sowa
european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin
Stefan Kosiewski: O nadanie osiedlu nazwy "KRESY", upamiętniającej Polaków pomordowanych i wypędzonych z Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej
(220 downloads)Download this episode (10 min)
Jan Skalski, Burmistrz Miasta Czeladź
Szanowny Panie Burmistrzu,
zaraz na zachód od Czeladzi leżą Siemianowice, w których będzie leżała była działaczka komunistyczna, posłanka kilku kadencji, minister budownictwa i szef Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, a wreszcie prezes prywatnej firmy budowlanej. Dwukrotnie napadana przez mafię, ostrzeliwana i okradana z samochodów, miała zeznawać w w śledztwie, dotyczącym korupcji w handlu węglem.
O aferach w Czeladzi związanych z prywatyzacją kopalni "Saturn", za komuny nazwanej "Czerwona Gwardia", pisał m.in. Jerzy Szczęsny w "Tygodniku Solidarność" nr.49 (116) z 7.12.1990. Dzisiaj jest to już tylko historia prasy w Polsce i część życiorysu Lecha Kaczyńskiego, który pełnił wtedy funkcję Redaktora Naczelnego tego organu prasowego Solidarności. Ci, którzy sprywatyzowali sobie w złodziejski sposób kopalnię, w której jako robotnik pracował przed wojną mój dziadek Konstanty, a po wojnie tak samo ciężko moja mama , chodzą dzisiaj bogaci po Czeladzi i śmieją się w nos ludziom takim jak Pan, zatrudnionym do sprzątania po nich w urzędach. Bawią ich kontrole z NIK-u, które nic nie mogą wykazać. Nie przejmuje ich to, co na ich temat ma do powiedzenia NIK-owi, czy nawet Prokuratorowi zwykły obywatel, jak ja.
W piśmie z 22.2.2007 r. wnioskowałem do Premiera RP o odwołanie burmistrza Czeladzi Marka Mrozowskiego i zawieszenie Rady Miasta Czeladź na okres 2 lat. Pan objął stanowisko Burmistrza Czeladzi 27 marca br. , a 3 maja złoży Pan Burmistrz wiązankę kwiatów pod obeliskiem „Czeladzianom poległym za wolność i niepodległość Ojczyzny”.
Proszę wyjrzeć za okno z Pańskiego gabinetu. Przed budynkiem Urzędu Miasta stoi wciąż pomnik poświęcony żydokomunistycznej bandzie, która zaledwie kilka lat po wojnie bolszewicko-polskiej, w 1927 roku, używając nazwy Blok Jedności Robotniczej, w zdradziecki, oszukańczy sposób przejęła na kilka miesięcy miasto w swoje posiadanie w tzw. demokratycznych wyborach. Wojewoda Sląski zrobił wnet z tym porządek.
Jeszcze w zeszłym roku były komunista Marek Mrozowski, wybrany na burmistrza przy użyciu nazwy bloku wyborczego "Nasza Czeladź", składał 1 maja kwiatki pod tymże pomnikiem oraz pod drugim pomnikiem w Czeladzi, ku czci Sowieckiej Armii, która wkroczyła zdradziecko do Polski 17 września 1939 roku. Towarzyszył mu Zbigniew Szaleniec, dokooptowany zastępca burmistrza, wypromowany ostatnio przez Mrozowskiego na senatora, taki sam były komunista jak i on. Szaleniec kopał latami piłkę na Grabku, a pensję otrzymywał jako górnik dołowy i nie rozumie do dzisiaj, że ludzie tacy jak moja mama ciężko pracowali na jego żydokomunistyczny dobrobyt. Mrozowski przyznał w życiorysie opublikowanym na oficjalnych stronach internetowych Urzędu Miasta Czeladź, że po likwidacji PZPR, której był członkiem, dorobił się majątku jako właściciel sieci punktów sprzedaży węgla w okolicach Torunia.
Wirtualny życiorys Mrozowskiego http://www.czeladz.pl/02_burmistrz.asp został już zlikwidowany i nikogo nie obciąża. Każdy Polak i Katolik jest za ochroną życia do naturalnej śmierci, także i osób podejrzanych, czy oskarżanych w aferach węglowych i wszelkich innych, prywatyzacyjnych, korupcyjnych, mafijnych sprawach. Katolik jest także za ochroną życia ludzi skazanych oraz osadzonych, bo Bóg tak przykazał: Nie zabijaj! Wszyscy obywatele mają w Polsce prawo do życia. Zaś życie człowieka zdesperowanego, do którego z jednej strony strzela mafia, kradnie mu auta i zaszczuwa na swój sposób, a z drugiej strony puka do jego drzwi prawo i sprawiedliwość, aby otrzymać zeznania w sprawie wielomiliardowych strat państwa. Takie życie chronione winno być w szczególny sposób. Oficer, który ma dostarczyć człowieka, winien być dokładnie poinformowany, czy ma go dostarczyć żywego, czy umarłego.
