sowa
european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin
Stan David Ligoń: O ministerialną kontrolę radiowęzła gordyjskiego (czyli: o lisach i kulisach.Gawęda Polska, bez ładu i składu, typowa dla tych okolic.
(116 downloads)Download this episode (17 min)
Dlaczego media w Polsce milczą na temat kolejnej prowokacji antypolskiej dokonanej przez media, które są w Północnej Ameryce (FOX TV)? Dlaczego Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie działa ? - Czy tym ludziom nie zależy na dobru Polski? Czy dziennikarzom nie zależy, aby opinia publiczna wiedziała o takich praktykach? Poprawcie mnie ale w mediach problem FOX TV w ogole nie wyszedł na światło dzienne. Przecież w mediach sprawa zabójstwa Polaka na lotnisku w Kanadzie przeszła bez echa! O CO CHODZI!! Zapytuje Kasia z Lublina, która nie może dodzwonić się do Radia Maryja także i dlatego, że Tadeusz Rydzyk , którego w tym miejscu można określić różnymi słowami, ale z pewnością nie słowem: ksiądz, czy zakonnik, a już broń Boże słowem: Ojciec, albowiem Jezus zastrzegał i wielokrotnie powtarzał: Nie nazywajcie nikogo Ojcem, bo Ojca macie jednego w Niebie!.
Tadeusz Rydzyk nie wyjaśnił słuchaczom w nocy z 28 na 29 listopada, że już dwa dni wcześniej zapoznał się z oświadczeniem w sprawie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, udostępnionym publicznie 27 listopada przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego na oficjalnej stronie internetowej Ministerstwa, bo było to jego obowiązkiem strony, jako dyrektora radia, które podjęło z Ministerstwem spór o to, czy Ministerstwo ma prawo skontrolować w Polsce prywatną uczelnię, która chce skorzystać z wielomilionowych dotacji publicznych w euro z przeznaczeniem na kopanie w ziemi odwiertów na terenach należących nie do szkoły, lecz będących w posiadaniu zakonu Redemptorystów?
Tadeusz Rydzyk w swojej działalności radiomaryjnej odwołuje się do najczarniejszych instynktów oraz emocji, a nie do argumentów i intelektu, dlatego w rozumowych rozważaniach na temat należy wyważać argumenty i kroić tak, jak krawcowi staje (Rydzyk ma brata w Olkuszu, który wykonuje ten tradycyjnie przekazywany z ojca na syna zawód w ubogich, żydowskich rodzinach); mając zaś przed oczami kilkudziesięciomilionową Kasę Obiecaną zakonnik, który częściej mówi na antenie radiomaryjnej o Mamonie, niż o Zbawieniu i Jezusie, ma najwidoczniej bielmo Fortuny na oczach, jeśli nie widzi konieczności poddania się ew. kontroli urzędu ministerialnego w sytuacji, kiedy chce skorzystać z dotacji unijnych, brać pieniądze z Unii za darmo i nie płacić podatku od darowizn.
Ba, jeszcze chyba nie zostały oddane pieniądze, które Polacy przed laty zawierzyli w ręce zakonnika z Torunia, co się zarzekał, że nie straci ani grosza i będzie bronił Stoczni Gdańskiejprzed upadkiem, Kolebki Solidarności jak swojej własnej. Niestety, nic nie obronił, nawet powierzonych mu przez Polaków pieniędzy, które jakoś mu się rozeszły, rozpłynęły między palcami przy milczącej współobecności profesorów: Jaroszyńskiego i Bendera, trzymających się jak Mojżesza rękawów zakonnej sukni Tadeusza Rydzyka w jego udawanych, grubymi nićmi szytych, pozorowanych bojach, a to o szambo, a to o wiedźmę, a to jak teraz: o ministerialną kontrolę radiowęzła gordyjskiego, której nigdy nie było i skutecznej nigdy nie będzie, dopóki kosztem Narodu Polskiego utrzymuje się w Polsce antypolski system szamb połączonych. Chociaż dla picu może kontrola się odbyć, albo być odbębniona, bo w oświadczeniu podpisanym przez rzecznika Ministerstwa, panią Katarzynę Dziedzik czytamy: Jednym z zadań MNiSW jest nadzór nad działalnością szkół wyższych i taki nadzór pani minister zamierza sprawować także w odniesieniu do uczelni o. Tadeusza Rydzyka - w takiej samej formie i zakresie, jak to ma miejsce w przypadku wszystkich pozostałych szkół wyższych.
Kasiu Droga,
myśl biegnie do Kasi z Lublina, z Warszawy,
z okna pod dachem w Domu Literatury,
nie można prostacko do Damy,
skądże ma jednak bon moty brać nieokrzesany,
przechrzczony jeno, w habit ubrany rab...?
Tadeusz Rydzyk nie wyjaśnił Polakom w nocy z 28 na 29 listopada, że zapoznał się z oświadczeniem ministerialnym sprzed dwóch dni, lecz w apelach wielokrotnie odtwarzanych tej nocy na antenie radia wpuszczał Polaków do szamba, w którym sam tonie po uszy, bo własnym głosem buntował przecież tej nocy Polaków, namawiał do antyrządowych rozruchów, zmasowanych protestów, pisania listów sprzecznych z polityką rządu RP, niezrównoważonym, niespokojnym głosem zdradzającym objawy przykrej choroby, dyktował adres pani Minister Prof. Barbary Kudryckiej.
