Sunday, Nov 25, 2007

Stefan Kosiewski do Zbigniewa Długołęckiego: Sprawiedliwy Pośród Narodów Rzeczypospolitej

(165 downloads)

Download this episode (12 min)  
Drogi Zbyszku,
zapomniałem, jaki jest Twój adres majlowy, a nie wiem, czy jeszcze żyjesz? Czy pozbierałeś się już i podniosłeś po śmierci Najbliższej Osoby?

Za miesiąc minie 25 lat od naszego wyjazdu z Polski w stanie wojennym; Władysław Andruszko już nie żyje, Jan Olszewski (Solidarność taksówkarzy z Katowic) zabił się skacząc z balkonu na mojej ulicy. Kazimierz Biskupek jest w Akwizgranie, Edward Czernyszewicz z Bytomia w Szwecji, Stanisław Aloszko z GIG-u w Katowicach we Francji. Podobno tysiące Polaków, działaczy Solidarności wyjechało wtedy z Ojczyzny, a żaden prokurator czy naukowiec w IPN-ie, żaden socjolog, historyk, żadna placówka naukowa, Wspólnota Polska, Sejm, ani Senat nie pokusiły się jeszcze o to, żeby zbadać, albo przynajmniej przyczynkarsko dotknąć tematu: Emigracja Polityczna z Polski w stanie wojennym. Czy nie jest to dla Ciebie zadziwiające, że w Naszej Ojczyźnie nikt nie chce zasłużyć sobie na miano Sprawiedliwy Pośród Narodów Rzeczypospolitej, a co drugi mógłby już na dobrą sprawę posadzić drzewko w Izraelu?

A przecież są archiwa paszportowe w IPN-ie i są w tych archiwach ubeckie listy osób, które miały z Polski wyjechać. Oficerowie tajnych służb specjalnych w PRL-u zajmowali się decydowaniem, kto ma być internowany, a kto ma wyjechać z Polski, albo zginąć. Kardynał Glemp do dzisiaj podobno nie śpi spokojnie nie dlatego, że nie wiadomo, kto teraz wyłoży na budowę Swiątyni te miliony, które z państwowej kasy przyobiecał Jarosław hojny, lecz dlatego ma Kardynał wyrzuty sumienia, że ks. Jerzy Popiełuszko nie zechciał wyjechać na wskazane mu miejsce do Rzymu.

W styczniu 1982 roku, kiedy Komisarz Zawieszonego NSZZ Solidarność Zarządu Regionu w Katowicach zaprzestał po miesiącu wypłacania przysługującego mi zgodnie z umową o pracę w Solidarności mojego miesięcznego wynagrodzenia za pozostawanie bez pracy w stosunku pracy, podałem w stanie wojennym Urząd Miasta Katowice do sądu, czyli wezwałem przed oblicze tzw. Terenowej Komisji Rozjemczej, bo uważałem, że ze skutkami stanu wojennego należy walczyć wszystkimi możliwymi środkami. Lech Wałęsa przechytrzał wtedy Jaruzelskiego lojalkami, które podpisywał jako "KAPRAL". Ja nic nie wysądziłem do dzisiaj, ponieważ Sąd został poinformowany pismem przez Rzecznika Urzędu Miejskiego w Katowicach, że mam wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Sąd zarządził więc przerwę w orzekaniu. Nie wyjechałem do Ameryki, dokąd od stuleci emigruje z Kurpiów cały nasz zaścianek, ale przyleciałem w pośpiechu do Frankfurtu, gdyż prokuratura tymczasem przysłała mi wezwanie, bo miałem być o coś oskarżony, żeby jeszcze w kraju odeszła mnie chęć do życia, co stało się dopiero na obczyźnie moim udziałem.

Przyznaję, bolało mnie z wielu powodów także i dlatego, że osobom wybranym przez oficerów Służby Bezpieczeństwa, wyznaczonym do przebywania w stanie wojennym w ośrodkach internowania dawano jeść na koszt państwa i wypłacano jednocześnie w całości pobory, a mnie z moją młodą rodziną pozostawiono miesiącami bez możliwości podjęcia jakiejkolwiek pracy i praktycznie bez środków do życia. Wyznaczeni do internowania dostawali tymczasem do celi gitary, jak 16-letni Piotrek K., syn Kwiatkowskiego z Golubia-Dobrzynia, który przyplątał się w stanie wojennym do Frankfurtu z internowanym w taki sam niewytłumaczalny niczym sposób, starszym o dwa lata bratem, który zamiast gitary miał kochającą bratową. A dla nas już wtedy było jasne, po co oni tak często jeżdżą do ks. Blachnickiego. Piotrek wyrażał się przy tym źle o własnym ojcu, ale czy mógł się wyrażać dobrze o żydokomunistach? Przyjechał z bratem do Niemiec nie po to, żeby go tu ojciec z Polski utrzymywał, lecz na emigrację polityczną, więc wyrażał się o człowieku, którego znał, żeby nie mieszać się w zmyślaniach potrzebnych na azyl, no więc nie zmyślał. Ojca natomiast do dzisiaj nikt nie ruszył, biesiaduje na Zamku jak za króla Sasa, turnieje rycerskie tam wyprawia. Oficjalnie na Zamku jest Muzeum Państwowe, a nieoficjalnie zamek przeszedł już chyba na syna. W Nowy Rok widziałem Piotrka w Telewizji Polskiej, przemawiał, pozdrawiał Naród jak prawdziwy Kasztelan, dyrektor w muszce i w smokingu, zmężniał jakby, wyprzystojniał.

