie kawiarenki internetowe, źródło jako tako klepanej biedy, a nie oferuje właścicielom tych kawiarenek i sklepów ze słuchawkami na uszy nic w zamian. Czyli tysiące ludzi pozbawia pracy, a drugie tysiące przyzwyczajeń, dotychczasowych zachowań. Bo jeśli będzie ogólnodostępny i powszechny, to właściwie: komu ma służyć to inwestowanie Unii Europejskiej w ogólnodostępność? Chyba, żeby to zaraz sprywatyzować?
A po drugie i ważniejsze, to po zapowiedzianych tu masowych zwolnieniach z pracy i odwaleniu tej brudnej roboty przyznane 30 milionów szybciej się przecież rozejdzie po gościach, niż Czarnecki zdąży pomyśleć, a Palikot jak zwykle wychlapać. Po co więc ten cała dotacja, pomyślność i dobrobyt?
Znając realia na terenach wiejsjkich, objętych jeszcze w całości żydokomunistyczną pożogą, z góry należy już wiedzieć, że zainwestowany w przyszłości z przyznanej już kasy sprzęt komputerowy zestarzej się szybciej, zanim ciężko myślący koledzy zdążą go ukraść i sprzedać gdzieć na lewo. A gdzie na to znajdzie kupca, jeśli Rumunia i Bułgaria też w EU?
Bo rzecz w tempie kradzieży już nie tego sprzętu, pal licho tę kupę blachy i drutu, lecz w kradzieży cudzych pomysłów. A my jesteśmy przecież, jak powszechnie wiadomo, żyjącą jednoczśnie w dwóch światach i stanowiącą nieprzebrane pokłady pomysłów żywą kopalnię, więc gdyby wreszcie ktoś chciał uczciwie z nami porozmawiać w tym Kutnie, Łodzi, Skierniewicach, Rawie Mazowieckiej, Słupsku, Piotrkowie i Tomaszowie, Białej Rawskiej, Olkuszu, Kluczach, Krakowie, czy gdzie to nas jeszcze z tymi pomysłami nie było? Rzecz jednak w tym, żeby chcieli nie tylko pogadać i pociągnąć za język, pokołować, wyciągnąć może to i owo, a potem fałszywie oskarżyć o kradzież piłki do gry w piłkę nożną, ręczną czy pingpongową!
To może i ten Instytut by wreszcie powstał jaki i Europa byłaby cała i zdrowa. Bo, czy jest już może w Kraju jakiś inny pomysł na uczciwe i mądre zagospodarowanie tej kwoty? Nie widzę, nie słysze, odmaszerować.
Z Frankfurtu nad Menem
mówił Stefan Kosiewski
Posted by sowa at 12:02 PM | MAKE A COMMENT
Thursday, Sep 24, 2009Stefan Kosiewski: Godka trzecio do Willyego
Download this episode (3 min)
Czy rabin Jerozolimy, Sorosz, Lauder, czy kto to tam ruszył dupą? Przysłał kondolencje do Kaczora?
Bo ja sobie tak myślę na starość, Kochany Wilhelmie, a Ty mnie popraw, jeżeli się mylę, że jak nie przysłał żaden żyd kondolencji do kaczora po tym morderczym wypadku w kopalni na Sląsku, to po co ten Kaczor chodzi do synagogi zapalać świeczkę na święto Chanuka? Czy tylko po próżnicy takiej, jak jego bratowa?
Od czego te kurduple mają głowy, czy tylko od tego, żeby je pod mycki chować? Przecież to się chyba powinno powiedzieć Rosji: zainstalujcie Wy, Bracia Rosjanie u nas tę tarczę antyatomową, bo z żydami amerykańskimi to nigdy nic nie wiadomo, a Izrael się uzbroł w bomby atomowe, które przecież nie tylko na Iran mogą wysłać.
To, gdyby tak Putin chciał w ramach partnerstwa dla Europy zrobić coś mądrego, to mógłby przecież u nas i na ziemiach bezspornie należących do Narodu Niemieckiego zainstalować im nie tylko rurociąg.
Bo przecież musi być jakiś rozsądek, rozwaga i pomyślność w tym politycznym myśleniu. No, ale ja już kończę na dzisiaj, bo muszę obierać kartofle,, a nikt za mnie tego tak dobrze nie zrobi. Do usłyszenia, Wilhelmie.
P.S.
Droga Pani,
czy żyd pisze się małą literą, czy dużą, albo wielką, to nie mnie o tym rozstrzygać, ale kiedy robię żyda, to jak Papkin, czy kto to tam był w gościnie u Fredry?
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski,
albo Stan David Ligoń
Posted by sowa at 5:46 AM | MAKE A COMMENT
My Profile
sowa
Frankfurt am Main, Hessen
View my complete profile