Tymczasem inne krajowe media, które są w rękach żydowskich koncernów prasowych ulokowanych w Polsce, nie krytykują żydowskich mediów ulokowanych w Ameryce za antypolskie , nikczemne prostactwo (...to jest w Twojej polskiej krwi, jak kielbasa, jak kolaboracja z nazistami... ".it is in your Polish blood, like kielbasa and collaborating with the Nazis.") z prostego powodu:
media w Polsce są nie po to, żeby informować o zdarzeniach oraz multiplikować wyrażane przez obywateli myśli i opinie (zamieszczać np. najmniejsze zapytania w zasadniczych dla obywateli i państwa sprawach), bo media w systemie żydokomunistycznym mają inne zadanie, niż wolna prasa w tradycyjnych społecznościach demokratycznych, z jaką to prasą mieliśmy np. do czynienia w Polsce przed wrześniem 1939 roku; żydokomuna po to globalnie utrzymuje media w swoich łapach, żeby kształtować dla potrzeb handlu Nowego Człowieka, który ma tylko: kupować, wydawać i kupować. Wydawać, kupować i wydawać, a pracować nie musi, chociażby nawet i pracować chciał, gdzieś daleko, za siódmą granicą.
Pracy w Polsce już więcej nie będzie, gdyż zdechła kura koniunktury, przestała dziobać na warszawskiej giełdzie, a gospodarka znacznie zwalnia. Do Chin odleciał kapitał spekulacyjny, a sztucznie wysoki kurs złotówki po to tylko utrzymywał żydokomunista Balcerowicz , żeby pomnożyć tym, którzy sami nic nie produkują, a przy tym żeby nie opłacało się z Polski nic eksportować. Importuje się za to do Polski i sprzedaje w Polsce wszystko, lecz nie na bazarach, którymi zarządzał ubecki motłoch, a w sieciach hipermarkietów, które ponad dwa lata temu wyjęte zostały spod kontroli żydów europejskich przez żydowski handel ze Stanów Zjednoczonych. Środowa podwyżka stóp RPP nie będzie ostatnia, w 2008 roku stopy wzrosną przynajmniej dwukrotnie, a i tak nie uchroni to Polski przed inflacją, która przyjdzie na Ojczyznę nieuchronnie razem z podwyższonymi cenami z Zachodu, a w listopadzie w Niemczech wyniosła już 3 procent, osiągając poziom sprzed 13 lat. Benzyna w Niemczech jest już po 1 euro i 44 centy za litr, a ropa 133 centy za litr. Zakładając, że toyota corolla rocznik 1997 spala ok. 7,5 litra benzyny na 100 km, a z Gdanska do Berlina jest jakieś 500 km, to ile musiałby wydać na przejazd w obie strony, gdyby chciał tylko przyjechać poszukać pracy w polu, po jakieś 4 i pół euro? Bo syndyk masy po Ursusie sprzedał zakłady po zaniżonej cenie, ale sąd gospodarczy przyznał mu rekordowe 3,5 milionow wynagrodzenie za to, że się nazywa Jacek Syska.
Dlatego Polacy w kraju nie z mediów w Polsce, ale z internetu 16 listopada 2007 r. dowiedzieli się, że konsul RP w Kanadzie dopiero po miesiącu dowiedział się o zamordowaniu obywatela polskiego na kanadyjskim lotnisku przez kanadyjską policję, i że wprawiło go to w szok.
W rozmowie opublikowanej 16 listopada przez internetowy serwis sowa Prezes Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem pan Stefan Kosiewski zauważył:
- A czy można nie być w szoku po obejrzeniu tego filmu? Jeżeli wiemy, że od zabicia polskiego emigranta przez policję kraju osiedlenia minął miesiąc, a nie wiemy czy jakaś prokuratura w kraju wszczęła dochodzenie w tej sprawie?
Tekla Stańczyk, która przeprowadziła tę rozmowę nie wzięła za nią grosza, podobnie jak jej rozmówca i wydawca serwisu, bo sowa udostępnia artykuły i fotografie na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Bez utworów zależnych 2.0 Germany. Chodzi mniej więcej o to, że można sobie z udostępnionych w sowie materiałów za darmo wziąć tyle, ile się tylko do schowka schowa, a następnie wkleić wszystko na swoją stronę internetową, do artykułu w gazecie, czy bloga podając przy tym źródło zaczerpnięcia (adres internetowy, link), żeby nie być posądzonym o złodziejstwo i żeby nie być chołotą, jak mawiał premier Kaczyński, która zapełnia bez żenady swoje strony i blogi cudzą własnością intelektualną jak zapełnia biedota brzuchy na cudzych weselach i na przyjęciach urządzanych z kasy publicznej.
Przykładem takiego nagannego, złodziejskiego przeniesienia w całości tekstu wspomnianej rozmowy dostarczył wydawca internetowej gazety Kworum składanej w taki właśnie, bezczelny sposób przez redakcję w Warszawie, która wykorzystuje przy tym nazwiska kilku osób żyjących poza krajem, żeby uchodzić w podtytule za "polsko-polonijną gazetę".
Trudno powiedzieć, komu takie szachrajstwa i do jakich to interesów potrzebne w XXI wieku, który nie jest już wiekiem sukcesu agentów ubeckich? Polacy tak nie robią i tego nigdy nie kupią. Figurujący za przewodniczącego Rady Redakcyjnej Polak z Zaolzia, pan dr Jan Pyszko dosyć już chyba skompromitował ideę udziału Polonii w aktywnym życiu politycznym Ojczyzny, żeby się jeszcze chcieć pokazywać publicznie w Kraju, który nie leży w Południowej Ameryce, u Kobylańskiego.