Transporty z pomocą żywnościową z Niemiec Zachodnich przyjeżdżały wtedy do wielu Parafii w Polsce, a nie tylko do Czeladzi i Sosnowca. Dobrze się więc i stało, że w Kurii Biskupiej w Katowicach u biskupa Bednorza odmówiono mi już w pierwszych dniach stanu wojennego jakiegokolwiek zajęcia, czy wsparcia. Sam też nie ośmieliłbym się nigdy przecież pójść tak zwyczajnie, bez żenady po prośbie w tak niezwykłe miejsce. Porwała mnie zaś Zośka Zaremba (Koleżanka redakcyjna, mądra a tak ryzykowna i odważna, że poślubiła dużo wcześniej Andrzeja Czeczota, którego poznała była z niezwykłego poczucia humoru sublimującego się w Andrzeja rysunkach), pociągnęło wtedy z nią do Kurii jeszcze kilka innych osób, i uzyskała od biskupa zgodę na przekazanie mężowi pary podanych przez nią, nowych skarpet.

Dobija się już tutaj Twoja niecierpliwość i zapytuje: po cóż to o tym wszystkim tyle, zamiast po prostu odwołać się do patriotyzmu rządzących Polską, powołujących się na naszą Solidarność i na swój solidarnościowy rodowód, dwóch Najważniejszych w Rzeczypospolitej postaci: Prezydenta i Premiera RP? Jeżeli bowiem jest tak, że Dobry Pasterz za owcą, która mu odbiegnie, wysyła zaraz Konsula, to jakiż to Program dla Polskiej Emigracji Politycznej, zamiast Karty Polaka, zamierza sfinansować wkrótce Senat RP rękami Andrzeja Stelmachowskiego? Bo Stelmachowski, trzeba Ci wiedzieć, zasiada jedną dupą na dwóch stołkach: figuruje za prezesa pozarządowej organizacji "Wspólnota Polska", którą Senat RP utrzymuje w pałacu w Warszawie i na zamku w Pułtusku, a także w rozrzuconych hojną ręką po Polsce kasztelaniach, tzw. Domach Polonii, w których się tylko nieustawicznie baluje. Ten sam Andrzej Stelmachowski z Magdalenki robi za Doradcę w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

A doradzają tak, żeby Jaruzelskiemu krzyże przyznawać, żeby miał co oddawać, a wszystkim innym Ordery Orła Białego. Teraz urwało się trochę z tym przyznawaniem, bo się skończyła lista kolegów.

Ksiądz proboszcz w Czeladzi, do którego poszedłem 13 grudnia, w dzień ogłoszenia stanu wojennego, zamiast prosto z Gdańska pójść do mieszkania Mamy, uświadomił mi w paru słowach, co jest i co będzie: "Taraz wzięli się za was, a wkrótce przyjdzie kolej na nas".

Drogi Zbyszku, od kilkunastu lat jesteśmy świadkami bezkarności nagannych zachowań niektórych osób zakonnych, od których to osób sam Ojciec Swięty delikatnie się zdystansował, jak od fałszywych pierników toruńskich, chyba nawet o coś poprosił Episkopat.

Jeżeli więc jeszcze nie grzmi, nie słychać odgłosów spuszczania Szamba, a kolejny kapuś SB w sutannie wystawia sobie sam opinię sprawiedliwego, to czy Polski Emigrant Polityczny nie powinien zacząć się obawiać, że oni teraz albo będą sobie przyznawać znowu te same ordery i medale, po dwa i po trzy jak niegdyś Breżniew wyprawiał, albo wezmą się nie za księży, ale znowu za nas. Czy to takie trudne dla chcącego, żeby ustanowić medale "Za długoletnie pożycie na Emigracji Politycznej"? Pierwszej, drugiej i trzeciej klasy, Krzyż Wielki z Gwiazdą i szarfą przez ramię, zaś dla emigrantów ekonomicznych w ramach łączności z Macierzą na sznurze w różnych kolorach i w stopniach, z ramienia, spod ramienia i z szyi, z podkładką brązową, żółtą, czerwoną pod krzyż?

Z Frankfurtu mówił
Stefan Kosiewski

http://pkn.blox.pl
http://emigrant.blox.pl

Posted by sowa at 12:33 AM |  MAKE A COMMENT  

<< Home

My Profile

sowa
Frankfurt am Main

View my complete profile


Links

Free Podcast Hosting

Recent Posts

Stefan Kosiewski: Na zapytanie, dlaczego Ludzie umierają z wycieńczenia...? Kanada płynąca prądem. Tekla Stańczyk i Stefan Kosiewski:O potrzebie zatrudnienia polskich emigrantów przez Rzad RP Stefan Kosiewski: By zapewnić płynność strumieni finansowania Nauki Polskiej zdrajca Gajl ist GEIL, to ciPolka Donat Lusk: Po wyborach, które Polakom za prawde nie dały nic, poza wymianą jednego jarzma na drugie Stefan Kosiewski: Do Konsula Rzeczypospolitej w Kolonii

Archives

Dec 2008 Nov 2008 Oct 2008 Sep 2008 Aug 2008 Jul 2008 Jun 2008 May 2008 Apr 2008 Mar 2008 Feb 2008 Jan 2008 Dec 2007 Nov 2007 Oct 2007 Sep 2007 Aug 2007 Jul 2007 Jun 2007 May 2007 Apr 2007 Mar 2007 Feb 2007 Jan 2007 Nov 2006 Sep 2006 Aug 2006 Jul 2006 Jun 2006 May 2006 Apr 2006 Mar 2006 Feb 2006 Jan 2006 Dec 2005 Nov 2005 Oct 2005 Jan 2005
Get this widget!
Subscribe to podcast with iTunes
Subscribe to podcast with Google
Subscribe to podcast with Yahoo
Podcast RSS-channel

If you would like to advertise in this podcast, click here for more information.
www.flickr.com
stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset

Grab this swicki from eurekster.com