Od lat upominam się o usunięcie symboli komunistycznej władzy w Polsce, pomników w Czeladzi i w Dąbrowie Górniczej. O przeniesienie pomnika Sowieckiej Armii z Placu Wolności w Katowicach na cmentarz wojskowy. Od Pana Ministra Andrzeja Przewoźnika już sześć lat temu otrzymałem informację, że strona rosyjska wyraziła zgodę na takie przeniesienie pomnika w Katowicach.
W Czeladzi na starym cmentarzu są groby żołnierzy sowieckich, a na nowym cmentarzu komunalnym jest godne miejsce, żeby móc tam przenieść obelisk utrudniający ruch drogowy na osiedlu Piaski.
W Czeladzi jest jeszcze osiedle XXV-lecia PRL-u i osiedle Marcelego Nowotki, działacza żydokomunistycznej bojówki PPR, która zajmowała się głównie wykańczaniem swoich własnych ludzi, współpracą z Gestapo. Nie ma natomiast ulicy upamiętniającej Polaków wypędzonych przez Armię Sowiecką z Kresów Wschodnich, nie ma jeszcze w Czeladzi Osiedla Kresowian.
W oświadczeniu wydanym dwa dni temu Komitet Katyński w Polsce zauważył, że "nadszedł czas, aby z ulic polskich miast usunięto pomniki sowieckie, przywołujące epokę paragrafu śmierci i czasy grozy". "To hańba, że na konserwację i utrzymanie tych 2 tys. sowieckich pomników z kieszeni polskiego podatnika nadal wydaje się miliony" - mowa w tym oświadczeniu.
Szanowny Panie Burmistrzu,
nie jest łatwo dociec przyczyny, która kazała komuś kupić sobie w szczerym polu, między Będzinem a Czeladzią, kawałek ziemi i pobudować w tym miejscu, za torami tramwajowymi, bez drogi i bez przejazdu przez te tory, drewniany dom na knajpę, czyli Zajazd. Mądry by tego przecież nie zrobił. Ale zrobił ktoś wtajemniczony, czyli dobrze poinformowany o tym, że burmistrz Mrozowski zaplanował tak rozwój Czeladzi, by główna, projektowana przez niego droga biegła za polskie i unijne pieniądze akurat wprost do tego Zajazdu. Służba Bezpieczeństwa upodobała sobie niegdyś zajazd na Pszczelniku, między Czeladzią a Siemianowicami, dużo by o tym opowiadać. Dzisiaj w pobliżu jest wojskowy cmentarz niemiecki i miejskie wysypisko śmieci z Siemianowic.
Kremówki można dostać w Rynku, jak w każdym mieście w Polsce, zaszedłem więc i tam po spotkaniu z Panem, miło było, chociaż stoły zasłane jadem obecnym w ulotkach posła Grzegorza Dolniaka "nasze sprawy obywatelskie", a Zbigniew Szaleniec zaczepia Pana w internecie w taki sam sposób.
A Pan był przecież członkiem Rady Krajowej AWS, od 1995 roku jest Prezesem dyrektoriatu Światowego Kongresu Kresowian. Zaś od 2005 r. jest Pan przewodniczącym Związku Wypędzonych z Kresów Wschodnich RP. Przed kilka laty poznałem chłopca w Nowej Wilejce pod Wilnem, który miał mnie zaprowadzić do polskiej szkoły, gdzie miałem czytać swoje wiersze. Jewgienij mówił po polsku, był z domu dziecka, inteligentny, bystry, miły chłopak. A nauczycielka przedstawiła mi się nazwiskiem podobnym do mojego. Szlachetnych, prawych ludzi poznałem też na Białorusi. Z Wołynia dostaję listy.
Chciałbym, żeby moja 83 letnia mama mogła jeszcze pomieszkać w Czeladzi na Kresach, a nie musiała dłużej mieszkać na osiedlu Marcelego Nowotki. Wnioskuję niniejszym o nadanie osiedlu nazwy w brzmieniu "KRESY", upamiętniającej Polaków pomordowanych i wypędzonych z Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej.
29 kwietnia 2007 roku z Frankfurt nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://czeladz.blox.pl
Posted by sowa at 12:04 AM | MAKE A COMMENT
My Profile
sowa
Frankfurt am Main, Hessen
View my complete profile