Natomiast Prokuratura w Gliwicach poinformowała 28 listopada o wszczęciu śledztwa w sprawie zabitego w Kanadzie mieszkańca Gliwic. Rzecznik prokuratury powiedział, że postępowanie zostało wszczęte z urzędu, na podstawie informacji przekazanych przez polskich dyplomatów Prokuraturze Krajowej, skąd sprawa trafiła do Gliwic, gdzie po wojnie repatriowała się rodzina chłopaka, co tłumaczyło by też wzburzenie kruczoczarnej czupryny bardziej, niż nagłe odstawienie alkoholu przed odlotem. Bo można być Królem Swiata, ale nie każdy policjant czy prokurator albo i urzędnik w MSZ-ecie musi zaraz o tym wszystkim wiedzieć, albo się domyślać, kto jest, kto był swój?
Gawędząc tak oto, zupełnie bez sensu zaczepiamy niejako niechcący o punkt, w którym Kasia z Lublina miała coś do Ministerstwa, a tam się przecież wręcz proszą o skargi i wnioski, jest na stronie Ministerstwa jak byk, tłustym drukiem:
INFORMACJA DOTYCZĄCA SKŁADANIA SKARG I WNIOSKÓW W MINISTERSTWIE SPRAW ZAGRANICZNYCH
Przedmiotem SKARG mogą być w szczególności naruszenia interesów skarżących spowodowane zaniedbaniami lub nienależytym wykonywaniem zadań przez polskie placówki za granicą lub ich pracowników, bądź przez komórki organizacyjne MSZ w kraju lub ich pracowników, na przykład - poprzez przewlekłe lub biurokratyczne załatwianie spraw.
Skargi i wnioski należy kierować na adres:
MINISTERSTWO SPRAW ZAGRANICZNYCH
Biuro Dyrektora Generalnego
00-580 Warszawa
Al. J. Ch. Szucha 23
(fax: 22-523 81 39)
lub pocztą elektroniczną na adres:
skargi.wnioski@msz.gov.pl
Na meda w Polsce skarg nie należy i nie wolno nigdzie składać, bo mogą oskarżyć o spam, a poza tym media są czwarta, najwyższa w zabronionej w Polsce masonerii władza. A jeśli chodzi o Rydzyka, to jeśli on coś już wyświęca na posła czy premiera, to czy to nie jest najwyższy stopień wtajemniczenia? Władza absolucyjna, nie z tej Ziemi. I nie z nadania naszego Nieba?
Stan David Ligoń
Bazylea, 29 listopada 2007 r.
http://unsinn.blox.pl
Posted by sowa at 2:56 AM | MAKE A COMMENT
Sunday, Nov 25, 2007Stefan Kosiewski do Zbigniewa Długołęckiego: Sprawiedliwy Pośród Narodów Rzeczypospolitej
(156 downloads)Download this episode (12 min)
Drogi Zbyszku,
zapomniałem, jaki jest Twój adres majlowy, a nie wiem, czy jeszcze żyjesz? Czy pozbierałeś się już i podniosłeś po śmierci Najbliższej Osoby?
Za miesiąc minie 25 lat od naszego wyjazdu z Polski w stanie wojennym; Władysław Andruszko już nie żyje, Jan Olszewski (Solidarność taksówkarzy z Katowic) zabił się skacząc z balkonu na mojej ulicy. Kazimierz Biskupek jest w Akwizgranie, Edward Czernyszewicz z Bytomia w Szwecji, Stanisław Aloszko z GIG-u w Katowicach we Francji. Podobno tysiące Polaków, działaczy Solidarności wyjechało wtedy z Ojczyzny, a żaden prokurator czy naukowiec w IPN-ie, żaden socjolog, historyk, żadna placówka naukowa, Wspólnota Polska, Sejm, ani Senat nie pokusiły się jeszcze o to, żeby zbadać, albo przynajmniej przyczynkarsko dotknąć tematu: Emigracja Polityczna z Polski w stanie wojennym. Czy nie jest to dla Ciebie zadziwiające, że w Naszej Ojczyźnie nikt nie chce zasłużyć sobie na miano Sprawiedliwy Pośród Narodów Rzeczypospolitej, a co drugi mógłby już na dobrą sprawę posadzić drzewko w Izraelu?
A przecież są archiwa paszportowe w IPN-ie i są w tych archiwach ubeckie listy osób, które miały z Polski wyjechać. Oficerowie tajnych służb specjalnych w PRL-u zajmowali się decydowaniem, kto ma być internowany, a kto ma wyjechać z Polski, albo zginąć. Kardynał Glemp do dzisiaj podobno nie śpi spokojnie nie dlatego, że nie wiadomo, kto teraz wyłoży na budowę Swiątyni te miliony, które z państwowej kasy przyobiecał Jarosław hojny, lecz dlatego ma Kardynał wyrzuty sumienia, że ks. Jerzy Popiełuszko nie zechciał wyjechać na wskazane mu miejsce do Rzymu.
W styczniu 1982 roku, kiedy Komisarz Zawieszonego NSZZ Solidarność Zarządu Regionu w Katowicach zaprzestał po miesiącu wypłacania przysługującego mi zgodnie z umową o pracę w Solidarności mojego miesięcznego wynagrodzenia za pozostawanie bez pracy w stosunku pracy, podałem w stanie wojennym Urząd Miasta Katowice do sądu, czyli wezwałem przed oblicze tzw. Terenowej Komisji Rozjemczej, bo uważałem, że ze skutkami stanu wojennego należy walczyć wszystkimi możliwymi środkami. Lech Wałęsa przechytrzał wtedy Jaruzelskiego lojalkami, które podpisywał jako "KAPRAL". Ja nic nie wysądziłem do dzisiaj, ponieważ Sąd został poinformowany pismem przez Rzecznika Urzędu Miejskiego w Katowicach, że mam wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Sąd zarządził więc przerwę w orzekaniu. Nie wyjechałem do Ameryki, dokąd od stuleci emigruje z Kurpiów cały nasz zaścianek, ale przyleciałem w pośpiechu do Frankfurtu, gdyż prokuratura tymczasem przysłała mi wezwanie, bo miałem być o coś oskarżony, żeby jeszcze w kraju odeszła mnie chęć do życia, co stało się dopiero na obczyźnie moim udziałem.
Przyznaję, bolało mnie z wielu powodów także i dlatego, że osobom wybranym przez oficerów Służby Bezpieczeństwa, wyznaczonym do przebywania w stanie wojennym w ośrodkach internowania dawano jeść na koszt państwa i wypłacano jednocześnie w całości pobory, a mnie z moją młodą rodziną pozostawiono miesiącami bez możliwości podjęcia jakiejkolwiek pracy i praktycznie bez środków do życia. Wyznaczeni do internowania dostawali tymczasem do celi gitary, jak 16-letni Piotrek K., syn Kwiatkowskiego z Golubia-Dobrzynia, który przyplątał się w stanie wojennym do Frankfurtu z internowanym w taki sam niewytłumaczalny niczym sposób, starszym o dwa lata bratem, który zamiast gitary miał kochającą bratową. A dla nas już wtedy było jasne, po co oni tak często jeżdżą do ks. Blachnickiego. Piotrek wyrażał się przy tym źle o własnym ojcu, ale czy mógł się wyrażać dobrze o żydokomunistach? Przyjechał z bratem do Niemiec nie po to, żeby go tu ojciec z Polski utrzymywał, lecz na emigrację polityczną, więc wyrażał się o człowieku, którego znał, żeby nie mieszać się w zmyślaniach potrzebnych na azyl, no więc nie zmyślał. Ojca natomiast do dzisiaj nikt nie ruszył, biesiaduje na Zamku jak za króla Sasa, turnieje rycerskie tam wyprawia. Oficjalnie na Zamku jest Muzeum Państwowe, a nieoficjalnie zamek przeszedł już chyba na syna. W Nowy Rok widziałem Piotrka w Telewizji Polskiej, przemawiał, pozdrawiał Naród jak prawdziwy Kasztelan, dyrektor w muszce i w smokingu, zmężniał jakby, wyprzystojniał.
Transporty z pomocą żywnościową z Niemiec Zachodnich przyjeżdżały wtedy do wielu Parafii w Polsce, a nie tylko do Czeladzi i Sosnowca. Dobrze się więc i stało, że w Kurii Biskupiej w Katowicach u biskupa Bednorza odmówiono mi już w pierwszych dniach stanu wojennego jakiegokolwiek zajęcia, czy wsparcia. Sam też nie ośmieliłbym się nigdy przecież pójść tak zwyczajnie, bez żenady po prośbie w tak niezwykłe miejsce. Porwała mnie zaś Zośka Zaremba (Koleżanka redakcyjna, mądra a tak ryzykowna i odważna, że poślubiła dużo wcześniej Andrzeja Czeczota, którego poznała była z niezwykłego poczucia humoru sublimującego się w Andrzeja rysunkach), pociągnęło wtedy z nią do Kurii jeszcze kilka innych osób, i uzyskała od biskupa zgodę na przekazanie mężowi pary podanych przez nią, nowych skarpet.
Dobija się już tutaj Twoja niecierpliwość i zapytuje: po cóż to o tym wszystkim tyle, zamiast po prostu odwołać się do patriotyzmu rządzących Polską, powołujących się na naszą Solidarność i na swój solidarnościowy rodowód, dwóch Najważniejszych w Rzeczypospolitej postaci: Prezydenta i Premiera RP? Jeżeli bowiem jest tak, że Dobry Pasterz za owcą, która mu odbiegnie, wysyła zaraz Konsula, to jakiż to Program dla Polskiej Emigracji Politycznej, zamiast Karty Polaka, zamierza sfinansować wkrótce Senat RP rękami Andrzeja Stelmachowskiego? Bo Stelmachowski, trzeba Ci wiedzieć, zasiada jedną dupą na dwóch stołkach: figuruje za prezesa pozarządowej organizacji "Wspólnota Polska", którą Senat RP utrzymuje w pałacu w Warszawie i na zamku w Pułtusku, a także w rozrzuconych hojną ręką po Polsce kasztelaniach, tzw. Domach Polonii, w których się tylko nieustawicznie baluje. Ten sam Andrzej Stelmachowski z Magdalenki robi za Doradcę w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
A doradzają tak, żeby Jaruzelskiemu krzyże przyznawać, żeby miał co oddawać, a wszystkim innym Ordery Orła Białego. Teraz urwało się trochę z tym przyznawaniem, bo się skończyła lista kolegów.
Ksiądz proboszcz w Czeladzi, do którego poszedłem 13 grudnia, w dzień ogłoszenia stanu wojennego, zamiast prosto z Gdańska pójść do mieszkania Mamy, uświadomił mi w paru słowach, co jest i co będzie: "Taraz wzięli się za was, a wkrótce przyjdzie kolej na nas".
Drogi Zbyszku, od kilkunastu lat jesteśmy świadkami bezkarności nagannych zachowań niektórych osób zakonnych, od których to osób sam Ojciec Swięty delikatnie się zdystansował, jak od fałszywych pierników toruńskich, chyba nawet o coś poprosił Episkopat.
Jeżeli więc jeszcze nie grzmi, nie słychać odgłosów spuszczania Szamba, a kolejny kapuś SB w sutannie wystawia sobie sam opinię sprawiedliwego, to czy Polski Emigrant Polityczny nie powinien zacząć się obawiać, że oni teraz albo będą sobie przyznawać znowu te same ordery i medale, po dwa i po trzy jak niegdyś Breżniew wyprawiał, albo wezmą się nie za księży, ale znowu za nas. Czy to takie trudne dla chcącego, żeby ustanowić medale "Za długoletnie pożycie na Emigracji Politycznej"? Pierwszej, drugiej i trzeciej klasy, Krzyż Wielki z Gwiazdą i szarfą przez ramię, zaś dla emigrantów ekonomicznych w ramach łączności z Macierzą na sznurze w różnych kolorach i w stopniach, z ramienia, spod ramienia i z szyi, z podkładką brązową, żółtą, czerwoną pod krzyż?
Z Frankfurtu mówił
Stefan Kosiewski
http://pkn.blox.pl
http://emigrant.blox.pl
Posted by sowa at 12:33 AM | MAKE A COMMENT
Wednesday, Nov 21, 2007Stefan Kosiewski: Na zapytanie, dlaczego Ludzie umierają z wycieńczenia...?
(197 downloads)Download this episode (9 min)
Na zapytanie, dlaczego Ludzie umierają z wycieńczenia na granicy Polski z Ukrainą, a nie moga sobie spokojnie zapytać przez internet o legalną imigracje do Polski, postawione publicznie a skierowane do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie, które adresy internetowe urzędników jawnych, a nie tajnych gabinetów ministerialnych w Polsce otoczyło niespotykaną gdzie indziej na świecie tajemnicą, odpowiedział Pan "Jestem zdania, że ludzie chcąc przekroczyć granicę nie mają szans, i nie mogą liczyć na normalne traktowanie. Tworzy się hierarchię obywateli jak w stadzie małp. Na wierzchu mają być biali amerykańscy żydzi, póżniej inni biali w tym ze starej UE, część azjatów jak np. Japończycy i dobijający się w kolejności Koreańczycy, Chińczycy i Rosjanie, dalej mięso armatnie Europy Środkowej i dalej reszta świata jako niewolnicy a ponad wszystkich "Swięty Izrael". Niewolnicy zawsze będą uciekać a pogranicznicy będą ich ścigać i będą ludzie ginąć. Pozdrawiam wszystkich czytelników, jeszcze się odezwę".
W hierarchii urzędników uprzywilejowanych w Polsce zupełnie nie wiadomo dlaczego tak wysoko postawieni zostali podwładni ministrów oskarżanych zbiorowo o reprezentowanie w naszej Ojczyźnie cudzych interesów, chociaż z nazwy Ministerstwa i z umowy o pracę jasno wynikało, że reprezentować mają Polskę za granicą. Jeden z zaczepionych przez IPN wyjaśnił, że nie jednemu psu na imię KAJTEK, więc nie ma się czego czepiać.
Pan odciążył Ministerstwo wywyższające się bezpodstawnie i bezzasadnie odcinające się od obywateli szukających z nim kontaktu, krajowych i zagranicznych obywateli, a przecież gdyby wszystkie dostrzegane przez obywateli przeszkody w normalnym funkcjonowaniu demokracji chcieć sprowadzać do tego rodzaju uogólnień, to wystarczyło by tylko cytować w kółko żydowskie powiedzonko z upodobaniem powtarzane przez byłego oficera rzymskich służb specjalnych, który na starość przyjął chrzest, podobnie jak w Polsce Dornbaum, a potem zmienił nazwisko na Pawłowski. Otóż ten Szaweł wkładał innym w usta bałamucące hasła, o niezmiennych ponoć prawach, którymi Dobry Pan Bóg spowił nasz świat rzekomo do takiego stopnia, że nic już dobrego nie da się na nim zrobić, nic nie można na lepsze zmienić, bo podobno sam Dobry Bóg tak chciał, żeby ten, kto ma wszystko (władzę i własność) na wieki wieków to zachował, umaciał i pomnażał, a ten który nie ma nic, ażeby utracił także i to, co jeszcze ma.
Od indoktrynacji, powtarzanie bałamutnych haseł, ogłupiających Naród, rośnie brzuch nie tylko w Afryce bez potrzeby warzenia piwa.
Rosną zarobki ludziom, którzy jeszcze wczoraj przekonani byli, że są dziennikarzami, a dzisiaj godzą się na obligatoryjny w swojej branży, religijny zakaz golenia skóry pomiędzy palcami własnych dłoni.
Drogi Panie Marku,
a czy zauważył Pan, że o złodziejach, którzy skorzystali w tzw. procesie transformacji ustrojowej w Polsce, gazety piszą od lat jedynie w samych superlatywach, jako o ludziach sukcesu, zaś o milionach biednych, ograbionych Polaków, ofiarach jedynej udanej operacji gospodarczej przeprowadzonej przez żydokomunistyczne służby specjalne i bezmyślny aparat partyjnego terroru, te same media mówią tylko jako o sfrustrowanych nieudacznikach, którym nie udało się załapać, skorzystać w procesie przemian własnościowych, wskoczyć do żółtego tramwaju?
Czy zauważył Pan, Panie Marku, że ci wszyscy tzw. dziennikarze pracują w mediach, które sprzedane zostały w jawnie obce ręce za psie grosze przez oficerów żydokomunistycznej Służby Bezpieczeństwa, informacyjnych służb wojskowych oraz różnych innych, tak głęboko utajnionych służb, że ich sam Macierewicz z nazwy nawet nigdy nie pozna? A pracując w tych mediach umacniają w sposób świadomy, zamierzony i przemyślany ten wysoce niemoralny, niesprawiedliwy podział społeczny w Polsce na tych, co mają, bo ukradli i na tych, co nie mają nic i dlatego będzie im zabrane, żeby się wypełniły dni i przyszło podnieść latem.
Urzędnik w mundurze jedynie drażni. "Nie ma granic między legalnością a nielegalnością, panuje klimat bezkarności".
Nikt na wysokich szczeblach nie został ukarany: "Mamy menadżerów, którzy zostali skazani za defraudacje, a zasiadają w zarządach przedsiębiorstw, oskarżeni o korupcję przez Komisję Antmafijną i skazani za oszukańcze bankrutctwa bankierzy w zarządach banków. W Parlamencie zasiada 24 skazanych wcześniej parlamentarzystów. A kiedy ty nie zapłacisz mandatu, to ci zajmą twoje mieszkanie. Ta niesprawiedliwość wywołuje gwałt: Kiedy nie masz nic do stracenia, rzucasz kamieniem. U nas tylko dlatego się to jeszcze nie zdarzyło, bo wszystkie ulice wyłożyliśmy asfaltem.
Tak mówi o sytuacji w swoim kraju najbardziej ulubiony komik we Włoszech Beppe Grillo w rozmowie dla niemieckiej gazety "Die Zeit", która z numerem 48. ukaże się w kioskach jutro, 22 listopada 2007 roku.
"My Włosi jesteśmy zbyt tolerancyjni", mówi komik Grillo. Ma to też związek z postępującą dezinformacją włoskiej prasy: "Włosi są zalewani niepotrzebnymi informacjami, a nie dowiadują się o ważnych rzeczach. Gazety są niczym innym jak biurami prasowymi partii politycznych, banków i przedsiębiorstw. Nieliczni dziennikarze, którzy uprawiają jeszcze dziennikarstwo, muszą być strzeżeni przez ochroniarzy".
Czy anarchia, z którą mamy do czynienia w Polsce i we wszystkich dokapitalizowanych krajach postkomunistycznych, bo anarchia to taki system, w którym prawdziwych przestępców nie pociąga się do odpowiedzialności, a nielicznym wolno wszystko, czy taka italianizacja Polski i Swiata ma nam panować na wieki wieków?
Niechajże wreszcie się Pan odezwie i da Asumpt. Tymczasem w intencji odzyskania Polski dla Polaków modlimy się i żyjemy jak Bóg przykazał.
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://pkn.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?80647
Posted by sowa at 9:06 PM | MAKE A COMMENT
Sunday, Nov 04, 2007Stefan Kosiewski: By zapewnić płynność strumieni finansowania Nauki Polskiej
(121 downloads)Download this episode (11 min)
http://boomp3.com/m/4dd1a36f9717
Drogi Panie Janku,
dzieki, bo dzięki wskazanemu linkowi dowiedziałem się, że dobrze zorganizowana grupa ludzi używająca nazwy: Senat Uniwersytetu Sląskiego podjęła 25 września 2007 r. haniebną Uchwałę bezprawnie sprowadzającą do jednego, nikczemnego ogólnika złożoną historię wielkiego poligonu doświadczalnego Służby Bezpieczeństwa, jakim był i na długie lata jeszcze pozostanie Uniwersytet Sląski w Katowicach.
Byliśmy, jesteśmy i będziemy zwartą, żydokomunistyczną hołotą, którą możne sobie spokojnie powyzywać, jeżeli takie są potrzeby polityczne, żeby w ramach detabuizacji nazwać rzeczy po imieniu - mówi zapowiedź powołania senackiej Komisji Historycznej, która ma szukać prawdy o przeszłości i sporządzić na ten temat wnikliwy raport.
Dawniej raporty bywały syntetyzujące, a badania wnikliwe; dzisiaj fundusze przeznacza się na drukowanie obszernych raportów, których nikt nie będzie czytał (finansuje się tak kochanki autorów i wydawców tych niechcianych książek), a nie ma pieniędzy na badania naukowe, rozmowy historyków z ofiarami Służby Bezpieczeństwa, studentami wyrzuconymi z Uniwersytetu Sląskiego "za postawę niegodną studenta PRL", zesłanych na emigrację polityczną, na Nieludzkie Wyspy Samotne.
A czy zastanowił się już ktoś w Katowicach, ile potrzeba środków finansowych i środków bezpieczeństwa, żeby Polaków, życiowych rozbitków wyrzuconych ze studiów w wyniku prowadzonych akcji Służby Bezpieczeństwa, ściągnąć do Katowic przed oblicze senackiej Komisji Historycznej z końca świata, żeby mogli powiedzieć to i owo, dać asumpt do ożywienia życia zawodowego prokuratorów, którzy z urzędu winni się zająć ściganiem zbrodni komunistycznych, bo póki są jeszcze ofiary zbrodniczych działań przeciwko Narodowi Polskiemu, to mogą więcej powiedzieć niż akta z IPN-u, o kapusiach i bandach, którym się wydaje, że wystarczy, jak się zbierze jakaś komisja i powstanie raport: "Bla, bla, bla".
Pieniądze na naukę rozdziela w Polsce Minister Szkolnictwa Wyższego i Nauki, więc taki Wojciech Kalaga (używane za SB pseudonimy: LESTER) zatrudniony na US-iu za profesora od angielskiego z niejednej ręki już jadł, bo ministrowie się zmieniają kadencyjnie, a moralność Kalagi jest niezmienna, żydokomunistyczna, marksistowsko-leninowsko-trockistyczno-postmodernistyczna.
Ministrowie zmieniają się na dniach, a nie wiadomo, czy na dobre. Nie wiadomo, czy odejdzie też Podsekretarz Stanu dr Olaf Gajl, który tak nas przeraził informacją wysłaną z datą 29 października 2007 roku i zawieszoną na oficjalnej stronie Ministerstwa, że o mały włos a nie naraziłem się na brak zrozumienia ze strony Pewnej Stałej Czytelniczki sowy, która tak poczuła się do żywego dotknięta użytą w sowie dla ilustracji niesamowitą a prawdziwą historią ginekologa, któremu w Łodzi administrator sieci bezczelnie blokuje dostęp w internecie do infomacji naukowych na temat nowych sposobów leczenia raka szyjki macicy, bo słowo macica wpisuje przygłup do zbioru ujętego w katalogu SPAM, co ma jak AIDS genezę angielską, a pochodzenie niejasne i trzeba mieć chyba serce biednej, albańskiej Cyganki jak Matka Teresa, żeby pochylić się nad takim. Przedstawicielka Polonii, która zadzwoniła, by zapytać o możliwość praktycznej eksploatacji tematu "informatyk od stu boleści w klinice zabezpieczonej przez służby specjalne KOR-owca", zmuszona została wysłuchać, że ta klinika użyta w sowie to taka róża przypięta do urzędowych sortów Ministerstwa.
Dla jasności powiem już wprost: może dajmy na to emerytowany pułkownik wojska peerelu Makowiecki Edward przysyłać majla o treści " rozsyłasz wirusy w jakim to czynisz celu?", bo nie każdy emerytowany pułkownik musi przecież wiedzieć, że wirusem nie zarazi się na odległość od osoby, która do niego nic nie wysyłała, a po to są programy antywirusowe i szczepionki, żeby chronić komputer od Złego, które potrafi ubrać się w owczą skórę cudzego adresu internetowego.
Tymczasem zatrudniony za Wiceministra Nauki Najmądrzejszej Rzeczypospolitej w XXI wieku dr Olaf Gajl ma takie samo pojęcie o sposobach używania internetu jak emerytowany pułkownik, którego za niesubordynację wyrzucono z partii komunistycznej, czego nie może najbardziej odżałować. Zaś żeby lepiej dojrzeć sprawę, nad którą zabajani przez Ministra pochyliliśmy czoła, powiedzmy jasno tak: dzieci w szkole podstawowej w Polsce i w innych państwach Unii Europejskiej, jeżeli chcą mieć w internecie dostęp do jakiejkolwiek gry, to rejestrują się najpierw, zakładają sobie login i hasło, a potem już po prostu logują się do serwera, a ten rozpoznaje je jako swoje.
Czy w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego Podsekretarz Stanu nie miał przed odejściem głowy na karku, żeby zapytać choćby woźnego w szatni ministerstwa o tę parę kaloszy? Czy może dr Olaf Gajl miał lufę na karku, że podpisał własnoręcznie brednie o blokowaniu przez Ministerstwo finansowania 34 konkursów projektów tylko dlatego, że Rektorzy i Senaty Wyższych Uczelni w Polsce nie mają w systemie informatycznym Ministarstwa Nauki możliwości prostego zalogowania się jak każdy Polak bez podstawówki na zwykłym czacie, kiedy chce spytać Małysza, czy skoczy dla Polski po puchar? Czy nie może taki Rektor albo i Senat US-iu zapytać w Ministerstwie o swoją działkę finansowania Polskiej Nauki po zwykłym zalogowaniu się do systemu?
Czy muszą kierownicy placówek badawczych nawiązywać łączność w internecie z Ministerstwem Nauki w sposób wskazany przez Ośrodek Przetwarzania Danych OPI w Warszawie, a zatwierdzony podpisem dr Olaf Gajl? Przypomnijmy: Minister nakazał, by każdy majl przychodzący z adresu: osf_administracja@opi.org.pl traktować na serio i brać z poważaniem, jak pułkownik Makowiecki potraktował informację o złapaniu wirusa przez jego program antywirusowy.
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Nauki Polskiej XXI wieku ma odejść do lamusa, a żeby już więcej nie zasłaniało się jego nazwiskiem ZŁO, wystawiamy czerwoną kartkę dla tego zawodnika wyjaśniając, że ta czerwona kartka z napisami po niemiecku to informacja dla dorosłych i dla dzieci, dla czytelników Biblioteki Miejskiej we Frankfurcie, z oznakowaną krzyżykiem filią w dzielnicy Sachsenchausen, gdzie Polacy przychodzą tłumnie na każdą mszę. Chodzi o dostęp do informacji o zasobach katalogów, o zamawianie książek online, przedłużanie przez internet już wypożyczonych książek.
Drogi Panie Janku,
odeszliśmy tak od tematu złoczyńców na Uniwersytecie Sląskim, a zajęliśmy się podpowiadzeniem nowym ministrom Tuska genialnej decyzji w zakresie innowacyjności systemu finansowania Nauki Polskiej. Pragnę wierzyć, że zapewni to płynność przepływu strumieni finansowania Nauki Polskiej, zaś Autor tego pomysłu nie zostanie po raz kolejny bezczelnie okradziony z pomysłu, czyli własności intelektualnej (http://kie.blox.pl), lecz poproszony zostanie do dzielenie się dobrą radą, za wynagrodzeniem jak przystało. Wtedy będę chciał poprosić Pana o spotkanie, bo Zadaniem dla Polaków na dzisiaj i na przyszłość nie będzie Anty-działalność (prowadzenie wyimaginowanej walki z korupcją, ubowcami, złodziejami, utytułowaną hołotą), lecz twórcza praca dla Polski w Zespołach Mądrych Ludzi, bez niegodnych podejrzeń o niezdrowe myśli, bez ulegania niewłaściwym kolegom. Na Uniwersytecie Sląskim oraz jak Polska długa i głęboko zamoczona w haniebną przeszłość, z którą nie umie poradzić sobie Episkopat, to czy będzie umiał Senat Uniwersytetu, który do kościelnych nie należał?
Pozdrawiam z Frankfurtu nad Menem
Stefan Kosiewski
http://smar.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?55361
http://boomp3.com/m/4dd1a36f9717
Posted by sowa at 7:42 PM | MAKE A COMMENT
Thursday, Nov 01, 2007zdrajca
(171 downloads)Download this episode (4 min)
ZDRAJCA , kapuś i tajniak z Magdalenki, kapral stanu wojennego, który nie protestował, kiedy żydokomunistyczne służby bezpieczeństwa swoimi perfidnymi sposobami zmuszały tysiące Polaków, prawdziwych polskich patriotów do ucieczki z Ojczyzny, emigracji politycznej z Kraju całymi rodzinami, by nie przeszkadzali w realizowanej od 17 września 1939 roku grabieży mienia narodowego Polaków, nie maskuje się już dłużej i nie kryje ze swoim nikczemnym obliczem ZDRAJCY NARODU POLSKIEGO.
Walęsa w przeddzień wyborów 2007 roku zapowiadał PUBLICZNIE: zaraz w dzieñ wyborów będę prosił o chętnych do budowania programów i struktur w czasie roku - bo więcej to nie może wytrwać - zrobimy dogrywkę i uporządkowanie kraju .
Po wyborach Wałęsa nie chce już zajmować się porządkami w kraju, oddał się do dyspozycji Tuska, którego partię przed wyborami wszelkimi sposobami wspierał. Wałęsa chce za to dla siebie posady konsula honorowego w USA, gdzie konsulowie bez honoru zajmują się dotychczas, jak w każdym innym kraju osiedlania Polaków, rozbijaniem Polonii i skłócaniem Polaków nie z żydami, lecz jednego Polaka z drugim, brata z bratem.
Do brudnej roboty nie trzeba znajomości języków, nie każe nikt czytać książek. Wystarczy kilka żargonowych pojęć prostych jak gazrurka: mores, sztama i murka. Moresu nie nauczono trockistów z KOR-u na komendzie w Gdańsku; nie trzymał sztamy Gwiazda z Borusewiczem w Senacie przed wybraniem go na posadę cerbera ubeckiego hadesu IPN, nie będzie miał posłuchu wśród Polaków kręt i cwaniak, który ubowcom się kłaniał i przepijał z nimi w odosobnionych miejscach.
Borusewicz nie odbiega poziomem moralnym od Wałęsy, który wypomina mu zdradziecką współpracę z działającą ze wschodnich Niemiec tajną służbą Stasi i haniebne prowadzenie za nos przez Hodysza, oficera SB. Zapowiadanymi publicznie zmianami konstytucyjnymi w Polsce, rozwiązaniem IPN, Senatu i odwołaniem Borusewicza ze wszystkich publicznych stanowisk, pozbawieniem go odznaczeń i tytułów nie wymaże Lech Kaczyński z pamięci Polaków swojego osobistego udziału w niebywałej sztamie z ubowcami w Magdalence, bo w żadnym innym kraju na świecie nie było przypadku tak nikczemnej zmowy rządzącego reżimu z ludźmi, którzy zgodzili się robić za opozycjonistów.
Potrzebne są zmiany w Polsce ku normalności, bez agentów i kapusiów, bez podawania się za Polaków. Polska dojrzała do podniesienia się z kolan. Wałęsę może sobie Tusk zesłać na Kamczatkę i Sachalin albo i na konsulat. By rozbijać Polonię krajową wystarczy tylko zapytać Danutę, czy do twarzy jej będzie w walonkach?
Stan David Ligoń
http://ma.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?387053
http://ma.blox.pl
Posted by sowa at 8:45 AM | MAKE A COMMENT
My Profile
sowa
Frankfurt am Main
View my complete profile
Links
Recent Posts
Gajl ist GEIL, to ciPolka Donat Lusk: Po wyborach, które Polakom za prawde nie dały nic, poza wymianą jednego jarzma na drugie Stefan Kosiewski: Do Konsula Rzeczypospolitej w Kolonii Stan David Ligoń: TYRANIA Stan David Ligoń: Na wieki wieków; o wieloznaczności (w nawiązaniu do Lecha Wałęsy) wyjaśnienie dla jasności. Donat Lusk: Protest społeczny uzasadniony Stan David Ligoń: żeby Lech Wałęsa nie był jedyną osobą, w którą jak sroka w ogon zmuszony będzie wpatrywać się Naród PolskiArchives
Nov 2008 Oct 2008 Sep 2008 Aug 2008 Jul 2008 Jun 2008 May 2008 Apr 2008 Mar 2008 Feb 2008 Jan 2008 Dec 2007Nov 2007
Oct 2007 Sep 2007 Aug 2007 Jul 2007 Jun 2007 May 2007 Apr 2007 Mar 2007 Feb 2007 Jan 2007 Nov 2006 Sep 2006 Aug 2006 Jul 2006 Jun 2006 May 2006 Apr 2006 Mar 2006 Feb 2006 Jan 2006 Dec 2005 Nov 2005 Oct 2005 Jan 2005www.flickr.com
|




